Przez pół świata do domu. Polacy szukają sposobów na powrót

03 1455 s1 cl-0027
Podróż z Wietnamu do Polski okrężną drogą. Relacja Pana Krzysztofa na antenie TVN24
Źródło: TVN24
Napięta sytuacja w rejonie Bliskiego Wschodu sprawiła, że wielu Polaków utknęło w Azji. Zamknięte przestrzenie powietrzne i odwoływane loty uczyniły powrót do kraju logistycznym wyzwaniem. Niektórzy muszą pokonać tysiące kilometrów i kilka państw, by ostatecznie wylądować w Polsce. Pan Krzysztof opowiedział, jak wygląda jego powrót z Wietnamu.

KONFLIKT NA BLISKIM WSCHODZIE - RELACJA (3 MARCA)

W ostatnich dniach wielu Polaków przebywających za granicą znalazło się w trudnej sytuacji po tym, jak z powodu eskalacji konfliktu w rejonie Iranu i Zatoki Perskiej część przewoźników wstrzymała loty przez Bliski Wschód. Linie lotnicze omijają przestrzeń powietrzną nad Iranem, Izraelem i sąsiednimi krajami, co skutkuje masowymi odwołaniami, opóźnieniami i zmianami tras.

Czytaj też: Pierwsze samoloty z Dubaju wylądowały

Trudny powrót do kraju

Jednym z pasażerów, który musiał improwizować, jest pan Krzysztof, obecnie przebywający na lotnisku w Seulu. Jego relacja w rozmowie na antenie TVN24 pokazuje, jak dużym wyzwaniem logistycznym stało się dotarcie do Polski, także w przypadku osób przebywających w krajach nieobjętych konfliktem.

- Miała to być bardzo prosta podróż. Wylatywaliśmy w sobotę z Ho Chi Minh do Warszawy z krótką przesiadką w Dosze. Byliśmy już w trakcie odprawy, kiedy przyszła wiadomość, że wszystkie loty są odwołane - opowiadał pan Krzysztof na antenie TVN24.

- Musieliśmy podjąć szybkie decyzje, wróciliśmy do hotelu i przez całą noc szukaliśmy alternatywy. To nie jest prosta sprawa, szczególnie gdy ma się grupę sześcioosobową. Na trzy telefony spędziliśmy dziesięć godzin - relacjonował.

Po licznych nieudanych próbach rezerwacji udało się znaleźć rozwiązanie - okrężną trasę przez Seul. - Ale żeby się dostać do Seulu z Sajgonu, też nie było łatwo. Wylecieliśmy z Sajgonu, mieliśmy międzylądowanie w okolicach Kantonu, a potem w końcu dotarliśmy do Seulu o trzeciej nad ranem. Teraz jesteśmy po odprawie, lecimy do Helsinek, a stamtąd do Warszawy - wyjaśnił.

Ich podróż trwa już kilkadziesiąt godzin i docelowo obejmie pięć krajów: Wietnam, Chiny, Koreę Południową, Finlandię i Polskę.

Otrzymali po drodze pomoc

Ci z podróżujących z regionu Zatoki Perskiej, którym udało się wrócić do Polski, mówią o wsparciu, jakie otrzymali od lokalnych władz i linii lotniczych.

- My możemy powiedzieć, że zostaliśmy bardzo dobrze potraktowani. Byliśmy w hotelu Sheraton, więc sobie spokojnie tam przebywaliśmy. Czekaliśmy na to, żeby po prostu dostać informację na wylot. Ta informacja przyszła dzisiaj w nocy - mówi jeden z podróżnych, z którym jeszcze na lotnisku rozmawiał reporter TVN24, Łukasz Wójcik.

- Nie mieliśmy żadnego wsparcia z zewnątrz, jeśli chodzi o Polskę. Za to Dubaj stanął na wysokości zadania. Byliśmy bardzo dobrze zaopiekowani. Wszyscy byli dla nas mili, sympatyczni. Nie czuliśmy się jak intruzi - mówi podróżna.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma dziś bezpośredni wpływ na ruch lotniczy daleko poza regionem. Linie lotnicze omijają Iran i sąsiednie kraje, co powoduje chaos w siatkach połączeń między Azją a Europą. Polacy, którzy mieli przesiadki w Dosze, Dubaju czy Abu Zabi, często muszą szukać alternatywnych znacznie dłuższych tras.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: