Wiceminister: zniesienie górnego limitu składek na ZUS obejmie 350 tysięcy osób

Pieniądze

Morawiecki: To co zabraliśmy oszustom oddajemy wam, artystomTVN24 BiS
wideo 2/3

Zniesienie górnego limitu składek na ZUS obejmie około 350 tysięcy osób, czyli mniej niż 2 proc. ubezpieczonych - powiedział w czwartek w Sejmie, podczas pierwszego czytania projektu wprowadzającego to rozwiązanie, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Marcin Zieleniecki.

Sejm zajął się projektem nowelizacji ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych przygotowanym przez MRPiPS. Zakłada on zniesienie limitu, powyżej którego najlepiej zarabiający nie płacą obecnie składek na ubezpieczenie emerytalno-rentowe. Zmiany miałyby wejść w życie od 1 stycznia 2018 r.

Mniej niż 2 proc. ubezpieczonych

Jak podkreślił Zieleniecki, zniesienie górnego limitu składek dotyczy ok. 350 tys. osób. - Z naszych ustaleń wynika, że liczba osób, których dotyczy automatyczne ograniczenie maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, wynosi ok. 350 tys. Jest to poniżej 2 proc. ogółu osób podlegających ubezpieczeniu emerytalnemu i rentowemu - mówił wiceminister. - Konsekwencją zniesienia ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie zwiększenie, przyrost świadczeń emerytalnych i rentowych osób, które w przyszłości spełnią warunki nabycia prawa do odpowiedniego świadczenia z ubezpieczenia emerytalnego i rentowego - powiedział wiceminister. Zaznaczył, że proponowane rozwiązania są adresowane do tych, którzy pracują na podstawie umowy o pracę, umowy cywilnoprawnej oraz do tych, którzy prowadzą pozarolniczą działalność. Jak podkreślił Zieleniecki, konsultacje społeczne projektu trwają od 26 października. - Wówczas skierowałem projekt do partnerów społecznych, reprezentatywnych organizacji związkowych, reprezentatywnych organizacji pracodawców, również do Rady Dialogu Społecznego. Pierwsze opinie wpływają już dziś. W przyszłym tygodniu odbędzie się posiedzenie zespołu ds. ubezpieczeń społecznych RDS. Będzie okazja do dyskusji - oświadczył wiceminister. - Przedstawiciele opozycji pytali, czy to rozwiązanie, które proponujemy, jest sprawiedliwe. Ja zadam pytanie, czy sprawiedliwe jest to, że osoby, które osiągają przychody na poziomie do 127 tys. 890 zł w skali roku, opłacają składki od całości osiąganych przez siebie dochodów, a osoby, które przekraczają ten próg nagle, mechaniczne są zwolnione z tego obowiązku - powiedział. Zaznaczył, że nie ma lepszej gwarancji stabilności systemu ubezpieczeń społecznej niż uporządkowany rynek pracy. - To, co obserwujemy obecnie na rynku - spadek bezrobocia, rosnący poziom przeciętnego wynagrodzenia, rosnący przypis składki na ubezpieczenie społeczne - to jest najlepsza gwarancja, że system jest stabilny - zaznaczył. Zwrócił uwagę, że blisko w 80 proc. świadczenia emerytalne są pokrywane obecnie ze składek ubezpieczonych. Przypomniał, że próg ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie nie występuje w ubezpieczeniu chorobowym, w ubezpieczeniu wypadkowym, ubezpieczeniu zdrowotnym. - Istotą rządowego projektu jest propozycja zniesienia ograniczenia maksymalnej rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe. Czyli propozycja objęcia generalną zasadą, która obowiązuje w systemie ubezpieczeń społecznych, świadczeń emerytalnych i rentowych - mówił. Propozycje zmian popierają kluby PiS i Kukiz'15. - Ten projekt uprości życie wszystkim - pracodawcom, ubezpieczonym oraz Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych - oceniła Barbara Bartuś (PiS). Zdaniem posła Pawła Grabowskiego (Kukiz'15) projekt zasługuje na poparcie, pytał jednak, dlaczego rząd nie proponuje gruntownej reformy ZUS.

Sposób na wyciągnięcie pieniędzy

Wniosek o odrzucenie projektu złożył klub Nowoczesna. Zdaniem posłów tej partii projekt jest sposobem na wyciągnięcie pieniędzy z kieszeni Polaków - w wysokości 5,5 mld zł. Odrzucenia propozycji chce także PO. Jak oceniła posłanka tego klubu Joanna Frydrych, zniesienie górnego limitu składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe zmniejszy na krótko deficyt ubezpieczeń społecznych, ale w przyszłości znacznie bardziej go zwiększy, pogłębiając nierównowagę dochodów i wydatków Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Zmiany skrytykował także klub PSL. - PiS prowadzi katastrofalną politykę w zakresie emerytur - ocenił Krystian Jarubas. Obecnie przepisy mówią, że roczna podstawa wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe w danym roku kalendarzowym nie może być wyższa od kwoty odpowiadającej 30-krotności prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce na dany rok. W 2017 roku kwota ta wynosi 127 tys. 890 zł. Przyjęty przez rząd projekt przewiduje zniesienie tego limitu. Składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu, tak jak w przypadku ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego. Zasada ta zostanie również wprowadzona przy składkach odprowadzanych przez płatnika za pracowników zatrudnionych w warunkach szczególnych na Fundusz Emerytur Pomostowych.

Autor: tol//dap / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock