Nawet po otwarciu cieśniny, przywrócenie dostaw "zajmie jeszcze kilka miesięcy"

Lufthansa, samolot Airbus A321
Wstrzymane loty na Bliski Wschód
Źródło: TVN24
Przywrócenie dostaw paliwa lotniczego potrwa miesiące, nawet jeśli Iran ponownie otworzy cieśninę Ormuz - przekazał Reuters, powołując się na Międzynarodowe Stowarzyszenie Transportu Lotniczego (IATA). W ich ocenie wynika to z poważnych zakłóceń w pracy rafinerii na Bliskim Wschodzie.

Według IATA paliwo jest dla przewoźników drugim, największym wydatkiem po kosztach pracy i stanowi zazwyczaj około 27 proc. kosztów operacyjnych. Blokada cieśniny Ormuz, wprowadzona przez Iran w ramach działań odwetowych po atakach USA i Izraela, drastycznie ograniczyła globalne dostawy ropy, wywołując kryzys na rynku paliwowym. Wiadomość o zawieszeniu broni i szansa na bezpieczny przepływ statków wywołały gwałtowny wzrost cen akcji linii lotniczych.

Daleko do czasów pandemii

Cena ropy spadła w środę poniżej 100 dolarów za baryłkę po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił dwutygodniowe zawieszenie broni z Iranem, pod warunkiem natychmiastowego odblokowania cieśniny Ormuz.

Willie Walsh, dyrektor generalny IATA, powiedział dziennikarzom w Singapurze, że choć spodziewa się spadku cen ropy, koszty samego paliwa lotniczego prawdopodobnie pozostaną podwyższone ze względu na sytuację rafinerii.

- Gdyby rynek został ponownie otwarty i pozostał stabilny, sądzę, że powrót do pożądanego poziomu podaży zajmie jeszcze kilka miesięcy, ze względu na zakłócenia w zdolnościach rafineryjnych na Bliskim Wschodzie - ocenił Walsh.

Dyrektor IATA nie zgadza się z porównaniami do pandemii COVID-19, która sparaliżowała światową turystykę.

- To nie jest sytuacja podobna do covidu. Ten kryzys nie przypomina tego, czego doświadczyliśmy podczas pandemii. Wtedy przepustowość spadła o 95 proc. z powodu zamknięcia granic. Obecnie nie jesteśmy nawet blisko takich wyników - stwierdził.

Zdaniem Walsha obecną sytuację można raczej porównać do wstrząsów, takich jak spowolnienie gospodarcze z lat 2008-2009 czy skutki ataków z 11 września.

- Po 11 września odnowa (recovery) trwała około czterech miesięcy. W latach 2008-2009 zajęło to prawdopodobnie od 10 do 12 miesięcy - dodał.

Akcje idą w górę

Linie lotnicze na całym świecie ograniczają liczbę lotów, pobierają dodatkowe paliwo na lotniskach i wprowadzają postoje na tankowanie. Konflikt na Bliskim Wschodzie uderzył w branżę, która i tak zmagała się już z dwukrotnym wzrostem cen paliwa lotniczego.

Zazwyczaj ceny paliwa zmieniają się równolegle do cen ropy. Jednak od początku konfliktu z Iranem wzrosły one ponad dwukrotnie, znacznie przewyższając 50-procentowy skok cen surowca odnotowany przed ogłoszeniem zawieszenia broni.

Perspektywa odblokowania cieśniny Ormuz natychmiast poprawiła nastroje na giełdach w Azji i Europie. Akcje australijskich linii Qantas Airways wzrosły o ponad 9 proc., Air New Zealand o ponad 4 proc., a Cathay Pacific z Hongkongu o 5 proc. Akcje indyjskiego przewoźnika IndiGo poszybowały w górę aż o 10 proc. - wylicza Reuters.

W Europie notowania Wizz Air i Air France-KLM wzrosły o około 14 proc. do godziny 08:30 GMT. Lufthansa, Finnair, IAG oraz Ryanair odnotowały wzrosty rzędu 8-10 proc., osiągając wyniki lepsze od głównych europejskich indeksów.

Inwestorzy podkreślają, że gwałtowny spadek cen ropy i perspektywa wznowienia lotów na Bliski Wschód to kluczowe czynniki napędzające optymizm wokół Lufthansy i innych przewoźników.

Co po otwarciu cieśniny?

Walsh stwierdził, że spadek zdolności przewozowych linii z Zatoki Perskiej, które w zeszłym roku odpowiadały za 14,6 proc. międzynarodowego ruchu, będzie tymczasowy.

- Część tych braków zostanie uzupełniona przez linie spoza regionu, ale nie ma mowy, by były one w stanie w pełni zastąpić potencjał przewoźników z Zatoki Perskiej. Jestem przekonany, że węzły komunikacyjne w tym regionie szybko odzyskają swoją pozycję - powiedział, dodając, że pełny obraz skali zakłóceń dadzą dane z kwietnia i maja.

W kwestii mocy rafineryjnych Walsh zaznaczył, że trwałe otwarcie cieśniny pomoże nie tylko w transporcie ropy, ale i produktów rafinowanych, w tym paliwa lotniczego.

- Rafinerie spoza regionu będą potrzebowały czasu na dostosowanie i zwiększenie produkcji - wskazał, wymieniając Indie i Nigerię jako kraje mogące przejąć część tego zadania. Dodał również, że liczy na wznowienie eksportu paliw przez Chiny i Koreę Południową.

- Po przywróceniu dostaw ropy moce przerobowe będą dostępne, ale proces ten potrwa. Obecne, wysokie [marże rafineryjne - red.] stanowią jednak silną zachętę do zwiększenia produkcji paliwa lotniczego - podsumował Walsh.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Zobacz także: