Czechy

Czechy

Poziom rzek, które wezbrały w północnych Czechach, stopniowo opada. Służby meteorologiczne odwołały w sobotę alarm przeciwpowodziowy dla całego kraju. Niebezpiecznie może być już tylko na Orlicy.

Po ulewnych deszczach poziom rzek na północy Czech wzrósł niebezpiecznie. W dwóch czeskich krajach (województwach) ogłoszono alarm przeciwpowodziowy. Podtopienia po gwałtownych burzach wystąpiły również na Słowacji.

Nie tylko Polska miała ciężką, burzową noc. Również Czechy nawiedził silny front atmosferyczny. Efekt to połamane drzewa, podtopione domy, zablokowane drogi i brak prądu na wielu osiedlach. Ewakuowano dwa dziecięce letnie obozy.

Połamane drzewa, uszkodzona sieć energetyczna i zalane piwnice to efekt burz, które w nocy z soboty na niedzielę przeszły nad Czechami. Utrudniona jest komunikacja drogowa i kolejowa. Nie ma ofiar w ludziach.

Czesi od kilku dni zmagają się z powodziami. Najgorzej sytuacja hydrologiczna przedstawiała się u naszych południowych sąsiadów w piątek, w kolejnych dniach było już lepiej. Alarmy powodziowe zostały odwołane.

Deszcze i burze, które wystąpiły w czwartek wieczorem na wschodzie Polski i w Czechach spowodowały nagły wzrost poziomu wód w dorzeczu Odry. Zalane zostały drogi i domy, w tym część Ostrawy. Jedna osoba zginęła, a jedna została ranna - informowały czeskie media.

Połamane drzewa, nieprzejezdne drogi i szlaki kolejowe, zalane domy oraz porażony piorunem motocyklista - tak przedstawia się bilans gwałtownej burzy, która w środę wieczorem nawiedziła naszych południowo-zachodnich sąsiadów.