Syria

Syria

Co najmniej 57 osób zginęło w niedzielę w podwójnym zamachu bombowym w Hims na zachodzie Syrii - podała organizacja Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Co najmniej 100 osób zostało rannych. Z kolei w Damaszku w serii czterech eksplozji, według najnowszych doniesień, zginęło około 62 osób a 180 jest rannych. Do zamachów w Hims i w Damaszku przyznało się tzw. Państwo Islamskie.

Prezydent Syrii zadeklarował, że jest gotów pod pewnymi warunkami zgodzić się na rozejm. - Terroryści nie mogą wykorzystać zawieszenia broni do umacniania swoich pozycji - powiedział Baszar el-Asad w wywiadzie dla dziennika "El Pais".

Blisko 9,5 tys. cywilów zginęło w ciągu 16 miesięcy w Syrii w czasie bombardowań prowadzonych przez lotnictwo rządu Baszara el-Asada i rosyjskie - ogłosiło w sobotę Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

Turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu oskarżył w piątek USA o wysyłanie sprzecznych sygnałów w sprawie kurdyjskiej milicji - Ludowych Jednostek Obrony (YPG). Podkreślił, że wykorzystywanie takich grup do walki przeciwko IS jest oznaką słabości.

Wojna w Syrii zaczyna w rosnącym stopniu stawać się problemem Polski. Z jednej strony jesteśmy w grupie państw, które obawiają się i nie chcą przyjmować uchodźców. Z drugiej strony mamy zaangażować się w koalicję przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu, ściągając na siebie uwagę potencjalnych terrorystów na krótko przed organizacją dwóch dużych międzynarodowych imprez. Materiał magazynu "Czarno na białym" w TVN24.

Stany Zjednoczone powiadomiły Rosję o rejonach aktywności amerykańskich sił specjalnych w Syrii i poprosiły, by ich nie bombardować - powiedział przedstawiciel armii USA. Jest to pierwszy przykład na pogłębienie współpracy wojskowej tych mocarstw zaangażowanych militarnie w wojnę domową w Syrii.

Zapowiedź syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada, że będzie walczył do czasu, aż odzyska pełną kontrolę nad krajem, nie jest zgodna z poglądami prezentowanymi przez Moskwę - stwierdził stały przedstawiciel Rosji przy ONZ Witalij Czurkin w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika "Kommiersant".

W ostatnim tygodniu korytarzem przez Turcję przerzucono około dwóch tysięcy bojowników - poinformowali syryjscy rebelianci. Bojownicy wyruszyli z relatywnie spokojnej prowincji Idlib do okrążonego skrawka terytorium na północ od Aleppo, który atakują Kurdowie i reżim. Rebelianci twierdzą, że w obliczu wspieranej przez Rosjan ofensywy, teraz dostają od Turków "prawie wszystko", czego potrzebują.

W ostatnich dniach uciekli do Turcji, ale teraz - zaopatrzeni w broń i transport - wracają. W czwartkowy poranek do prowincji Aleppo graniczącej z Turcją wjechało co najmniej dwa tysiące rebeliantów. Chcą walczyć o utrzymanie swojego ostatniego bastionu z armią Baszara el-Asada i Kurdami.

Izraelskie lotnictwo przeprowadziło trzy ataki rakietowe na pozycje syryjskiej armii w pobliżu Damaszku - poinformowało w środę późnym wieczorem Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

W ramach ofensywy na północy Syrii Rosjanie i reżim przeprowadzają zmasowane naloty na pozycje rebeliantów. Na nagraniach wyraźnie widać, że na miasta spada amunicja kasetowa, podczas gdy w powietrzu są rosyjskie samoloty Su-34. Syryjska opozycja i organizacje humanitarne oskarżają Rosjan, że zabijają w ten sposób więcej cywilów niż bojówkarzy.

Zaangażowanie Rosji w Syrii świadczy o słabości reżimu prezydenta Asada, a prezydent Rosji Władimir Putin postąpiłby lepiej, gdyby przyczynił się do politycznego rozwiązania konfliktu - oświadczył we wtorek prezydent USA Barack Obama na konferencji prasowej.