Polska i Świat

Polska i Świat

Palikot znowu w ofensywie. Rzuca pomysł: szesnastolatkowie do urn, bo wśród najmłodszych jego partia ma największe wzięcie. Może się jednak przeliczyć, bo szanse na to, że pomysł wejdzie w życie, są marne. Zmian nie chcą nie tylko polityczni konkurenci Ruchu Palikota, ale też młodzież.

W Polsce na zaproszenie Instytutu Lecha Wałęsy gości Berta Soler, liderka opozycyjnej kubańskiej organizacji "Kobiety w Bieli". Pani Soler apeluje do Polaków o wsparcie dla demokratycznej opozycji. Liczy także, że nowy papież Franciszek, reprezentujący Amerykę Południową, upomni się o prawa człowieka i zmiany systemowe na Kubie. Z Bertą Soler rozmawiał reporter "Polski i Świata" Andrzej Rudke.

Teraz coś, co - mamy nadzieję - państwa zachwyci i jednocześnie zachęci do odwiedzenia powstającego jeszcze Muzeum Historii Żydów Polskich. Powstaje tam zupełnie niezwykła replika drewnianej synagogi z XVII wieku. Ci, którzy ją budują mówią, że to zadanie niełatwe, ale bardzo pouczające.

Wymarzona podróż po Indiach zmieniła się w trudny do opisania koszmar. Małżeństwo Szwajcarów zostało zaatakowane przez grupę Hindusów. Kobieta została wielokrotnie brutalnie zgwałcona, jej mąż ciężko pobity. Sprawców udało się zatrzymać, ale to problemu nie rozwiązuje. W Indiach co 20 minut jakaś kobieta zostaje zgwałcona.

W wielu domach radość z narodzin miesza się z rozczarowaniem, że dziecko przyszło na świat za wcześnie. Wygrały te matki, które urodziły po północy. Zyskują prawo do rocznego płatnego urlopu rodzicielskiego. Na porodówkach już dawno takiego poruszenia nie było. Teraz to poruszenie ma się przenieść do Sejmu i na ulice. Tak zwane matki pierwszego kwartału broni nie składają i chcą, by ten przywilej był dla wszystkich.

Płoną domy w Warszawie, a konkretnie tylko po jednej stronie Wisły i tylko kamienice. Stąd podejrzenie, że ogień nie pojawia się tam przypadkowo. Pożary pod lupę wzięła prokuratura i wyszło jej, że co najmniej połowa z nich jest podejrzana. Lokatorzy mają swoją teorię i tłumaczą - ktoś w tak bezwzględny sposób próbuje się ich pozbyć po to, by przejąć resztki budynku, a najlepiej samą działkę, która jest najcenniejsza. Cenniejsza nawet, niż ludzkie życie, bo w pożarach już kilka osób zginęło.

Na razie za kraty trafił Samir S., ale policja nie wyklucza, że nie działał sam. Mężczyzna usłyszał zarzut potrójnego zabójstwa rodziny z Gdańska. Nie przyznał się do winy, ale złożył wyjaśnienia. Wiadomo, że mężczyzna znał ofiary, że z jedną z nich kontaktował się tuż przed zabójstwem, i że znaleziono broń, z której zastrzelono całą trójkę. Wszystko to ma świadczyć na jego niekorzyść. Są jednak tacy, którzy uważają, że takie wytłumaczenie tej makabrycznej zbrodni jest zbyt proste.

Już nie ma po co iść ani do banków, ani do bankomatów. Te pierwsze są zamknięte aż do środy, te drugie już od dawna są puste. Na Cyprze szczęśliwy ten, kto zdążył pieniądze wypłacić. Jeśli jutro parlament przegłosuje to, co zapowiada, państwo zabierze obywatelom część ich oszczędności, żeby ratować swój budżet i żeby dostać unijne pieniądze na ratowanie całej gospodarki.

Dzieci w służbie terrorystów. Podrzucały paczki, które potem wybuchały i zabijały. Nie ma pewności, czy dzieci wiedziały co jest w paczkach, choć z drugiej strony - brały za to pieniądze. Jak na ich warunki życia - niemałe, zwłaszcza, że pochodziły z wyjątkowo ubogich rodzin. Teraz jednak będą musiały za swe czyny odpowiedzieć. Zostały zatrzymane przez pakistańską policję.

Znowu wielkie premie i jeszcze większa awantura o nie. Prezes i wiceprezes spółki PL 2012, odpowiedzialni za polską organizację zeszłorocznych Mistrzostw Europy w piłce nożnej, odebrali po milion 300 tysięcy złotych premii każdy. Nie tylko dla zwykłego zjadacza chleba to niewyobrażalna suma, dlatego politycy (nie tylko opozycji) podnieśli brwi ze zdumienia, a potem larum. Szanse na to, że panowie oddadzą pieniądze albo chociaż ich część są jednak niewielkie, bo niby czemu skoro takie sumy obiecano im w kontraktach.

Nie było aż tak źle jak na Węgrzech, gdzie do wyciągania aut z rowów wysłano czołgi. Ale u nas też zima pokazała kto rządzi. Stanęła Zakopianka, lotniska w Rzeszowie i Świdniku, dziesiątki szkół na Lubelszczyźnie i wreszcie setki aut, które też stanęły przy drogach albo w rowach, bo drogi były nieprzejezdne. Wschód i południe Polski walczą z takim atakiem zimy, jakiego tej zimy jeszcze nie było.

To mogła być egzekucja. Po cichu bez świadków w samym centrum Gdańska ginie młode małżeństwo z półtoraroczną córką. Wszyscy zostali zastrzeleni. Motywy tej okrutnej zbrodni na razie nie są znane, ale wiele wskazuje na porachunki. Zastrzelony mężczyzna miał za kilka dni zeznawać w gdańskim sądzie w procesie dotyczącym handlu bronią. Był oskarżonym w tej sprawie, a w jego mieszkaniu znaleziono kartony z bronią i amunicją. Do rozwikłania tej zagadki powołano specjalny zespół najlepszych pomorskich policjantów.

Pojawił się na balkonie błogosławieństw jakieś 25 godzin temu. Od tej pory odprawił już swoją pierwszą mszę jako papież Franciszek, rozmawiał ze swoim poprzednikiem, spotkał się z kardynałami na wspólnej kolacji i odwiedził rzymską bazylikę Matki Boskiej Większej. Na razie zadziwia i ujmuje. Przede wszystkim swoją skromnością i prostotą. Po konklawe nie wsiadł do papieskiej limuzyny, tylko do busa, razem z innymi kardynałami. A dziś, gdy się wyprowadzał z domu duchowieństwa w centrum Rzymu poprosił o rachunek i zapłacił. Bo trzeba dawać dobry przykład.

Papież Franciszek mimo łagodnego wizerunku, jeszcze jako arcybiskup Buenos Aires, wdawał się w ostre spory i wygłaszał radykalne sądy. Krytykował przemoc pieniądza, narkomanię, korupcję i liberalne poglądy argentyńskich władz. Jest bez wątpienia konserwatystą, dlatego mało kto spodziewa się, że nowy papież dokona w myśleniu Kościoła jakichś rewolucyjnych zmian.

Jak na biskupa i kardynała był nietypowy. To hierarcha, który jeździł do katedry metrem, który nie mieszkał w pałacu tylko w małym pokoiku. Teraz jako papież będzie musiał pewne nawyki zmienić, ale to, że wybrał imię Franciszek, to że ubrał się wczoraj skromniej niż poprzednicy, świadczy o tym, że naprawdę unika przepychu. Z wykształcenia chemik, z zamiłowania kibic piłkarski. Gdy poczuł powołanie, wybrał zakon jezuitów. Nie chciał robić kościelnej kariery w Rzymie, wolał być blisko ludzi w Buenos. Aż do wczoraj.

Kolejny problem nowego papieża to rozliczenia własne z przeszłością. Był hierarchą w czasach, gdy Argentyną rządziła wojskowa dyktatura. Zaraz po puczu niektórzy duchowni mieli poprzeć juntę, a nawet jej pomagać. Papież Franciszek jest oskarżany o to, że wydał władzy dwóch zakonników, choć dowodów na to nie ma. Jest za to pewność, że żył w skomplikowanych i trudnych do zdefiniowania czasach.

Porównajmy środowy wybór z tym dla nas najważniejszym, z października 1978 roku. Wtedy też po kilku głosowaniach odpadli faworyci, a papieżem został kardynał z dalekiego kraju. Franciszek z kolei przedstawił nam się jako papież z końca świata, który tak jak Jan Paweł II, niemal natychmiast ujął wiernych uśmiechem i prostym "dobry wieczór". Analogii jest więcej.

Uśmiechnięty, silny i zdeterminowany na sukces. Robert Kubica dziś w Warszawie, ale we wrześniu, w okolicach Mikołajek, będzie się ścigał w swoim pierwszym Rajdzie Polski. Marzeń o Formule 1 oczywiście nie porzucił. Ale dopóki zdrowie mu na to nie pozwala, ściga się, jak sam mówi, w autach z dachem. I to im zamierza poświęcić sto procent swego czasu i sił.

Już drugiego dnia konklawe kardynałowie wybrali nowego papieża. Został nim Argentyńczyk Jorge Mario Bergoglio. Ojciec Święty jako pierwszy przyjął imię Franciszek, jest też pierwszym jezuitą, wybranym na głowę Kościoła katolickiego oraz pierwszym papieżem, pochodzącym z Ameryki Południowej.

Po wyborze nowego papieża w Krakowie zabił Dzwon Zygmunta, który w Polsce bije tylko w ważnych dla naszego kraju chwilach. Z kolei nad Wisłą po wyborze konklawe panuje prawdziwe zaskoczenie.