Przemysław Kral w opublikowanym w czwartek nagraniu tłumaczył, że decyzję o ujawnieniu adresu portfela podjął, by przeciąć - jak to określił - "bezpodstawne oskarżenia o rzekome przywłaszczenie środków". W mediach społecznościowych zapewnił, że firma działa rentownie, a jej priorytetem pozostaje bezpieczeństwo pracowników i klientów. W obszernym oświadczeniu odniósł się również do - jego zdaniem - "manipulacji medialnych i bezprawnych nacisków regulacyjnych".
Jak zauważył w rozmowie z tvn24.pl Michał Fuja, choć Kral wskazuje, że portfel ma stanowić zabezpieczenie giełdy, to w rzeczywistości nikt nie ma do niego dostępu. Dziennikarz przypomniał, że wszystkie większe transakcje na tym adresie odbywały się w 2016 roku, a od momentu zaginięcia Sylwestra Suszka - czyli od ponad czterech lat - portfel pozostaje nieaktywny.
- W praktyce te środki są niedostępne, tak jakby firma ich już nie posiadała - wyjaśnił Fuja. Dodał, że problem dotyczy nie tylko "zimnego" portfela, ale także bieżących operacji. - Najnowsze raporty pokazują, że z tak zwanych hot walletów giełdy w ostatnim czasie wypłynęła zdecydowana większość środków, co nie ma związku z tym zamrożonymi bitcoinami - mówił reporter.
- To, co mówi Kral, jest całkowicie niespójne. W dzisiejszym nagraniu twierdzi, że Sylwester nie przekazał im kluczy do portfela BTC i zaginął. Tymczasem Sylwester zniknął około 9-10 marca 2022 roku, a z fotela prezesa miał ustąpić już w maju 2021. Czyli przez blisko rok nikt nie zadbał o przejęcie tych kluczy? - pytał.
Fuja ocenił, że odnalezienie kluczy jest mało prawdopodobne. - Gdyby ktoś porwał Suszka dla dostępu do tych środków, zapewne już by z nich skorzystał - zauważył.
Zondacrypto i wstrzymane wypłaty
Jeszcze przed publikacją oświadczenia prezesa Michał Fuja poinformował na portalu X, że "Zondacrypto wstrzymała wypłaty pensji" swoim pracownikom.
"Zondacrypto wstrzymała wypłaty wynagrodzeń pracownikom, a CEO Przemysław Kral nie pojawia się na cotygodniowych spotkaniach online z zespołem" - napisał dziennikarz.
Zonda i umowa z PKOl
Giełda jest sponsorem PKOl od października 2025 roku. Jak ustalił reporter "Czarno na Białym" Łukasz Karusta, umowa między podmiotami opiewa na 20 mln złotych. PKOl i Zondacrypto podpisały czteroletnią umowę opiewającą na tę kwotę. Zgodnie z jej zapisami, Zondacrypto w tym roku ma zapłacić komitetowi 10 mln zł - z góry za lata 2026-27. Informacje te potwierdziły dwa źródła znające treść umowy.
Z tej okazji stworzono olimpijski token. Jak opisali w swoim tekście Piotr Szostak i Łukasz Karusta, z pieniędzy pozyskanych przy sprzedaży tokena, na wsparcie polskiego sportu ma trafiać tylko 20 procent kwoty. Pozostałe pieniądze - 80 procent - na rozwój platformy, zapewnianie płynności na giełdzie, czy marketing.
Postępowanie prokuratury i wątek polityczny
W tle afery wokół Zondacrypto pojawia się również wątek polityczny. Prokuratura Krajowa poinformowała, że prowadzi czynności sprawdzające w związku z doniesieniami o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu giełdy.
Premier Donald Tusk ujawnił natomiast ustalenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego dotyczące wpłat prezesa Krala na rzecz fundacji powiązanych z politykami Zbigniewem Ziobrą i Przemysławem Wiplerem. Część środków miała trafić m.in. do fundacji Instytut Polski Suwerennej oraz Dobry Rząd. Zondacrypto była także sponsorem konferencji CPAC, w której uczestniczyli czołowi przedstawiciele polskiej prawicy.
Afera wokół giełdy wpisuje się w szerszy kontekst sporu o regulacje rynku kryptowalut w Polsce. Prezydent Karol Nawrocki już dwukrotnie zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów, co zdaniem ekspertów utrudnia wprowadzenie przejrzystych zasad działania tego sektora.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock