Ceny elektroniki szaleją. Kto zapłaci za rozwój technologii?

elektronika chip procesor AdobeStock_693720429
Nie zastanawiajmy się co zrobi z nami sztuczna inteligencja, zastanawiajmy co my z nią zrobimy
Źródło zdj. gł.: Adobe Stock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Sztuczna inteligencja miała napędzać przyszłość technologii. Teraz jej koszt coraz mocniej odczuwają klienci kupujący laptopy, tablety i konsole, bo fala AI winduje ceny pamięci i chipów potrzebnych także w podstawowej elektronice.

Przez lata rynek elektroniki działał według przewidywalnego schematu. Nowy sprzęt startował od wyższej ceny, a po kilku miesiącach lub latach stopniowo taniał. Dziś ta zasada zaczyna się załamywać. Urządzenia, które od dawna są na rynku, nie tylko nie schodzą z ceny, ale w wielu przypadkach stają się wyraźnie droższe.

Na liście firm podnoszących ceny znalazły się Apple, Microsoft, Nintendo, Sony i Valve. Oficjalne tłumaczenie jest podobne: rosną koszty podzespołów, a szczególnie pamięci i chipów. W tle jest boom na sztuczną inteligencję, który pochłania ogromne ilości sprzętu potrzebnego do budowy centrów danych.

To właśnie centra danych obsługujące modele AI konkurują dziś o te same komponenty, których potrzebują producenci laptopów, tabletów, smartfonów i konsol. Efekt jest prosty: popyt rośnie szybciej niż podaż, a rachunek coraz częściej trafia do konsumentów.

Xbox drożeje po raz kolejny. Apple też podnosi ceny

Najbardziej odczuwalne podwyżki dotyczą sprzętu, który trudno nazwać nowym. Microsoft zapowiedział kolejną podwyżkę cen konsol Xbox Series S i Xbox Series X, czyli urządzeń obecnych na rynku od 2020 roku. Od sierpnia ich ceny mają wzrosnąć o co najmniej 100 dolarów, czyli 75,70 funta.

To już trzecia podwyżka w nieco ponad rok. W porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, nowy Xbox ma być droższy o 30-40 procent. Wśród graczy wywołało to ostrą reakcję.

Jeden z użytkowników serwisu X napisał: "Xbox z kolejną podwyżką cen sprzętu? Muszę się śmiać, żeby nie płakać. Moje ulubione hobby jest ugotowane". Na Reddicie inny komentujący stwierdził, że Microsoft "może równie dobrze po prostu anulować" nadchodzącą konsolę Helix, "bo nikt nie będzie w stanie sobie na nią pozwolić".

Podobny kierunek obrało Apple, które podniosło ceny tabletów i laptopów o niemal 20 procent. Po tej decyzji akcje firmy spadły. Yang Wang, główny analityk Counterpoint Research, ocenił, że kryzys pamięci jest "najbardziej zakłócającym wydarzeniem po stronie podaży, z jakim kiedykolwiek mierzyła się branża smartfonów".

iPhone jak dotąd uniknął podwyżek. Według Wanga producenci urządzeń premium, tacy jak Apple i Samsung, są lepiej przygotowani do przejścia przez obecne zawirowania. Nie zmienia to jednak faktu, że presja kosztowa rozlewa się na całą branżę.

"Ramaggedon" uderza w rynek. Pamięć stała się towarem deficytowym

Problem najmocniej widać na rynku pamięci. RAM, czyli przez lata jeden z bardziej przewidywalnych i relatywnie tanich elementów komputera, gwałtownie zdrożał. Część komentatorów mówi już o "Ramaggedonie".

Według danych Counterpoint Research komponenty DDR5 o pojemności 32 GB dla komputerów PC kosztowały 94 dolary w kwartale zakończonym we wrześniu 2025 roku. W kolejnym kwartale ich cena wzrosła do 127 dolarów, a w pierwszym kwartale 2026 roku sięgnęła 282 dolarów. To skok o 122 procent. Od tego czasu drożały dalej także pamięci DRAM i NAND.

Danni Hewson, szefowa analiz finansowych w AJ Bell, wskazała, że "wyścig w budowie centrów danych AI powoduje szybki i znaczący wzrost popytu, za którym producenci chipów próbują nadążyć". Jak dodała, pozwala to dużym producentom, takim jak TSMC, podnosić ceny, "wiedząc, że klienci rywalizują ze sobą o moce produkcyjne".

Na ten sam mechanizm zwraca uwagę James Bull, starszy analityk technologiczny RSM UK. Cztery największe amerykańskie firmy technologiczne mają w 2026 roku wydać setki miliardów dolarów na centra danych i sprzęt do AI.

- Taki poziom popytu na pamięci stworzył niedobór, za którym łańcuch dostaw nie jest w stanie nadążyć - powiedział Bull.

Jego zdaniem najwięksi klienci mogą zawierać długoterminowe kontrakty i płacić premię za dostęp do komponentów, przez co producenci pamięci mają powód, by traktować ich priorytetowo.

- W gruncie rzeczy MacBook na biurku konsumenta konkuruje teraz o tę samą pamięć DRAM z centrami danych zasilającymi ChatGPT i przegrywa - ocenił.

Konsole i komputery dla graczy również drożeją

Droższe komponenty uderzają także w rynek gier. Nintendo zapowiedziało globalną podwyżkę ceny Switcha 2 od września. Valve wprowadziło nowy komputer gamingowy Steam Machine z ceną wyższą od oczekiwań, poprzedzając zapowiedź obszernym wyjaśnieniem dotyczącym kosztów podzespołów. Firma już w maju podniosła cenę przenośnego Steam Decka o 40 procent.

Sony, ogłaszając kolejne wzrosty cen PlayStation 5 w Wielkiej Brytanii i innych regionach, wskazywało na "utrzymującą się presję w globalnym krajobrazie gospodarczym". Piers Harding-Rolls z Ampere Analysis oceniał, że obok drożejącego RAM-u znaczenie mogły mieć także kolejne fale inflacji związane z wojną w Iranie.

Hewson zwróciła uwagę, że ostatnie podwyżki mogą "pójść jeszcze wyżej, gdy producenci chipów będą mierzyć się ze zwiększonymi kosztami wynikającymi z blokady w cieśninie Ormuz". Jak dodała, "choć ostatnie dni przyniosły nowy optymizm, że sytuacja na Bliskim Wschodzie się rozwiązuje, wpływ ostatnich kilku miesięcy oznacza, że część inflacji jest już wbudowana".

Firmy mówią o kosztach, krytycy o chciwości

Tłumaczenia producentów nie przekonują wszystkich. Część konsumentów i polityków zwraca uwagę, że największe firmy technologiczne generują gigantyczne przychody, a mimo to przerzucają rosnące koszty na klientów.

Senator Bernie Sanders skrytykował decyzję Apple w serwisie X, nazywając ją "korporacyjną chciwością". Apple podało, że w ostatnich trzech miesiącach 2025 roku jego przychody wzrosły o 16 procent rok do roku, do 144 mld dolarów. Był to najmocniejszy wzrost firmy od 2021 roku.

Analitycy nie wykluczają, że podobne decyzje podejmą kolejne firmy. Neil Shah, wiceprezes ds. badań w Counterpoint, spodziewa się, że ograniczona podaż może utrzymać się nawet przez dwa lata.

Po drugiej stronie tego rynku są producenci chipów. Dla części z nich boom na AI oznacza ogromne zyski. Micron poinformował, że jego kwartalne przychody wzrosły czterokrotnie. Szef firmy Sanjay Mehrotra powiedział inwestorom: "Nawet jeśli oczekujemy, że podaż w branży będzie stopniowo poprawiać się w 2028 roku, obecnie nie widzimy, kiedy podaż pamięci będzie w stanie dogonić rosnący popyt".

Dla klientów oznacza to mniej optymistyczny scenariusz. Elektronika, która kiedyś taniała wraz z upływem czasu, może jeszcze długo utrzymywać wysokie ceny. A w przypadku części urządzeń - dalej drożeć.

OGLĄDAJ: "To naprawdę przeraża przeciwnika". Jak duże znaczenie mają F-35 w Polsce?
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: BBC
Zobacz także: