Środowa fala wzrostów na giełdach wyniosła indeksy S&P 500 oraz Nasdaq Composite na nowe historyczne szczyty. Tym samym zwieńczone zostało silne, dwutygodniowe odrabianie strat, dzięki któremu indeksy całkowicie wymazały spadki wywołane wojną USA i Izraela z Iranem. W środę S&P 500 zyskał 0,8 proc. i zamknął się na rekordowym poziomie 7 022,95 pkt, przebijając poprzednie maksimum ze stycznia. To radykalna zmiana nastrojów w porównaniu z sytuacją sprzed zaledwie kilku tygodni, gdy indeks tracił około 9 proc. względem styczniowego szczytu.
Co się zmieniło?
Nasdaq wzrósł o 1,59 proc., kończąc sesję na rekordowym poziomie 24 016,02 pkt. Indeks, który skupia spółki technologiczne, urósł o ponad 15 proc. od końca marca, przebijając swój poprzedni rekord z października i oficjalnie wychodząc z fazy korekty, w którą wszedł zaledwie parę tygodni temu.
Inwestorzy postawili na optymizm związany z zawieszeniem broni między USA a Iranem. Paliwa do wzrostów dostarczył także spadek cen ropy naftowej, która - choć wciąż droga w porównaniu do poziomów przedwojennych - zaczęła tanieć. Wall Street jest również w trakcie sezonu publikacji wyników finansowych, a inwestorzy z entuzjazmem reagują na towarzyszące im prognozy zysków.
S&P 500 rósł podczas 10 z ostatnich 11 sesji, zyskując w tym czasie ponad 10 proc. Oznacza to, że indeks jest obecnie o 2 proc. powyżej poziomu z końca lutego, kiedy USA i Izrael zaatakowały Iran. Nasdaq notuje wzrosty już 11 dni z rzędu, co daje niemal 6-procentowy zysk od początku wojny.
"Mamy do czynienia z kolejnym odbiciem w kształcie litery V i realizacją strategii kupowania dołków (buy-the-dip) na indeksie S&P 500" - napisał w raporcie Ed Yardeni, weteran Wall Street i prezes Yardeni Research.
Zdrowy sceptycyzm
Traderzy masowo kupowali akcje przy każdej kolejnej zapowiedzi zakończenia wojny. Indeks Dow Jones zanotował w zeszłym tygodniu swój najlepszy dzień w roku, a w tym miesiącu zyskał już około 5 proc., odbijając się po wejściu w fazę korekty pod koniec marca. Od początku wojny z Iranem Dow Jones jest jednak wciąż 1 proc. pod kreską. W środę indeks spadł o 72 pkt (0,15 proc.), pozostając w tyle za S&P i Nasdaqiem.
Indeks Strachu i Chciwości (Fear and Greed Index) portalu CNN, będący miernikiem nastrojów rynkowych, spadł w marcu do poziomu "ekstremalnego strachu", by w tym miesiącu odbić i osiągnąć w środę poziom "neutralny" - co stanowi gwałtowny zwrot akcji. VIX, czyli tzw. wskaźnik strachu na Wall Street, zamykał się niżej przez 10 z ostatnich 12 sesji, co sygnalizuje spadek zmienności na rynkach.
Mimo to "wskazany jest zdrowy sceptycyzm" - ocenił w komunikacie Craig Johnson, główny analityk techniczny w Piper Sandler. Według niego obecne wzrosty "zdają się opierać na nadziei", podczas gdy ceny ropy wciąż utrzymują się powyżej 90 dol. za baryłkę, a niepewność co do czasu trwania wojny nie znika.
Wciąż wysoka niepewność
Choć giełda odrobiła straty, ceny benzyny i oleju napędowego w USA pozostają wysokie, obciążając budżety Amerykanów. Entuzjazm na rynkach akcji może więc nie odzwierciedlać codziennych doświadczeń obywateli w realnej gospodarce.
Ceny akcji szły w górę w tym tygodniu mimo braku porozumienia podczas sobotnich rozmów USA-Iran w Islamabadzie oraz ogłoszenia przez prezydenta Donalda Trumpa amerykańskiej blokady cieśniny Ormuz.
"Niedawne zawieszenie broni między USA a Iranem wywołało rajd ulgi. Jednak niepewność pozostaje na niezwykle wysokim poziomie, zwłaszcza po ogłoszeniu przez USA blokady cieśniny Ormuz" - napisali w notatce analitycy Citi.
Źródło: CNN
Źródło zdjęcia głównego: JOHN ANGELILLO/Newscom/PAP/EPA