Włochy

Włochy

W wyborach we Włoszech górę wzięły głosy protestu i rozgoryczenia, które połączył eurosceptycyzm – tak włoska prasa komentuje w poniedziałek dobry wynik Ligi Północnej ze zwycięskiego bloku centroprawicy i pierwsze miejsce radykalnego Ruchu Pięciu Gwiazd wśród ugrupowań.

Niedzielne wybory parlamentarne nie wyłoniły wyraźnego zwycięzcy, który samodzielnie utworzy rząd. Po przeliczeniu głosów z ponad 60 procent lokali wyborczych na czele stoi centroprawicowa koalicja Silvio Berlusconiego, ale ponad 30 procent poparcia zyskał też skrajnie radykalny Ruch Pięciu Gwiazd. Rządząca do tej pory centrolewica uzyskała znacznie gorszy wynik.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani wyraził gotowość kandydowania na premiera Włoch z ramienia centroprawicy pod wodzą Silvio Berlusconiego. Współzałożyciel Forza Italia poinformował o swych planach w czwartek wieczorem na Twitterze.

Policja użyła siły przeciwko grupie ludzi pikietujących przed hotelem, w którym trwała konwencja wyborcza skrajnie prawicowego ruchu narodowo-rewolucyjnego Casa Pound. Do użycia gazu łzawiącego i armatek wodnych doszło, gdy kilkadziesiąt osób próbowało przedrzeć się przez kordon funkcjonariuszy ochraniających budynek. Protestujący rzucali petardy i butelki, skandowali hasło "Turyn jest antyfaszystowski". Miejscowa agencja informacyjna podaje, że trzej policjanci zostali ranni.

We Włoszech występuje realne zagrożenie terroryzmem ze strony dżihadystów - podkreślono w opublikowanym we wtorek raporcie włoskich służb specjalnych. Zwróciły one uwagę, że kraj jest obiektem wrogiej działalności propagandowej tzw. Państwa Islamskiego (IS).