Fałszywy alarm na Facebooku po eksplozji, której nie było

Tech

Nattakit Jeerapatmaitree/ShutterstockFacebook wprowadził kontrolę bezpieczeństwa w Bangkoku

Mieszkańcy Bangkoku mogli wczoraj przeżyć niemały szok, za sprawą alarmu podniesionego przez Facebooka. Serwis społecznościowy uruchomił bowiem funkcję kontroli bezpieczeństwa po rzekomej eksplozji w stolicy Tajlandii. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że do żadnej eksplozji nie doszło.

Funkcja kontroli bezpieczeństwa została wprowadzona przez Facebooka w 2014 roku. Umożliwia użytkownikom przebywającym na niebezpiecznych obszarach powiadomienie najbliższych, że są cali i nic im nie grozi. Kontrola bezpieczeństwa jest zwykle aktywowana po ataku terrorystycznym lub klęsce żywiołowej.

Tym razem funkcja została aktywowana w Bangkoku we wtorek i była dostępna przez blisko 10 godzin. Użytkownicy serwisu społecznościowego ze stolicy Tajlandii dostawali w tym czasie pytania, czy są bezpieczni. Alert odwoływał się do rzekomej eksplozji, która miała być potwierdzona przez wiele źródeł.

Wywołało to jednak zdziwienie dziennikarzy, który nie mogli znaleźć żadnych wiarygodnych informacji o wybuchu czy zamachu. Doniesień o wybuchu nie potwierdziła również lokalna policja.

- Potwierdziliśmy, że nie ma zagrożenia bombowego w Bangkoku - powiedział cytowany przez CNN Sanit Mahathavorn, szef policji w tajskiej policji. Jednocześnie zapewnił, że policja ma środki "które zapewniają bezpieczeństwo ludzi, zwłaszcza turystów".

Przyczyny

Nie jest jasne, co spowodowało, że Facebook uruchomił specjalną funkcję. Serwis społecznościowy broni się i wskazuje, że wykorzystanie było uzasadnione, a kontrola bezpieczeństwa zadziałała tak, jak została do tego zaprojektowana.

- Kontrola bezpieczeństwa została uruchomiona wczoraj (wtorek - red.) w Tajlandii w następstwie eksplozji. Tak jak w przypadku wszystkich poprzednich aktywacji funkcji, Facebook opiera się na zaufanej trzeciej stronie do potwierdzenia incydentu - powiedział rzecznik Facebooka cytowany przez CNN.

Facebook odmówił jednak wyjaśnienia kim była w tym przypadku "zaufana trzecia strona".

BBC wskazuje, że we wtorek pojawiły się doniesienia o demonstrantach rzucających petardy w budynek rządowy w Bangkoku, a jeden z opisujących incydent artykułów zamieszczony w serwisie Bangkokinformer.com był opatrzony wideo z zeszłorocznego zamachu w Bangkoku. Zdaniem CNN, Facebook mógł wprowadzić kontrolę bezpieczeństwa na podstawie właśnie tego wpisu.

W październiku informowaliśmy o wirusie, który pojawił się w serwisie Facebook. Zobacz materiał z programu TVN24 BiS (05.10.2016):

Uwaga na wirus na FacebookuTVN24 BiS

Autor: mb//bgr / Źródło: CNN

Źródło zdjęcia głównego: Nattakit Jeerapatmaitree/Shutterstock