Polityka zagraniczna Donalda Trumpa odbiła się czkawką amerykańskiej turystyce. Według raportu Światowej Rady Podróży i Turystyki (WTTC) straty amerykańskiego sektora turystycznego w 2025 roku wyniosły nawet 12,5 miliarda dolarów (ponad 45 miliardów złotych) - podaje BBC.
Przypomina też, że od czasu ponownego objęcia urzędu w styczniu 2025 r. prezydent USA Donald Trump i jego administracja nałożyli cła na swoich wieloletnich sojuszników, wielokrotnie grozili aneksją Kanady, zatrzymywali zagranicznych turystów na granicy, wprowadzili masowe deportacje, a wkrótce mogą wprowadzić program, który będzie kontrolował profile zagranicznych turystów w mediach społecznościowych, zanim zostaną im zezwolone na wjazd do kraju.
Nie chcą jechać do USA
Spośród 184 krajów analizowanych przez WTTC i Oxford Economics, Stany Zjednoczone były jedynym, w którym prognozuje się spadek wydatków turystów zagranicznych w 2025 roku.
"Kiedyś marzono o podróży do USA, dziś dla wielu wydaje się to aktem politycznym, aktem wiary w możliwość wjazdu do USA i obciążeniem finansowym" - napisała Sarah Kopit na stronie internetowej branży turystycznej Skift.
Z danych przytoczonych przez Skift wynika, że 46 proc. ankietowanych turystów stwierdziło w minionym roku, że z powodu Trumpa zmniejszyło się prawdopodobieństwo odwiedzenia przez nich Ameryki.
Wpływ na międzynarodowe podróże
BBC zauważa, że polityka Trumpa wpływa nie tylko na USA, ale i na podróżne międzynarodowe. Portal podkreśla, że w pierwszych dniach 2026 roku Biały Dom przeprowadził naloty na Caracas i pojmał prezydenta Nicolasa Maduro. Ogłosił, także że teraz będzie "rządził" Wenezuelą. Ponadto wznowił rozmowy w sprawie przejęcia Grenlandii. Wspomniał także o ewentualnym działaniach na Kubie, w Iranie, w Kolumbii i w Meksyku.
Heather Storgaard, mieszkanka Danii, planowała w lutym tego roku odwiedzić przyjaciół na Grenlandii, ale nasilone propozycje Trumpa, dotyczące kupna lub przejęcia bogatej w minerały wyspy siłą militarną, dały jej do myślenia. - Wciąż się nad tym zastanawiam. Ale ostrożnie – powiedziała.
Jackie Arruda, specjalistka ds. marketingu w branży hotelarskiej z Brazylii, również planowała odwiedzić znajomego w Grenlandii w maju, ale teraz uważnie śledzi plany, aby dowiedzieć się, czy będzie musiała odwołać wyjazd.
- Ostatnie wydarzenia (w Wenezueli - red.) pokazały mi, że te zagrożenia mogą bardzo szybko przerodzić się w realne plany – powiedziała.
Dodała też: - Jeśli coś się wydarzy w ciągu najbliższych miesięcy, odwołam tę podróż. Ale bardziej martwię się o bezpieczeństwo mojej przyjaciółki, o Grenlandczyków jako naród, o ich przyszłość oraz o wpływ i konsekwencje, jakie taka inwazja miałaby na cały świat.
Głos właścicieli biur podróży. "Jest wyraźna granica"
Portal zapytał również biura podróży o wpływ działań Trumpa na ich biznes.
Zdaniem Jesusa Noguery, właściciela biura Cuba Careo Tours z siedzibą w Hawanie, oświadczenia Trumpa, w których określił Kubę jako "gotową do upadku" po pojmaniu Maduro, natychmiast wpłynęły na turystykę.
- Ta retoryka wywołała prawdziwy i natychmiastowy niepokój wśród potencjalnych turystów przybywających na Kubę – powiedział Noguera, przytaczając liczne przykłady przełożonych planów i e-maili od zaniepokojonych potencjalnych podróżnych.
- Martwię się o przyszłość sektora. Szczerze mówiąc, nie widzę żadnych wyraźnych oznak ożywienia w najbliższej przyszłości. Turystyka po prostu nie rozwija się w warunkach niestabilności, niepewności i wzmożonego poczucia ryzyka - dodał.
Zalecenie ograniczenia podróży
BBC stwierdza, że w sytuacji, gdy dla indywidualnych turystów ocena, na ile poważnie należy traktować oświadczenia Trumpa może być trudna, dla brytyjskich agentów podróży i organizatorów wycieczek jest prosta.
- Jest wyraźna granica. Gdy tylko Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyda ostrzeżenie, nie wyślą nikogo. To kwestia obowiązku zachowania ostrożności: jeśli podróżujesz wbrew zaleceniom MSZ, to standardowe ubezpieczenie podróżne cię nie obejmuje - powiedział cytowany przez portal rzecznik Stowarzyszenia Brytyjskich Agentów Podróży (ABTA) Sean Tipton.
Z kolei ostrzeżenia Departamentu Stanu USA obejmują m.in.: "zachowanie normalnych środków ostrożności" i "niepodróżowanie" do niektórych części Meksyku, a także "wzmożoną ostrożność" na Kubie i w Grenlandii. Zaleca także "ponowne rozważenie podróży" do Kolumbii i wstrzymanie podróży do Iranu.
"Czy to straszne, czy dobre?"
Lokalne organizacje turystyczne zastanawiają się, jak poradzić sobie z nieoczekiwanym zainteresowaniem, jakie wywołały ostatnie ostrzeżenia Trumpa.
- Czy to straszne, czy dobre, że media tak się na nich skupiają? - zastanawia się Inga Ros Antoniusdottir, dyrektorka ds. podróży z bogatym doświadczeniem w pracy w regionach arktycznych i nordyckich. - Wszystko zależy od tego, jak branża turystyczna wykorzysta to zainteresowanie - dodaje.
Antoniusdottir twierdzi, że w przypadku nowych kierunków turystycznych, takich jak Grenlandia, wzmożone zainteresowanie mediów może faktycznie przyczynić się do zwiększenia globalnej świadomości istnienia wyspy i stać się trampoliną do zaprezentowania unikalnej kultury, przyrody i historii tego terytorium.
W Iranie Mahdi Eshraghi, dyrektor generalny teherańskiej agencji turystycznej Surfiran, twierdzi, że niedawne oświadczenia Trumpa o interwencji w związku z irańskimi protestami nie są prawdziwym powodem spadku popytu na turystykę ze strony Zachodu. Zauważa natomiast, że długo utrzymujące się negatywne postrzeganie Iranu przez Amerykanów, a także zmiany w polityce, sprawiły, że firmy turystyczne i osoby prywatne unikają wizyt w tym kraju.
- Z naszego doświadczenia wynika, że spadek popytu na podróże do Iranu ma charakter ciągły od momentu wycofania się Stanów Zjednoczonych z porozumienia nuklearnego w 2018 roku, a nie jest krótkotrwałą reakcją na obecną retorykę polityczną - powiedział Mahdi Eshraghi.
Percepcja jest najważniejsza
W branży turystycznej percepcja jest najważniejsza. Niecałe dwa lata od czasu, gdy Stany Zjednoczone zostały uznane przez Światowe Forum Ekonomiczne za najpopularniejszy cel podróży turystycznych na świecie, kraj ten zaczyna dostrzegać, co może się stać, gdy podróżni się odwracają - pisze BBC.
Portal podkreśla, że może być za wcześnie, aby ocenić, czy potencjalni turyści mają podobne zdanie o innych krajach, które Trump wziął na celownik. Według BBC jeśli pierwsze tygodnie stycznia czegoś dowiodły to tego, że sytuacja może się szybko zmienić.
Autorka/Autor: pkarp/kris
Źródło: BBC
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/SHAWN THEW / POOL