WYDANIE SPECJALNE: Ataki na Iran. Oglądaj TVN24 i TVN24+
RELACJA: USA dołączają do Izraela. Iran odpowiada na ataki
W sobotę rano USA i Izrael zaatakowały Iran. Prezydent USA Donald Trump w nagraniu opublikowanym wkrótce po rozpoczęciu ataków powiedział, że siły amerykańskie prowadzą "masową i ciągłą operację", wymierzoną w armię Iranu. O ataku na Iran mówił także minister obrony Izraela Israel Kac.
- Wprawdzie ropa naftowa drożała w czwartek wieczorem i w piątek, ale mimo wszystko ten atak jest zaskoczeniem, rynek bowiem się nastawiał na przyszły weekend, 7-8 marca - powiedział główny analityk rynkowy DM BOŚ Marek Rogalski.
Czytaj też: Chaos w stolicy. Kolejki na stacjach, brak łączności
Rynek będzie analizował
Jego zdaniem reakcją na ten atak będzie wzrost cen ropy naftowej o kilka procent; potem rynek będzie analizował, co może się wydarzyć dalej.
Rogalski uważa, że dalsze notowania ropy naftowej będą zależeć od tego, czy według opinii inwestorów atak potrwa krótko, czy też będzie to bardziej długoterminowy konflikt. Według ekonomisty jeśli inwestorzy uznają, że konflikt potrwa krótko, to "szczyty cen na ropie będą raczej szybciej niż później".
- Historycznie rzecz biorąc, dolar umacniał się w przypadku konfliktów. I myślę, że ta zasada nadal obowiązuje. Było ostatnio widać, że część inwestorów kierowała się w stronę dolara, co było widać po popycie na amerykańskie obligacje - powiedział Marek Rogalski.
- Czyli w poniedziałek w górę ropa, w górę dolar, zapewne też w górę złoto, które nadal część inwestorów uznaje za bezpieczną przystań, choć moim zdaniem przestało już pełnić tę funkcję ze względu na skalę spekulacji na tym metalu - dodał.
Czytaj też: Atak i odpowiedź Iranu. Wicepremier: to priorytet
"Reakcja byłaby paniczna"
Z kolei analityk rynku paliw Jakub Bogucki z portalu e-petrol.pl zwrócił uwagę, że "atak został przeprowadzony w sobotę, a więc w dzień, w którym nie ma notowań ropy naftowej".
- Gdyby były notowania, to zapewne reakcja byłaby paniczna. Ale w poniedziałek inwestorzy już będą wiedzieć więcej, na przykład czy doszło do uszkodzeń infrastruktury naftowej i czy został zaburzony tranzyt ropy - powiedział Bogucki.
Przypomniał, że podobnie było w przypadku uderzenia USA na Wenezuelę, gdzie również atak został przeprowadzony w sobotę. Wówczas rynki prawie nie zareagowały, ale analityk podkreślił, że eksport ropy z Wenezueli był niewielki.
- Tutaj mamy do czynienia z konfliktem, którego skutki dla sytuacji na rynku ropy mogą być znacznie bardziej poważne. Chodzi bowiem nie tylko o skutki związane z eksportem ropy przez Iran, ale także o możliwość paraliżu dostaw ropy wskutek ewentualnej blokady cieśniny Ormuz, co może prowadzić do fizycznych braków ropy – powiedział Bogucki. - Rynek w poniedziałek na pewno zareaguje wzrostem notowań ropy, pytanie tylko - jak dużym - dodał.
W piątek na giełdzie ICE kontrakty na ropę WTI z dostawą w kwietniu na koniec handlu wyceniane były na 67,23 dol. za baryłkę, co oznacza wzrost o nieco ponad 0,3 proc. Takie same kontrakty na ropę Brent na tej giełdzie w piątek kosztowały 72,52 dol. za baryłkę, po wzroście o nieco ponad 0,05 proc. W obu przypadkach ceny kontraktów w piątek w połowie dnia były nieco wyższe niż te, które zanotowano na zamknięciu.
Opracował Bartłomiej Ciepielewski /kris