Spór w rządzie opóźnia reformę emerytur. "Trzymanie OFE w tej formie jest bezcelowe"

Pieniądze

Kowalczyk o systemie OFETVN24 BiS
wideo 2/2

OFE jest bardzo mocno osłabione i trzymanie ich w tej formie jest bezcelowe i niepotrzebne - powiedział w programie "Bilans" Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów. Minister przyznał, że w rządzie trwa jeszcze dyskusja odnośnie dalszych losów środków zgromadzonych w funduszach emerytalnych.

Jeszcze kilka miesięcy temu wicepremier Mateusz Morawiecki zapowiadał, że reforma Otwartych Funduszy Emerytalnych wejdzie w życie od początku lipca 2018 roku. Już wiadomo, że ten termin nie zostanie dotrzymany. Według najnowszych deklaracji zmiany w OFE mają nastąpić w ciągu 12-24 miesięcy.

- Jestem przekonany, że w ciągu najbliższego roku czy dwóch to się zadzieje. Ale czy to będzie w ciągu 12 czy 24 miesięcy, to wolałbym nie określać, bo tam nic złego się nie dzieje” – mówił w środę Morawiecki.

Ministerstwo Rozwoju chce, by pieniądze zgromadzone w funduszach w 75 procentach stały się naszą własnością. Nie trafiłyby one jednak bezpośrednio na konta bankowe, tyko na Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE). Pozostałe 25 proc. pieniędzy z OFE miałoby zasilić Fundusz Rezerwy Demograficznej (FRD).

Spór o OFE

Przyczyną opóźnienia jest spór pomiędzy ministrem rozwoju i finansów Mateuszem Morawieckim, a minister rodziny Elżbietą Rafalską o to, ile środków z OFE trafi ostatecznie do IKZE, a ile do FRD.

Henryk Kowalczyk pytany o to w programie "Bilans" powiedział, że "nie chciałby wchodzić w różnice zdań". Powtórzył jednak, że według niego byłoby lepiej, gdyby środki z OFE trafiły do ZUS.

- Po zabraniu obligacji OFE jest bardzo mocno osłabione i trzymanie OFE w tej formie jest bezcelowe i niepotrzebne, są duże koszty zarządzania - tłumaczył.

Jak zaznaczył dyskusja na ten temat cały czas się jednak toczy pomiędzy ministerstwami.

Wyższe emerytury dla najbogatszych

Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów odniósł się również do projektu znoszącego górny limitu składek na ZUS. Ma on objąć 350 tys. osób. - Projekt będzie skutkował zwiększeniem emerytur, ponieważ zostanie zlikwidowany próg 250 proc. przeciętnej emerytury - powiedział.

Jak dodał, emerytury znacznie wzrosną. - Ci, którzy zapłacą duże składki, będą mieli prawo do dużych emerytur. Taka jest konsekwencja tego projektu - mówił Kowalczyk.

Minister zapowiedział ponadto, że projekt będzie jeszcze analizowany, m.in. pod kątem skutków dla pracodawców, w tym ze sfery budżetowej. - Projekt będzie jeszcze w obróbce - powiedział gość programu "Bilans".

Autor: tol//dap / Źródło: TVN24 BiS

Źródło zdjęcia głównego: TVN24 BiS