Jensen Huang uważa, że sztuczna inteligencja powinna być postrzegana jako nowa platforma, a nie pojedyncze narzędzie.
- AI to zmiana platformowa - mówił podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Porównał sztuczną inteligencję do komputerów osobistych, internetu, smartfonów i chmury obliczeniowej, na których zbudowano współczesną gospodarkę cyfrową.
Jak wyjaśniał, rozwój AI opiera się na pięciu warstwach: od energii i infrastruktury obliczeniowej, przez chmurę i modele AI, aż po warstwę aplikacyjną. - To właśnie tam zrealizują się największe korzyści ekonomiczne - zaznaczał.
Więcej efektywności, więcej pracy
Odnosząc się do obaw o automatyzację, Huang przekonywał, że AI zwiększy popyt na usługi i produkty, co przełoży się na nowe miejsca pracy.
- Możliwe, że na jednego klienta potrzeba będzie mniej pracowników, ale wzrost liczby klientów dzięki większej efektywności wciąż oznacza większe zapotrzebowanie na ludzi - mówił.
Jako przykład podał radiologię. - Liczba radiologów rośnie, bo szpitale mogą obsługiwać więcej pacjentów - tłumaczył. Jak dodał, choć AI analizuje obrazy medyczne, to "ludzie nadal muszą przeglądać wyniki i potwierdzać diagnozy".
- Więcej pacjentów to więcej badań i w efekcie większa potrzeba radiologów - podkreślał. Dodał, że automatyzacja daje lekarzom więcej czasu na rozmowę z pacjentami i współpracę z innymi specjalistami.
Optymalizacja czasu pracy
Huang zwracał uwagę na podobny mechanizm w pracy pielęgniarek. - Pielęgniarki spędzają około połowy czasu na dokumentowaniu - mówił.
Dzięki AI, jak podkreślał - mogą poświęcić więcej czasu pacjentom i temu ludzkiemu kontaktowi, którego często brakuje przy niedoborach kadrowych.
- Usunięcie tego wąskiego gardła pozwala szpitalom przyjmować więcej pacjentów, poprawia ich wyniki finansowe i umożliwia zatrudnianie kolejnych pielęgniarek - dodał.
Cel a zadanie
Zdaniem Huanga kluczowe jest rozróżnienie celu pracy od zadań. - Celem radiologa jest diagnozowanie pacjentów, a celem pielęgniarek i lekarzy jest opieka nad ludźmi - mówił.
Jak zaznaczał, odczytywanie wyników czy wypełnianie dokumentacji to zadania, które można zautomatyzować. - Automatyzując część zadań, sprawiamy, że ludzie stają się lepsi w swojej właściwej pracy - podsumował.
Inwestycje bez bańki
Pytany o ryzyko pojawienia się bańki inwestycyjnej wokół AI, Huang studził takie obawy. - Mimo milionów procesorów graficznych dostępnych w chmurze ceny ich wynajmu rosną - nawet w przypadku starszych generacji - komentował.
- To dowód, że popyt znacząco przewyższa podaż - mówił, wiążąc ten trend z powstawaniem kolejnych rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.
Jak podkreślał, "wciąż jesteśmy na bardzo wczesnym etapie budowy infrastruktury AI", zanim jej zastosowania na dobre przenikną wszystkie obszary codziennego życia.
Autorka/Autor: Jan Sowa
Źródło: CNBC
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/GIAN EHRENZELLER