- Dow Jones Industrial na zamknięciu spadł o 800 punktów, czyli o 1,65 proc. i wyniósł 47.457,22 pkt.
- S&P 500 na koniec dnia spadł o 1,66 proc. i wyniósł 6.737,49 pkt.
- Nasdaq Composite zniżkował o 2,29 proc. do 22.870,36 pkt.
- Indeks spółek o średniej kapitalizacji Russell 2000 spada o 2,82 proc. do 2.381,85 pkt.
- Indeks VIX rośnie o 15,13 proc. do 20,16 pkt.
Czerwono na Wall Street
Podczas czwartkowej sesji spadały akcje takich gigantów technologicznych jak Nvidia, Broadcom i Alphabet, właściciel Google i YouTube.
Akcje Disney spadły o 8 proc. na skutek mieszanych wyników za czwarty kwartał roku obrotowego spółki. Gigant medialny zapowiedział, że zwiększy dywidendę o 50 proc. i podwoi plan skupu akcji w roku fiskalnym 2026
Akcje Cisco Systems wzrosły o prawie 5 proc. po tym, jak firma podniosła prognozy zysków i przychodów na cały rok, bazując na popycie na swój sprzęt sieciowy w związku z rozbudową centrów danych na potrzeby sztucznej inteligencji.
Akcje JD.com straciły prawie 2 proc., chociaż gigant e-commerce przebił rynkowe prognozy kwartalnych przychodów.
Akcje niektórych producentów układów pamięci spadają między innymi po wynikach japońskiego Kioxia Holdings. W dół szły notowania Micron Technology, Western Digital i Sandisk.
Czytaj też: "Uwaga na cenę złota"
Koniec shutdownu w USA
Prezydent USA Donald Trump podpisał w środę wieczorem ustawę o finansowaniu rządu, która kończy najdłuższy shutdown w historii Stanów Zjednoczonych. Wcześniej tego dnia ustawę przegłosowano w Izbie Reprezentantów.
Prezydent podkreślił, że po złożeniu przez niego podpisu pod dokumentem amerykański rząd wróci do działania w normalnym trybie. Przyjęty pakiet zakłada przedłużenie finansowania rządu do końca stycznia.
Przedłużająca się przerwa w pracy administracji rządowej spowodowała, że inwestorzy działali w ciemno, nie otrzymując kluczowych raportów ekonomicznych, takich jak październikowy raport o zatrudnieniu i dane o inflacji. Przyczyniło się to do niedawnej niestabilności rynku.
Rzeczniczka prasowa Białego Domu Karoline Leavitt powiedziała w środę dziennikarzom, że raporty te mogą ostatecznie nigdy nie zostać opublikowane, a zamknięcie rządu może obniżyć wzrost gospodarczy w czwartym kwartale nawet o 2 punkty procentowe.
Większość ekonomistów spodziewa się jednak minimalnego wpływu na PKB USA.
Niepewność rynkowa po shutdownie
- Rządowe mechanizmy powinny wkrótce znów działać, co jest ulgą dla rynków i gospodarki, ale wciąż panuje duża niepewność, szczególnie w związku z nieopublikowanymi danymi o inflacji i zatrudnieniu oraz tym, jak radzą sobie te fronty - powiedziała Carol Schleif, główna strateg rynkowa w BMO Private Wealth.
- Chociaż zawsze spodziewaliśmy się, że wiele danych pominiętych podczas zamknięcia gospodarki pozostanie niejasnych, pojawiają się pytania o to, jak będą wyglądać dane o inflacji i zatrudnieniu, gdy te raporty powrócą. Nie zdziwilibyśmy się, gdybyśmy w nadchodzących tygodniach zobaczyli pewne wahania na rynku, ponieważ rząd znów zaczyna naciskać na dane ekonomiczne - dodała.
- Dane za okres shutdownu zaczną być publikowane prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia. Nadrobienie zaległości zajmie trochę czasu, a na kolejne posiedzenie Rezerwy Federalnej nadal może być jeszcze niewiele nowych danych - powiedział Tom Nelson, dyrektor ds. strategii rynkowej w Franklin Templeton Investment Solutions.
Kłopoty z gromadzeniem danych
Philip Marey, starszy strateg USA w Rabobank, powiedział, że rozpoczęcie shutdownu w październiku i niewystarczający czas na nadrobienie zaległości w listopadzie mogą negatywnie wpłynąć na jakość gromadzenia danych.
- FOMC będzie musiał polegać na innych danych niż te, do których jest przyzwyczajony, a także na swoich wcześniejszych przekonaniach. Możemy być świadkami zaciętej walki między jastrzębiami a gołębiami w grudniu - powiedział Marey.
Według narzędzia FedWatch firmy CME Group, inwestorzy wyceniają obecnie 55-proc. prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych o 25 pb. w grudniu, wobec 70 proc. w zeszłym tygodniu.
Autorka/Autor: BC/ams
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/JUSTIN LANE