Ropa naftowa tanieje w środę na globalnych rynkach paliw. Inwestorzy czekają na przemówienie prezydenta USA Donalda Trumpa w Davos i raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) dotyczący perspektyw ogromnej nadwyżki ropy na świecie - informują maklerzy.
Baryłka ropy West Texas Intermediate w dostawach na II kosztuje na NYMEX w Nowym Jorku 59,72 dol., niżej o 1,06 proc.
Brent na ICE na III jest wyceniana po 64,12 dol. za baryłkę, niżej o 1,23 proc.
Sprawa Grenlandii
Inwestorzy oceniają sytuację po tym, jak na rynkach pojawiły się "wstrząsy" wywołane naciskami prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie aneksji Grenlandii.
W ub. tygodniu prezydent Trump zapowiedział nałożenie ceł w wysokości 10 proc. na osiem państw europejskich za ich postawę wobec jego roszczeń do kontrolowania Grenlandii. Taryfy mają w czerwcu wzrosnąć do 25 proc. i obowiązywać, dopóki USA nie zawrą umowy w sprawie zakupu wyspy.
Amerykański przywódca podał, że 1 lutego nałoży 10-procentowe cła na towary z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Holandii, Finlandii i Wielkiej Brytanii.
Francja, Niemcy, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Holandia i Wielka Brytania wysłały niewielkie grupy żołnierzy na Grenlandię. Mają oni wziąć udział w kierowanych przez Danię ćwiczeniach "Arctic Endurance".
1 czerwca cła mają wzrosnąć do 25 proc. i mają obowiązywać do chwili, gdy "uzgodniona zostanie umowa w sprawie całkowitego i totalnego zakupu Grenlandii" przez USA.
Analitycy wskazują, że amerykańskie "natarcie" ws. przejęcia Grenlandii stawia relacje USA-UE pod znakiem zapytania, a to osłabia apetyt inwestorów na ryzykowne aktywa, w tym akcje i surowce, jak ropa naftowa. Eksperci dodają, że zmienność ceny ropy naftowej z tego powodu pozostaje bardzo wysoka.
Tymczasem w środę prezydent USA Donald Trump ma wygłosić przemówienie podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.
Działania USA w rejonie Karaibów
Wcześniejsza zapowiedź przez Donalda Trumpa 10-procentowych ceł na 8 krajów z Europy - w związku ze sporem o Grenlandię - wywołuje na rynkach ryzyko ponownych napięć w handlu pomiędzy USA a UE, które mogą negatywnie wpłynąć na wzrost gospodarczy i spowodować spadek popytu na paliwa.
Nadal jednak na świecie są obszary "napięcia", m.in. związane z Wenezuelą.
Dowództwo Południowe (SOUTHCOM) USA poinformowało, że we wtorek amerykańskie siły zajęły kolejny tankowiec w rejonie Karaibów. Jak zaznaczono, działania jednostki były sprzeczne z ogłoszoną przez prezydenta USA Donalda Trumpa blokadą statków objętych sankcjami.
To siódma jednostka zajęta przez USA w ostatnich tygodniach, która transportowała wenezuelską ropę lub robiła to w przeszłości.
Blokada tankowców była elementem kampanii presji USA na reżim Nicolasa Maduro, której zwieńczeniem była operacja wojskowa z 3 stycznia, zakończona jego schwytaniem i postawieniem przed sądem w USA.
Po zatrzymaniu przywódcy Wenezueli Trump oświadczył, że USA kontrolują południowoamerykański kraj i zaczął wzywać amerykańskie koncerny do inwestowania w wenezuelski sektor naftowy.
Kluczowy raport
Tymczasem w środę Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) przedstawi raport dotyczący rynków naftowych i perspektyw ogromnej nadwyżki ropy na świecie.
"Przez co najmniej 3-4 lata możemy być świadkami presji na spadki cen ropy naftowej i gazu ziemnego z powodu ogromnej podaży ropy z USA i niektórych innych krajów" - wskazał Fafih Birol, dyrektor wykonawczy MAE podczas dyskusji panelowej na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos.
Autorka/Autor: wk/ToL
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock