Syria

Syria

W Syrii widział "katastrofę humanitarną", a misję Ligi Arabskiej do tego kraju nazwał farsą. Jeden z obserwatorów Ligi, Algierczyk Anwar Malik, opuścił Syrię, potępiając głośno Damaszek. W tym samym czasie prezydent Baszar el-Asad pojawił się na stołecznej ulicy zagrzewając swoich zwolenników.

Nie było żadnych rozkazów wydanych komukolwiek, by strzelać do któregokolwiek z obywateli - powiedział we wtorek w transmitowanym przez telewizję przemówieniu prezydent Syrii Baszar Asad.

Liga Arabska nie wycofa obserwatorów z Syrii - zapewnił w sobotę wiceszef panarabskiej organizacji Adnan Issa w odpowiedzi na żądania zakończenia misji. Issa dodał, że Liga, której szefowie MSZ spotykają się w niedzielę, planuje rozbudowanie misji.

Co najmniej 25 osób nie żyje, a 46 zostało rannych w wyniku samobójczego zamachu w centrum Damaszku - poinformowała w piątek lokalna telewizja syryjska Addounia. Syryjski rząd mówi z kolei o 11 zabitych. Celem ataku był prawdopodobnie policyjny autobus.

Wojskowy przywódca syryjskiego powstania przeciwko reżimowi Baszara el-Asada określił jako "fiasko" misję arabskich obserwatorów w jego kraju, ponieważ nie przyczyniła się do zmniejszenia rządowych represji. Pułkownik Riad al-Asad, zaapelował w czwartek do ONZ o przejęcie odpowiedzialności za rozwój sytuacji w jego kraju.

Wpływowy przedstawiciel reżimu syryjskiego uciekł do Egiptu i opowiedział się po stronie uczestników antyprezydenckich protestów, które od marca są krwawo tłumione przez władze w Damaszku - podała agencja dpa. Również w czwartek komisja pracująca nad nową konstytucją Syrii postanowiła znieść instytucję referendum zatwierdzającego kandydaturę prezydenta i wprowadzić pluralistyczne wybory szefa państwa - oświadczył na łamach dziennika "al-Watan" członek komisji, Kadri Dżamil.

Parlament Arabski, doradczy organ Ligi Arabskiej, zaapelował w niedzielę o natychmiastowe wycofanie z ogarniętej zamieszkami Syrii obserwatorów tej organizacji. Swoją misję pełnią od niespełna tygodnia, ale już oceniono, że ich obecność nie zapobiegła rozlewowi krwi i represjom reżimu w Damaszku.

Co najmniej 19 osób zginęło w Syrii z rąk służb bezpieczeństwa. Wiele z nich w miastach, które mają zamiar odwiedzić obserwatorzy Ligi Arabskiej sprawdzający, jak przebiega proces zaprzestania walk między siłami rządowymi a opozycją protestującą od miesięcy przeciwko prezydentowi Baszarowi el-Asadowi.

Obserwatorzy Ligi Arabskiej, którzy po długich dyplomatycznych korowodach znaleźli się w końcu w Syrii, na razie nie widzą "nic przerażającego". Być może powodem jest przewożenie osób aresztowanych w trakcie antyrządowych protestów do miejsc niedostępnych dla obserwatorów, o czym informuje organizacja broniąca praw człowieka Human Rights Watch.

Syryjski student otworzył ogień do 5 osób na Uniwersytecie w Damaszku, zabijając jedną - donosi oficjalna agencja informacyjna, SANA. - Ammar Baloush wyjął pistolet, strzelił najpierw do Hazima, a potem do Husseina, który próbował go powstrzymać - relacjonował jeden ze świadków.

Co najmniej 13 osób zginęło, a dziesiątki odniosły obrażenia w poniedziałkowym ostrzale w Hims na zachodzie Syrii, poinformowało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie. To już trzeci dzień ataków rządowych sił bezpieczeństwa na to miasto.

Główna organizacja syryjskiej opozycji - Syryjska Rada Narodowa - wezwała do zwołania nadzwyczajnych posiedzeń Rady Bezpieczeństwa ONZ i Ligi Arabskiej w związku z nasilającą się falą przemocy w kraju. Według opozycji, syryjskie wojsko zabiło od poniedziałku ok. 250 osób w operacji prowadzonej w prowincji Idlib, w północno-zachodniej części kraju.

Zbiegli z syryjskiej armii, teraz walczą z reżimem Asada. Armia Wolnej Syrii jest jednak nieliczna i słabo uzbrojona. Wzywa NATO do interwencji, bo sama nie ma szans w starciu z wojskiem. Widać to amatorskim nagraniu z potyczki w górach Jabal Zawiya.

Syryjskie siły bezpieczeństwa zabiły we wtorek 33 cywilów, a w starciach między zbuntowanymi żołnierzami a wojskiem wiernym prezydentowi Baszarowi el-Asadowi są dziesiątki zabitych i rannych - podało Obserwatorium Praw Człowieka z siedzibą w Londynie. Jednocześnie szef Ligi Arabskiej poinformował, że zagraniczni obserwatorzy znajdą się w Syrii przed końcem grudnia.

Dziesiątki dezerterów, którzy chcieli przyłączyć się do powstania przeciwko prezydentowi Syrii, zostały zastrzelone podczas próby opuszczenia swoich posterunków w prowincji Idlib - podali miejscowi działacze praw człowieka.

Władze Syrii podpisały protokół umożliwiający obserwatorom Ligi Arabskiej przybycie do kraju - poinformował syryjski minister spraw zagranicznych Walid el-Mu'allim. Syryjczyk dodał, że Damaszek zrobił to za radą Rosji.