Google zamazało głowę krowy. W trosce o jej prywatność

Tech

Anonimowa krowa. Google chroni jej prywatność i zamazuje głowę

Google Street View wykazało się wyjątkową dbałością o ochronę tożsamości. Tak bardzo, że zamazało głowę... krowy. Zdjęcie stało się hitem internetu.

Zdjęcie krowy zostało zrobione w brytyjskiej wiosce Coe Fen na południe od Cambridge. Google postanowił zablurować, czyli zamazać jej głowę, tak jak to robi w przypadku ludzi. Co ciekawe, pozostałe krowy z tego samego zdjęcia nie mają zamazanych głów.

Tweet opublikowany przez dziennikarza dziennika "The Guardian" Davida Shariatmadariego zawierający zrzut ekranu z aplikacji Google Street View, na którym widać dyskretnie przedstawione zwierzę, został udostępniony do tej pory blisko 15 tys. razy.

Tweet stał się prawdziwą inspiracją dla internautów, którzy puścili wodze fantazji i kreatywnie komentowali nadzwyczaj restrykcyjne podejście Google'a do kwestii ochrony tożsamości zwierząt.

Pojawiły się także przykłady ukrywania całych budynków:

Google wyjaśnia

Rzecznik prasowy Google'a przyznał, że technologia automatycznego zamazywania twarzy okazała się trochę "nadgorliwa". - Oczywiście, nie będziemy żałować tej dojnej krowie jej pięciu minut sławy - dodał żartobliwie.

Samochody Google Street View fotografują świat od 2007 roku, dzięki czemu możemy odbyć wirtualny spacer po uwiecznionych miastach. Rok później w celu ochrony tożsamości, zaczęto zamazywać ludzkie twarze, które zostały przypadkiem uchwycone przez aparaty.

Google na tropie zabójstwa?

W sierpniu 2013 roku zdjęciami Google'a zainteresowała się szkocka policja, po tym, jak jeden z internautów zauważył, że na jednej z ulic Edynburga dokonano morderstwa. Sytuacja została sfotografowana przez samochód Google Street View. Na zdjęciu widać mężczyznę trzymającego siekierę, który stał nad leżącym ciałem.

W trakcie śledztwa okazało się, że żadnego zabójstwa nie było. Dwóch mechaników Dan Thompson oraz Gary Kerry widząc nadjeżdżający samochód Google'a zaaranżowało makabryczną scenę. W dodatku, sytuacja miała miejsce na rok przed zgłoszeniem informacji dotyczącej dokonania przestępstwa. - Zorientowałem się, że samochód Google'a nadjeżdża ulicą z wieżą fotograficzną na szczycie - wyjaśniał Thompson. - Taka możliwość nie zdarza się zbyt często, więc Gary chwycił siekierę i zaczęliśmy biec wzdłuż ulicy - dodał.

Zobacz: Bogdanka na Google Earth

Autor: ag//km / Źródło: The Guardian, The Daily Telegraph