Polska w energetycznym niebezpieczeństwie. Musimy uwolnić rynek

Rynki

Ministerstwo Gospodarki chce zmienić rozporządzenie o dywersyfikacji dostaw gazu.

Polska to kraj frontowy, szczególnie narażony na ograniczenia dostaw gazu - taki wniosek płynie z przeprowadzonych w 2014 r. przez Komisję Europejską stress-testów. Rozwiązać ten problem może liberalizacja rynku, a co za tym idzie dywersyfikacja dostaw surowca. Do tego potrzebne jest jednak "klarowne prawo, które nie będzie nadmiernym obciążeniem dla przedsiębiorców". Resort gospodarki już przygotowuje odpowiednie rozporządzenie.

Poprzednie rozporządzenie, jeszcze z 2000 r. było krytykowane ze względu na swoją nieprzystawalność do obecnej sytuacji na liberalizującym si rynku gazu i niejasności interpretacyjne. Najważniejszym z nich był m.in. brak jednoznacznej oceny, w jaki sposób powinny być klasyfikowane dostawy gazu z UE. Nie było jasne, czy chodziło o państwo wydobycia gazu, siedzibę kontrahenta, państwo pozyskania gazu, czy miejsce wystawienia faktury przez sprzedawcę. Brakowało też reguł, co do tego, jakie dokumenty powinno wystawić przedsiębiorstwo w celu potwierdzenia pochodzenia gazu ziemnego.

Wątpliwości te podzielił resort gospodarki, który w uzasadnieniu do projektu nowelizacji przyznał m.in. że przepisy z 2000 r. zamiast pomóc, mogą wręcz zaszkodzić dywersyfikacji, bo - jak napisano - "mogą one stanowić barierę w pełnym wykorzystaniu dostępnej infrastruktury gazowej na terytorium Polski utrudniając rzeczywistą dywersyfikację dostaw gazu".

Nowe przepisy

- Niepewność regulacyjna związana z wątpliwościami dotyczącymi interpretacji rozporządzenia była ważnym argumentem za napisaniem nowego, klarownego prawa, które nie będzie nadmiernym obciążeniem dla przedsiębiorców, przyczyni się do liberalizacji rynku oraz zapewni odpowiedni poziom bezpieczeństwa energetycznego kraju - powiedział PAP w środę Tomczykiewicz. Resort chciałby, by nowe rozporządzenie zostało przyjęte jak najszybciej. - Chcielibyśmy, by weszło ono w życie jeszcze w lipcu - zaznaczył wiceminister. Podkreślił też, że najlepiej byłoby, aby funkcjonowało już w momencie, gdy terminal LNG w Świnoujściu stanie się operacyjny. Przypomniał, że zgodnie z zapowiedziami ministra skarbu powinno to mieć miejsce jeszcze w tym roku.

Bardziej liberalny rynek

- Przepisy zwiększające bezpieczeństwo energetyczne kraju są tym bardziej potrzebne, im bardziej rynek staje się liberalny. W ostatnich dekadach cały import do Polski realizowała tylko jedna firma, posiadająca pozycję monopolistyczną na rynku, dodatkowo kontrolowana przez Skarb Państwa (PGNiG - PAP), odpowiedzialna bezpośrednio za zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Polski. Teraz, w sytuacji kiedy podmiotów handlujących gazem i dostarczających go do odbiorców końcowych jest coraz więcej, potrzebne są regulacje gwarantujące bezpieczeństwo dostaw gazu - wyjaśnił Tomczykiewicz. Zaznaczył, że sytuacja Polski jest tym bardziej szczególna, bo "jesteśmy w pewnym sensie państwem frontowym i nasza sytuacja diametralnie się różni od sytuacji na przykład Niemiec i innych krajów starej Europy".

Polska zagrożona

- W Polsce zagrożenie ograniczeniami dostaw gazu cały czas jest namacalne więc istnieje uzasadnienie dla istnienia przepisów zwiększających bezpieczeństwo energetyczne. Stąd regulacje dotyczące zapasów obowiązkowych, dywersyfikacji dostaw gazu, czy szczególne regulacje, których celem jest przyspieszenie inwestycji w infrastrukturę gazową - powiedział. Tomczykiewicz przypomniał wyniki stress testów przeprowadzonych przez Komisję Europejską w 2014 r., które pokazały, że państwa Europy Środkowo-Wschodniej są cały czas narażone na konsekwencje związane z ograniczeniem dostaw gazu, w dużo większym stopniu niż państwa Europy Zachodniej.

Poślizg gazoportu w Świnoujściu rośnie

Autor: mw / Źródło: PAP