Frankowicze idą do sądów. Sprawdź, jak "wzięli sprawy w swoje ręce"

Pieniądze


Niejasne, niejednoznaczne, nieczytelne, a co za tym idzie niedozwolone. Tak frankowicze określają umowy kredytowe zawarte z bankami. Nie czekają na pomoc państwa, tylko zgłaszają sprawę do sądu. I jak pokazują statystyki, wyroki są często dla nich korzystne. Jak mówił w piątek w radiowej Jedynce Jarosław Kaczyński frankowicze "powinni wziąć sprawy we własne ręce i zacząć walczyć w sądach".

Środowisko frankowiczów jest skupione m.in. w stowarzyszeniu "Stop Bankowemu Bezprawiu" (SBB). Stara się ono, aby sprawy w sądach toczyły się szybko i skutecznie.

- Tych spraw jest bardzo dużo, klienci je wygrywają. Biorą więc sprawy w swoje ręce od bardzo dawna - podkreślał w piątek w TVN24 Arkadiusz Szcześniak ze stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu.

Według umieszczonej na stronie SBB bazy wyroków sądowych zapadłych w sprawach frankowych, z blisko 80 wydanych dotąd werdyktów, 62 zakończyło się pozytywnie dla kredytobiorców, 13 negatywnie, a pozostałe nie zawierają jednoznacznego rozstrzygnięcia.

Warto podkreślić, że nie wszystkie wyroki są prawomocne.

Klauzule niedozwolone

Kredytobiorcy najczęściej skarżą się na klauzule indeksacyjne, oprocentowanie kredytu i niejasne procedury.

We wrześniu ub. roku Sąd Najwyższy w Warszawie oddalił skargę kasacyjną banku, uznając ostatecznie, że bankowy tytuł egzekucyjny (BTE) wystawiony dla klientki, która przestała spłacać kredyt hipoteczny, jest nieważny z powodu nieskutecznego wypowiedzenia umowy.

Jednocześnie sędziowie potwierdzili orzeczenia sądów niższych instancji, że tabele banku, według których wyliczono zobowiązanie kredytobiorcy są abuzywne i nie wiążą kredytobiorcy. Stwierdzili też, że kredytodawca musi liczyć się z dobrem kredytobiorców i nie może stosować nadmiernie uproszczonych, niejasnych i niezgodnych z prawem konsumenckim procedur wobec nich.

- Na terenie Polski zapadły już korzystne dla frankowiczów wyroki zasądzające należności, w których sądy opowiedziały się za sankcyjnym charakterem abuzywności klauzul umownych, odnoszących się do waloryzacji. Jeżeli wyroki te się uprawomocnią, a przedstawiona w tych wyrokach linia orzecznicza zostanie utrwalona, to już wkrótce spór dotyczący tzw. "kredytów frankowych" może zostać rozwiązany korzystnie dla frankowiczów, bez pomocy nowych ustaw - twierdzi Radosław Górski, radca prawny.

Zaniżanie kosztów kredytu

Inne wyroki dotyczą zaniżenia całkowitych kosztów kredytu. W kwietniu 2011 roku sąd w Łodzi stwierdził, że kredytobiorca miał prawo uchylić się od skutków oświadczenia woli zawarcia umowy kredytowej ze względu na wprowadzenie w błąd co do całkowitego kosztu kredytu (CKK).

Bank twierdził, że wysokość CKK i RRSO (rzeczywista roczna stopa oprocentowania) zostały podane jedynie "orientacyjnie". Według sądu nie może to uzasadniać zaniżenia tych wskaźników. Jak dodał sytuacja byłaby inna, gdyby w umowie zastrzeżono wyraźnie, że owe wysokości podaje się np. "w przybliżeniu", ale to i tak świadczyłoby o braku profesjonalizmu ze strony takiej instytucji finansowej.

Bank musi uzasadnić zmianę oprocentowania

Klienci skarżą banki również za dobrowolne zmienianie przez nich oprocentowania kredytu. We wrześniu ub. roku Sąd Okręgowy w Warszawie prawomocnie rozstrzygnął, że bank nie mógł dowolnie zmieniać oprocentowania. W rezultacie orzekł, że musi ono pozostawać stałe, bez zmian.

W innym wyroku, z kwietnia 2014 roku, sąd w Łodzi orzekł, że klauzula zmiennego oprocentowania, choć dozwolona i powszechnie stosowana w umowach długoterminowych, nie może mieć charakteru blankietowego, lecz powinna dokładnie wskazywać czynniki usprawiedliwiające zmianę oprocentowania. Powinna również wskazywać relację między zmianą tych czynników, a rozmiarem zmiany stopy oprocentowania kredytu, określając precyzyjnie wpływ na stopę procentową kredytu, a więc kierunek, skalę i proporcję tych zmian. W przeciwnym razie dokonywana przez bank w czasie trwania umowy kredytowej zmiana stopy oprocentowania kredytu nosiłaby cechy uznaniowości i dowolności wykraczając poza uprawnienia wynikające z Prawa bankowego.

Sąd wskazał, że zmiana wysokości oprocentowania leży w kompetencjach banku, jednak tylko o tyle, o ile opiera się na prawnie wiążących postanowieniach umów lub na przepisie ustawy. Udzielając kredytów obliczonych na spłatę w bardzo długim czasie na banku ciąży obowiązek zadbania o to, by przygotować jednoznaczny i weryfikowalny mechanizm ustalania odsetek.

Precedensowy wyrok

Frankowicze często podważali też klauzule indeksacyjne. Pierwsze korzystne dla kredytobiorcy rozstrzygnięcie, potwierdzające zasadność odwoływania się do klauzul abuzywnych (czyli niedozwolonych) jako podstawy podważania umowy kredytów indeksowanych zapadł w kwietniu ub. roku.

Sąd przyznał prawie 19 tys. rekompensaty frankowiczowi i uznał, że jego kredyt nie jest frankowy, tylko złotowy - tak jakby od początku został zaciągnięty w polskiej walucie. W dodatku ma być spłacany według niskiej stawki LIBOR plus marża.

Mec. Krzysztof Woronowicz z kancelarii Drzewiecki, Tomaszek&Wspólnicy, która prowadziła sprawę, tłumaczył w rozmowie z tvn24bis.pl, że kredyt, którego dotyczy wyrok został zaciągnięty w 2006 roku na kwotę 130 tys. złotych na kupno mieszkania. I mimo spłacania rat, frankowicz musiał oddać bankowi 160 tys. zł.

We wrześniu 2016 roku sąd rejonowy stwierdził nieważność umowy kredytu indeksowanego kursem franka szwajcarskiego. W uzasadnieniu wskazał, że zeznający przedstawiciele banku nie byli w stanie wymienić wyczerpującej listy parametrów branych pod uwagę podczas podejmowania decyzji o zmianie obowiązującego oprocentowania. Takiej informacji nie zawarto również w treści umowy kredytowej. W efekcie sąd uznał umowę za nieważną od samego początku i zasądził na rzecz powódki zwrot dochodzonej kwoty, uznając że kredytobiorca może dochodzić zwrotu wszystkich dotychczas zapłaconych rat kapitałowo-odsetkowych.

W lipcu sąd we Wrocławiu zakwestionował klauzule indeksacyjne pomimo tego, że spłata kredytu odbywała się według kursu sprzedaży NBP. Jednak już przeliczenie kwoty kredytu na franki następowało według kursu kupna CHF banku, a to zdaniem sądu niedopuszczalne.

W innym przypadku sąd wskazał, że stosowane przez bank postanowienia umowy przeliczania kwoty kredytu i rat na walutę obcą - klauzula waloryzacyjna - są postanowieniami niedozwolonymi, ponieważ bank nie określił sposobu ustalania kursu i zastrzegł sobie możliwość ustalania tego kursu jednostronnie.

Indywidualny czy zbiorowy?

Pozew można złożyć na dwa sposoby – indywidualnie lub zbiorowo. Pozwy zbiorowe wymagają zebrania grupy minimum 10 osób, które mają kredyty w tym samym banku, analogiczne umowy i taki sam charakter (tytuł) roszczeń do banku. Nie jest określona górna granica wielkości i zdarzają się zbiorowe pozwy nawet kilku tysięcy osób, jednak zazwyczaj grupy są kilkunasto- i kilkudziesięcioosobowe.

Pozwanie wiąże się z reguły z wynajęciem prawnika - adwokata lub radcy prawnego. Na podstawie umowy kredytowej oraz wszystkich aneksów do niej prawnik ocenia, czy umowa nadaje się do pozwu zbiorowego czy wyłącznie indywidualnego.

Z kancelariami prawnymi polemizuje m.in. prezes mBanku Cezary Stypułkowski.

"Falę ostatnich wypowiedzi prawników, w których radykalizm interpretacyjny wyraźnie bierze górę, można potraktować jako nieodpowiedzialną autopromocję świadczonych usług, dokonującą się w aurze stopniowego załamywania się fundamentów prawa, które w jakimś stopniu przechodzi przez Polskę i niektóre kraje liberalne" - pisze na swojej stronie.

Argumentuje, że nie ma podstaw do uznania umów o kredyt indeksowany i denominowany za nieważne, jego zdaniem nie doszło do zmiany kierunku orzecznictwa na korzyść frankowiczów i banki nie ustalały dowolnie kursu franka. Podkreśla, że kredytobiorcy wiedzieli o ryzyku walutowym.

Kaczyński: frankowicze powinni wziąć sprawy we własne ręce i walczyć w sądachPolskie Radio/Sygnały Dnia

Autor: tol/ms / Źródło: tvn24bis.pl

Raporty: