Gospodarcza wojna między Turcją a Rosją. Tym razem to Ankara szantażuje gazem

Rynki

ShutterstockTo kolejny etap gospodarczej wymiany ciosów między Rosją a Turcją

Turcja rozważa zmniejszenie importu rosyjskiego gazu LPG o 25 proc. w przyszłym roku - podaje agencja Reuters. To efekt napiętych stosunków między państwami po zestrzeleniu przez Turcję rosyjskiego bombowca Su-24.

Rosja jest drugim co do wielkości dostawcą skroplonego gazu (LPG) do Turcji. Rosja jest głównym dostawcą surowców energetycznych dla tureckiej gospodarki. Import rosyjskiego gazu ziemnego zaspokaja 55 proc. potrzeb Turcji, a ropy naftowej – 30 proc. Taki gaz używany jest m.in. w samochodach, czy gospodarstwach domowych w postaci butli.

Zmienią dostawcę?

Jak podaje agencja Reuters turecki rząd rozważa zmniejszenie dostaw o 25 proc. Oznacza to, że Turcja nie będzie kupowała już 1,1 mln ton, jak obecnie, a jedynie 0,8 mln ton. Taki porządek miałby obowiązywać od przyszłego roku. "The Moscow Times" pisze, że jeśli rosyjskie dostawy gazu zostaną zredukowane, to niedobory będą mogli uzupełnić Amerykanie. Ich obecny eksport surowca do Turcji to 6 proc. W przyszłym roku mógłby zwiększyć się nawet do 14 proc. Pozostałą brakującą ilość Turcy będą mogli kupić z Algierii i Nigerii.

Sankcje Moskwy

Zmniejszenie dostaw gazu LPG to nie pierwsze gospodarcze konsekwencje zestrzelenia rosyjskiego bombowca. Prezydent Rosji Władimir Putin podpisał pod koniec listopada dekret wprowadzający w życie kroki odwetowe wobec Turcji. Dekret o "specjalnych krokach ekonomicznych" wobec Turcji przewiduje m.in. wstrzymanie ruchu bezwizowego z tym krajem, czasowy - bez wskazania terminu obowiązywania - zakaz bądź ograniczenie importu niektórych towarów z Turcji i ograniczenie działalności firm tureckich w Rosji. Dokument wprowadza też zakaz zatrudniania obywateli Turcji przez rosyjskich pracodawców, zakaz organizacji wycieczek turystycznych do tego kraju przez rosyjskie biura podróży i zakaz połączeń czarterowych z Turcją.

Napięte stosunki

Stosunki między Turcja a Rosją są napięte od 24 listopada, kiedy to rosyjski samolot Su-24 został zestrzelony przez tureckie myśliwce nad granicą turecko-syryjską. Bombowiec rozbił się w górach w syryjskiej prowincji Latakia, gdzie toczą się walki sił prorządowych i rebeliantów. Ankara i Moskwa prezentują odmienne wersje przyczyn strącenia bombowca. Strona turecka podkreśla, że ostrzegała Rosjan, informując, że naruszają przestrzeń powietrzną Turcji. Ambasador tego kraju przy ONZ Halit Cevik stwierdził, że granicę Turcji naruszyły dwie obce maszyny, które zostały ostrzeżone dziesięć razy w ciągu pięciu minut. Oba zignorowały ostrzeżenia. Pierwszy z samolotów wycofał się, drugi został zaatakowany przez patrolujące okolice F-16. Rosjanie twierdzą jednak, że maszyna nie naruszyła tureckiej przestrzeni powietrznej. Tamtejsze ministerstwo obrony podkreśla, że przez cały czas trwania misji samolot pozostawał w granicach Syrii.

Bombowiec zestrzelony. "Turcja próbuje sprowokować Rosjan"TVN24 BiS

Autor: msz//km / Źródło: Reuters, The Moscow Times, tvn24bis.pl,

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock