Albo pieniądze, albo węgiel. "Dostają po 10 tysięcy złotych i są niezadowolone"

Pieniądze

Szydło: nowoczesne górnictwo to przyszłość polskiej gospodarkitvn24bis
wideo 2/5

Emeryci i renciści górniczy, którzy nie skorzystają z 10-tysięcznej rekompensaty za utracony deputat węglowy, mają możliwość dalszego dochodzenia swoich roszczeń dotyczących tego świadczenia. Tym samym mają wybór - poinformował wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski.

W ubiegłym tygodniu Sejm przyjął ustawę o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla, zgodnie z którą jeszcze w tym roku ponad 235 tysięcy emerytów i rencistów górniczych ma otrzymać po 10 tysięcy złotych netto jednorazowej rekompensaty.

Jednym z warunków jest zrzeczenie się roszczeń do deputatu. Wcześniej wielu emerytów dochodziło deputatów w sądach, które z reguły potwierdzały ich prawo do tego świadczenia i nakazywały jego realizację. Ustawę skrytykowały Platforma Obywatelska i górnicza Solidarność, wskazując, iż emeryci powinni mieć prawo wyboru: 10-tysięczna rekompensata albo dalsze dożywotnie otrzymywanie ekwiwalentu pieniężnego za deputat. Solidarność, która jest największym górniczym związkiem, zwróciła także uwagę, że ustawa pomija około 12 tysięcy osób, które przeszły na emeryturę już bez prawa do deputatu.

Górnicza "S" podtrzymała też postulat central związkowych dotyczący ujednolicenia zasad realizacji ekwiwalentu za bezpłatny węgiel dla emerytów i rencistów poprzez przeniesienie kosztu jego wypłaty ze spółek węglowych na budżet państwa.

Wiceminister wyjaśnia

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski w poniedziałkowej rozmowie na antenie lokalnego Radia Piekary wyjaśnił, że ustawa obejmuje tę ponad 235-tysięczną grupę osób, którym w okresie poprzednich rządów odebrano należne im deputaty.

Jego zdaniem nie może natomiast objąć 12-tysięcznej grupy, która przechodząc na emeryturę już tych deputatów nie miała. Zwrócił uwagę na skalę przedsięwzięcia i wielokrotnie wyższą liczbę tych, którzy otrzymają rekompensatę, jej przyjęcie zależy jednak od woli samych zainteresowanych. - Jest wybór, ktoś może nie skorzystać z 10 tysięcy i dochodzić deputatu. Ma prawo, przecież my nie mówimy, że wszyscy muszą dostać te 10 tysięcy. Jeśli ktoś uważa, że ma dalej prawo do deputatu, tak jak to nawet strona społeczna mówi, to może dochodzić swoich roszczeń. My proponujemy ludziom 10 tysięcy złotych już od teraz, bo na to stać budżet - powiedział Tobiszowski w Radiu Piekary.

Przyjęta przez Sejm ustawa zakłada, że osoby składające wnioski o rekompensaty będą musiały złożyć również oświadczenia o braku roszczeń do deputatu oraz niedochodzeniu tego świadczenia na drodze sądowej. Niezłożenie oświadczenia zamyka drogę do rekompensaty, ale umożliwia dalsze staranie o deputat w sądzie. Dotychczas decyzje sądów w takich sprawach były korzystne dla emerytów i rencistów.

Środowisko niezadowolone

Według wiceministra dla uprawnionych osób 10-tysięczne świadczenie rekompensacyjne to alternatywa, dzięki której w różnych częściach Polski nie będzie już głosów o przysługujących na Śląsku przywilejach, jak traktowane są często deputaty węglowe. - Proszę znaleźć środowiska w innych częściach Polski, które dostają po 10 tysięcy złotych i są niezadowolone. Nie znam takiej społeczności. Boleję nad tym, że mamy głosy tu w województwie śląskim - podkreślił Tobiszowski. Dodał, że trwa restrukturyzacja, są inwestycje - "tylu środków nie było za żadnego rządu w ostatnich latach". Tobiszowski zastrzegł, że obywatelski projekt ustawy w sprawie deputatów węglowych, pod którym podpisało się ponad 126 tysięcy osób, nie został odrzucony (nadal jest w Sejmie - red.), a olbrzymia część osób objętych obywatelskim projektem jest objęta przyjętą ustawą o świadczeniu rekompensacyjnym. - Nie możemy na Śląsku nie zauważyć, że to jest pozytywna decyzja, powodująca, że w naszą stronę płynie 2 miliardy 350 milionów złotych i 235 tysięcy osób otrzyma świadczenie rekompensacyjne - podsumował Tobiszowski.

Autor: mb/ms / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: pgg.pl

Raporty: