USA

USA

Setki tysięcy osób wzięły udział w poniedziałkowych uroczystościach pogrzebowych Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnej jednostki Al-Kuds, w Teheranie. Córka zabitego generała, zwracając się do tłumu, powiedziała, że decyzja Donalda Trumpa o przeprowadzeniu ataku "doprowadziła do powstania historycznego związku" Iraku i Iranu i "wiecznej nienawiści do Stanów Zjednoczonych".

Nie podjęto decyzji o wyjściu z Iraku - zapewniali w poniedziałek przedstawiciele amerykańskiej administracji po opublikowaniu przez agencję Reutera i AFP cytatów z "listu" amerykańskiego dowództwa, w którym sugeruje się podjęcie takiego kroku. - Pismo to szkic. Nie powinno zostać upublicznione i wysłane - powiedział generał Mike Milley, przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów USA.

Sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych Antonio Guterres wezwał w poniedziałek światowych liderów do tego, by zachowali maksymalną powściągliwość. Dyrektor generalna UNESCO Audrey Azoulay zwróciła uwagę, że USA i Iran podpisały konwencję haską o ochronie dóbr kulturalnych w razie konfliktu zbrojnego.

Waszyngton postępuje wbrew normom stosunków międzynarodowych - powiedział w poniedziałek rzecznik chińskiej dyplomacji Geng Shuang. Pekin skrytykował USA za zabicie irańskiego generała Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnej jednostki Al-Kuds i zaostrzenie napięć na Bliskim Wschodzie.

Iran będzie szedł drogą wyznaczoną przez Kasema Sulejmaniego - powiedział nowy przywódca jednostki Al-Kuds, Esmail Gani, w czasie uroczystości pogrzebowych swojego poprzednika. Zabitego w amerykańskim ataku generała Sulejmaniego w Teheranie żegnają setki tysięcy Irańczyków. Miejscowa telewizja podała, że w centrum stolicy zebrały się "miliony" ludzi, którzy chcą pożegnać generała.

Prezydent USA Donald Trump w niedzielę kolejny raz zagroził w mediach społecznościowych Iranowi ewentualnym atakiem. W reakcji na to komisja spraw zagranicznych Izby Reprezentantów USA oświadczyła, że to parlamentowi przysługują uprawnienia do wypowiadania wojny.

Wspólne działania na rzecz zmniejszenia napięć na Bliskim Wschodzie zapowiedzieli w niedzielę przywódcy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Europejscy liderzy zaapelowali także do władz Iraku o dalsze poparcie dla koalicji walczącej z tak zwanym Państwem Islamskim. Wzrost napięcia w regionie spowodowała śmierć w amerykańskim ataku irańskiego generała Kasema Sulejmaniego.

Trzy osoby - żołnierz i dwóch cywilnych pracowników amerykańskiej misji wojskowej - zginęły w niedzielnym ataku somalijskiej partyzantki Al-Szabab na bazę wojskową Camp Simba w Lamu w Kenii. Jest ona używana przez siły kenijskie i amerykańskie.

Stany Zjednoczone mogą spodziewać się odpowiedzi Iranu za śmierć Kasema Sulejmaniego, jednego z najbardziej wpływowych dowódców armii - powiedział telewizji CNN doradca najwyższego przywódcy duchowo-politycznego Iranu, Hosejn Dehghan. Jak dodał, atak będzie "militarny i wymierzony przeciwko obiektom wojskowym". Przywódca Hezbollahu Hasan Nasrallah podkreślił, że "reakcja na zabójstwo generała jest obowiązkiem nie tylko Iranu, ale także jego sojuszników w rejonie".

W wielu częściach świata czuje się "straszliwy klimat napięć" - powiedział w niedzielę w czasie spotkania z wiernymi w Watykanie papież Franciszek. Wezwał do dialogu, samokontroli i przestrzegł przed wojną mówiąc, że przynosi ona tylko śmierć i zniszczenie.

Służby prasowe Unii Europejskiej poinformowały, że szef unijnej dyplomacji Josep Borrell rozmawiał telefonicznie o potrzebie deeskalacji konfliktu w regionie Zatoki Perskiej z ministrem spraw zagranicznych Iranu Mohammadem Dżawadem Zarifem. - Irak nie może pogrążyć się w chaosie - powiedziała z kolei niemiecka minister obrony Annegret Kramp-Karrenbauer po konsultacjach z Angelą Merkel.