Złoto podrożało w poniedziałek rano na rynkach azjatyckich o ok. 1,8 proc. do ok. 4408 dolarów za uncję, a srebro o prawie 3,5 proc. Akcja zbrojna, jaką przeprowadziły Stany Zjednoczone w Wenezueli i w wyniku której obalono prezydenta kraju Nicolasa Maduro, sprawiła, że inwestorzy skupili swoją uwagę na lokowaniu swojego kapitału w tzw. aktywa bezpieczne.
Oba kruszce szlachetne osiągnęły rekordowe poziomy w 2025 roku. Złoto jest najdroższe od 1979 roku, w ciągu ubiegłego roku jego wartość wzrosła o 60 proc., a 26 grudnia odnotowano historyczne maksimum, czyli 4549,71 dolara za uncję.
Ceny miedzi w górę
Notowania miedzi na giełdzie metali LME w Londynie zmierzają do rekordowych poziomów w reakcji na obawy o ograniczenie podaży metalu w 2026 r., a także z powodu pozytywnego nastawienia inwestorów na ryzyko na innych rynkach - informują maklerzy. Miedź w dostawach 3-miesięcznych na LME zwyżkowała o ok. 3 proc. do 12 839 USD i niewiele brakuje jej do szczytu 13 000 USD za tonę.
Notowania miedzi napędzają obawy inwestorów, że popyt na ten kluczowy metal niezbędny do elektryfikacji przewyższy podaż w tym roku. Analitycy przypominają, że w 2025 roku coraz więcej miedzi trafiało do Stanów Zjednoczonych, aby uniknąć potencjalnych taryf celnych prezydenta Donalda Trumpa.
W ubiegłym roku na rynkach miedzi pojawiły się też zakłócenia w dostawach metalu z wielu ważnych kopalń na świecie - od Indonezji, przez Chile po Demokratyczną Republikę Konga. Analitycy zwracają też uwagę na amerykańskie cła, które też napędzają notowania tego kruszcu.
Niepewny wpływ obalenia Maduro na dostawy ropy
Jednocześnie ceny ropy reagują spadkami. Na rynku jest niepewność dotyczącą tego, jak wydarzenia w regionie Ameryki Południowej wpłyną na surowiec.
Prezydent USA Donald Trump obiecał wykorzystać ogromne rezerwy ropy naftowej, jakie posiada Wenezuela, i zapowiedział, że mocarstwo będzie rządziło południowoamerykańskim krajem "do czasu, aż będziemy mogli przeprowadzić bezpieczną, właściwą i rozsądną transformację".
Analitycy branżowi twierdzą jednak, że posunięcie nie będzie miało natychmiastowego wpływu na wysokość rachunków za energię ponoszonych przez ludzi i przedsiębiorstwa, jak zauważyło BBC. Ich zdaniem naprawa infrastruktury naftowej Wenezueli, która znacząco podupadła na początku XXI wieku, będzie kosztować miliardy dolarów. Strateg inwestycyjny z banku OCBC Vasu Menon ocenił, że produkcja ropy w kraju jest "słaba" i stanowi obecnie jedynie 1 proc. światowego wytwarzania surowca.
Niedzielna decyzja krajów OPEC+
W niedzielę z kolei osiem państw OPEC+, czyli Arabia Saudyjska, Rosja, Irak, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Kazachstan, Algieria i Oman utrzymały produkcję ropy naftowej na niezmienionym poziomie po krótkim spotkaniu, podczas którego pominięto dyskusję na temat kryzysów politycznych dotykających kilku członków grupy producenckiej.
Niedzielne spotkanie ośmiu członków OPEC+, organizacji wydobywającej około połowę światowej ropy naftowej, odbyło się po tym, jak ceny ropy spadły o ponad 18 proc. w 2025 r. — co było największym rocznym spadkiem od 2020 r. — na skutek rosnących obaw o nadpodaż.
Osiem państw członkowskich zgodziło się w listopadzie 2025 na wstrzymanie podwyżek wydobycia w styczniu, lutym i marcu 2026 r. ze względu na stosunkowo niski popyt zimą na półkuli północnej.
Na razie delegaci OPEC+ wskazują, że jest za wcześnie, aby oceniać, jak zareagować na rozwijająca się sytuację związaną z Wenezuelą.
Autorka/Autor: skib/ams
Źródło: BBC, PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock