Cena złota odbiła po największym spadku od dekad

zloto sztabka zlota AdobeStock_606917865
Trump naciska na Kubę: przyjdą do nas i zawrą układ
Źródło: Reuters
Cena złota odbiła we wtorek po największym od ponad 40 lat jednodniowym spadku w piątek. Według analityków wtorkowe wzrosty oznaczają powrót hossy wywołanej zawirowaniami politycznymi, zmianami na giełdach i obawami o stabilność systemu finansowego.

Gwałtowny wzrost ceny złota we wtorek - o 5 proc. - był największym jednodniowym skokiem od listopada 2008 roku.

"Bezpieczna przystań" w niepewnych czasach

Zanim doszło do spektakularnego załamania w minionym tygodniu - o 9 proc. - złoto cieszyło się wśród inwestorów statusem "bezpiecznej przystani". W czwartek jego cena wynosiła 5594 dolary za uncję, czyli ponad dwa razy więcej niż na początku stycznia 2025 roku (2623 dolary).

Według analityków głównym czynnikiem wzrostu cen metali szlachetnych jest nieprzewidywalność sytuacji międzynarodowej. Inwestorzy lokują kapitał w złocie i srebrze w reakcji na m.in. napięcia handlowe wywołane amerykańskimi cłami, konflikt na linii USA-Chiny, żądania prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące Grenlandii, wojnę w Ukrainie oraz rosnące zaangażowanie Iranu w konflikty regionalne.

Hossa na rynku złota, zapoczątkowana zwiększonymi zakupami banków centralnych po zamrożeniu rosyjskich rezerw - w następstwie inwazji na Ukrainę w 2022 roku - była coraz częściej napędzana przez prywatnych inwestorów, szukających ochrony przed niepewnością geopolityczną i dewaluacją walut - ocenia "Financial Times".

Analitycy podkreślają, że w przeciwieństwie do obligacji, akcji czy depozytów, złoto jest aktywem wolnym od ryzyka niewypłacalności.

- Złoto nie przynosi odsetek i nie zależy od decyzji politycznych. Po prostu istnieje. I właśnie dlatego daje poczucie bezpieczeństwa - powiedział analityk w Plenisfer Investments, Diego Franzin, w rozmowie z Al-Dżazirą.

Z tego powodu atrakcyjność złota rośnie też w oczach banków centralnych krajów takich jak Chiny, Turcja, Polska czy Korea Południowa, które kupują je również, by zdywersyfikować swoje rezerwy i chronić się przed obniżeniem wartości walut - podkreśla dw.com.

Reakcja na decyzję Trumpa

Gwałtowny spadek cen złota rozpoczął się w piątek po wskazaniu przez prezydenta Trumpa Kevina Warsha jako nowego szefa Rezerwy Federalnej USA (Fed). Wybór niezależnego pragmatyka miał spowodować wzrost wartości amerykańskiej waluty o około 1 proc., co wywarło presję na wyceniane w dolarach metale.

W ciągu jednego dnia cena złota spadła o ponad 9 proc., co było największą zniżką od 1983 roku. Srebro ucierpiało jeszcze mocniej, tracąc w pewnym momencie 27 proc. swojej wartości.

Niektórzy analitycy uważają, że spadki te były naturalną korektą przewartościowanych cen kruszców, jednak JP Morgan podtrzymuje optymistyczne prognozy, przewidując, że cena złota może osiągnąć poziom od 6000 do 6300 dolarów za uncję do końca 2026 roku.

Argumentem za dalszymi wzrostami - według opinii analityków przywoływanych przez Al-Dżazirę - pozostaje dalsze osłabienie dolara oraz nieustający apetyt banków centralnych na dywersyfikację rezerw.

Obecna korekta może być też postrzegana jako oczyszczenie rynku z nadmiernej spekulacji, co może otworzyć drogę do stabilniejszych wzrostów w przyszłości - twierdzi analityk Yuxuan Tang z JPMorgan, cytowany przez "FT".

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracowanie: Wiktor Knowski

Zobacz także: