Wakacje w USA coraz droższe. Klasa średnia rezygnuje z podróży

shutterstock_2420167847_1
Kryzys paliwowy. Problemy linii lotniczych
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Oleh Yatskiv/Shutterstock
Rosnące ceny biletów lotniczych i hoteli coraz mocniej dzielą Amerykanów planujących wakacyjne wyjazdy. Zamożniejsi podróżni nadal rezerwują urlopy mimo wyższych kosztów, podczas gdy osoby z niższymi i średnimi dochodami ograniczają lub całkowicie odwołują letnie podróże.

Rosnąca inflacja, napędzana między innymi wyższymi kosztami paliwa po rozpoczęciu przez USA wojny z Iranem pod koniec lutego, mocno odbija się na rynku turystycznym. Z badania Deloitte wynika, że wakacyjne wyjazdy zaplanowało w tym roku 45 proc. Amerykanów. To najniższy wynik od sześciu lat.

Największy spadek zanotowano wśród osób zarabiających od 100 do 199 tys. dolarów rocznie. W tej grupie odsetek planujących wakacje spadł z 45 proc. do 37 proc..

Podczas konferencji Bernsteina prezes linii American Airlines, Robert Isom, przyznał, że popyt na podróże wyraźnie przybrał "kształt litery K", gdzie bogatsi konsumenci utrzymują wydatki, a mniej zamożni zaczynają ograniczać wyjazdy.

- Nie ma wątpliwości, że popyt ma dziś charakter "K-shaped" - powiedział. - Klienci o wyższych dochodach wyprzedzają pod względem wydatków osoby z klasy średniej i niższej.

Tańsze kierunki i oczekiwanie na promocje

Osoby, które mimo wyższych cen nadal planują podróże, coraz częściej odkładają rezerwacje w nadziei na spadek cen biletów. Wielu Amerykanów rezygnuje też z wyjazdów zagranicznych na rzecz tańszych destynacji bliżej domu.

Popularność zyskują podróże samochodowe i pakiety rejsowe obejmujące noclegi, wyżywienie oraz atrakcje w jednej cenie.

Według danych amerykańskiego rządu ceny biletów lotniczych wzrosły w kwietniu o ponad 20 proc. rok do roku. Linie lotnicze coraz częściej przerzucają rosnące koszty paliwa na pasażerów poprzez wyższe taryfy i dodatkowe opłaty, które najmocniej dotykają klientów klasy ekonomicznej.

Dane agencji InteleTravel pokazują natomiast, że liczba rezerwacji na zagraniczne wyjazdy wakacyjne spadła o jedną czwartą względem ubiegłego roku.

- Są ludzie, którzy mówią: "Poczekam jeszcze trochę i zobaczę, czy ceny spadną" - powiedział Peter Vlitas z Internova Travel Group.

Absurdalne wzrosty cen biletów

Rosnące różnice najlepiej widać między pasażerami klasy ekonomicznej a klientami premium. Ceny biletów w klasach biznes i first class wzrosły jedynie o około 7 proc., podczas gdy taryfy ekonomiczne podrożały znacznie mocniej.

24-letni szermierz Kamar Andreas powiedział Reutersowi, że zrezygnował z planowanego wyjazdu do Hiszpanii z Atlanty, ponieważ ceny biletów sięgały około 2 tys. dolarów. Początkowo zakładał wydatek rzędu tysiąca dolarów.

- Próbuję obserwować ceny i sprawdzać, czy będą się zmieniać przed dokonaniem rezerwacji, bo niektóre z nich są absurdalne - powiedział.

Wyraźny podział na bogatych i mniej zamożnych

Choć miliony Amerykanów nadal planują wakacyjne wyjazdy, eksperci wskazują, że dobre wyniki całej branży maskują coraz większy podział między bogatszymi a mniej zamożnymi podróżnymi.

Agentka turystyczna Erika Bullock przyznała, że około połowa uczestników zrezygnowała z organizowanego przez nią grupowego wyjazdu na Bali i do Tajlandii.

- Wiem, że ceny lotów miały ogromny wpływ, ale sama organizacja wyjazdu do Tajlandii i na Bali też nie jest tania - powiedziała.

Eksperci zauważają również słabszy popyt na tańsze hotele, podczas gdy segment premium nadal utrzymuje wzrosty. - Młodzi i niedostatecznie zatrudnieni mają coraz większy problem, by utrzymać się na rynku - ocenił Aran Ryan z Tourism Economics.

- Mimo to nadal spodziewamy się pozytywnego wzrostu ruchu turystycznego tego lata - podsumował.

Źródło: Reuters
Zobacz także: