Syria

Syria

Syryjskie wojsko zakończyło pacyfikację miasta Hama na zachodzie kraju. W trakcie walk zginęło około 150 osób. - Zakończyliśmy delikatną operację, w czasie której oczyściliśmy kryjówki terrorystów - oświadczył jeden z wojskowych. Przebywający z wizytą w Syrii Turecki premier wyraził nadzieję, że Damaszek niedługo rozpocznie reformy. Władze USA wprowadziły natomiast kolejne sankcje wobec Syrii.

Prezydent USA Barack Obama wprost wezwie do rezygnacji ze stanowiska przywódcę reżimu syryjskiego, prezydenta Baszara el-Asada - podała nad ranem telewizja Fox News. Miałoby do tego dojść do końca tygodnia, najprawdopodobniej w czwartek.

W związku z trwającymi w Syrii represjami ludności cywilnej państwa arabskie zdecydowały o wycofaniu swoich ambasadorów z tego kraju. Na taki krok zdecydowały się Bahrajn, Kuwejt i Arabia Saudyjska. Z kolei Liga Arabska postanowiła postawić na perswazję, a nie "drastyczne kroki"

Świat arabski odwraca się od syryjskiego rządu i nawołuje do pokojowych reform. Król Arabii Saudyjskiej Abd Allah odwołał swojego ambasadora w tym kraju "na konsultacje" i wezwał do położenia kresu rozlewowi krwi. Z podobnym apelem wystąpiła Liga Arabska.

61 cywilów zginęło, a kilkudziesięciu innych odniosło obrażenia w Deir ez-Zor oraz Hule, miastach, które od świtu szturmuje armia syryjska - poinformowali w niedzielę miejscowi obrońcy praw człowieka.

Minister spraw zagranicznych Syrii Walid el-Mu'allim obiecał przeprowadzenie w kraju do końca roku "wolnych i uczciwych" wyborów. Obietnica padła na spotkaniu szefa MSZ z zagranicznymi ambasadorami akredytowanymi w Damaszku.

Rząd syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada jest winien śmierci ponad 2 tys. osób, które zginęły w antyprezydenckich demonstracjach od połowy marca - oznajmiła sekretarz stanu USA Hillary Clinton.

Około 30 osób zginęło w Hamie, w środkowej Syrii, podczas ostrzału miasta prowadzonego przez wojska lojalne wobec reżimu Baszara el-Asada. Na udostępnionych przez świadków nagraniach widać strzelające czołgi.

Prezydent Syrii Baszar el-Asad podpisał dekret zezwalający na działalność w kraju wielu partii politycznych. Oznacza to spełnienie jednego z głównych żądań protestującej od połowy marca opozycji, ale przeciwnicy reżimu są sceptyczni.

Rada Bezpieczeństwa ONZ "potępiła" w środę krwawe represje, których dopuszcza się rząd Syrii na ludności cywilnej, i zaapelowała o natychmiastowe wstrzymanie aktów przemocy.

Włochy proponują, aby swych ambasadorów wycofały z Syrii wszystkie kraje Unii Europejskiej. Wysłannik Rzymu już opuścił Damaszek, ponieważ, jak tłumaczył minister spraw zagranicznych Włoch Franco Frattini, władze w Rzymie nie mogły "pozostawać bierne wobec masakry cywilów" w tym kraju.

W kolejnym dniu ramadanu, świętego miesiąca muzułmanów, giną kolejni przeciwnicy prezydenta Baszara el-Asada. Tymczasem w Nowym Jorku Rada Bezpieczeństwa ONZ po raz pierwszy przystąpiła we wtorek do konkretnych rozmów w sprawie reakcji na akty przemocy syryjskiego reżimu.

- Nic nie wskazuje na to, by Amerykanie mogliby zostać bezpośrednio tam zaangażowani. Uważam, że politycznie i dyplomatycznie chcemy wywrzeć najsilniejszą możliwą presję, by doprowadzić do zmian, o które apeluje tak wiele krajów - oznajmił przewodniczący kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA admirał Mike Mullen.

Po raz pierwszy od wybuchu antyprezydenckich demonstracji w Syrii w marcu sekretarz stanu USA Hillary Clinton spotka się we wtorek w Waszyngtonie z syryjskimi działaczami politycznymi na wygnaniu. Nie wszyscy antyprezydenccy działacze mają jednak tyle szczęścia.

Nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ ws. rezolucji potępiającej akty przemocy syryjskiego reżimu nie przyniosło przełomu, choć zdaniem części dyplomatów sygnalizuje pewne zbliżenie stanowisk wśród państw Rady. Potępiającej Damaszek rezolucji sprzeciwiają się Chiny i Rosja. Ta ostatnia nazywa ją "przesadną". W nocy z poniedziałku na wtorek z rąk syryjskiego wojska i bezpieki zginęli kolejni ludzie.

Syryjskie siły bezpieczeństwa prowadziły w poniedziałek, drugi dzień z rzędu, ostrzał artyleryjski miasta Hama, za zachodzie Syrii, gdzie silny jest opór przeciwko reżimowi Baszara el-Asada. Zginęło co najmniej czterech cywilów. Tymczasem do położenia kresu prowokacjom i represjom w Syrii, a także do maksymalnej powściągliwości namawiało w poniedziałek władze syryjskie i opozycję tego kraju rosyjskie MSZ.

Prezydent Syrii Baszar el-Asad zwrócił się do żołnierzy gratulując "patriotyzmu" w związku z 66. rocznicą powstania armii syryjskiej, którą nazwał "symbolem narodowej dumy".

Wiele państw świata, w tym Polska, potępiło ofensywę przeciwko demonstrantom prowadzoną w Syrii przez siły rządowe. Wielka Brytania w poniedziałek opowiedziała się za silniejszym naciskiem wspólnoty międzynarodowej na Damaszek, ale wykluczyła wojskową interwencję. W niedzielę, według syryjskich obrońców praw człowieka, z rąk służb bezpieczeństwa w całym kraju, szczególnie w mieście Hama, śmierć poniosło w tym dniu około 120 osób. Niemcy chcą spotkania Rady Bezpieczeństwa ONZ w tej sprawie.

Syryjskie wojska prowadzą szturm na jedno z głównych ognisk protestów przeciwko rządom prezydenta Baszara el-Asada. Oddziały wyposażone w czołgi zaatakowały miasto Hama ostrzeliwując z dział i karabinów maszynowych cywili. Od rana miało już zginąć niemal sto osób. W innych miastach w pacyfikacjach śmierć miało ponieść kolejne 20 osób.

Al-Kaida popiera trwające od miesięcy protesty w Syrii. Szef organizacji terrorystycznej Ajman Al- Zawahiri chwali demonstrantów i solidaryzuje się z ich "walką przeciwko interesom USA i Izraela".