Franków w kredytach frankowych w ogóle nie było. Prezydent pracuje nad ustawą

Pieniądze

Kolejne spotkanie doradców prezydenta ze środowiskiem frankowiczów ma odbyć się dzisiaj

W kancelarii prezydenta Andrzeja Dudy toczą się prace nad ustawą mającą pomóc zadłużonym we frankach. "Gazeta Wyborcza" poznała wstępną wersję projektu.

Jak czytamy w dzienniku, podstawą ustawy jest założenie, że w kredytach frankowych (i w innych walutach obcych) - czy to denominowanych w tej walucie, czy indeksowanych do niej - żadnych franków nie było.

"Każdy kredytobiorca do końca 2018 r. mógłby zgłosić do banku roszczenie o zmianę waluty kredytowania na złote. Operacja polegałaby na przeliczeniu kredytu w taki sposób, że za jego wartość startową przyjęto by kwotę, którą klient dostał w złotych" - pisze "GW".

"Bank obliczyłby, ile kapitału i odsetek klient powinien był spłacić do dziś, gdyby kredyt był złotowy i oprocentowany według stopy referencyjnej NBP powiększonej o marżę "frankową" wziętą z umowy klienta. I na poziomie uzyskanym z takiego rachunku zostałby ustalony nowy dług klienta" - czytamy.

Zapłacone już raty w ramach kredytu frankowego zostałyby zaliczone na poczet spłaty tego "nowego" długu. Gdyby wartość rat faktycznie zapłaconych przez klienta w ramach kredytu frankowego okazała się mniejsza niż w teoretycznym kredycie złotowym, to o tę kwotę dług klienta byłby powiększony.

Jak pisze gazeta, przeciętny kredytobiorca z 2008 r. na umorzeniu zyskałby 181 tys. zł, z tytułu rozliczenia spłaconych rat musiałby dopłacić 5 tys. zł, a jego rata spadłaby z 1,8 do 1,4 tys. zł.

Projekt wprowadza też przepis, który pozwala klientowi zwolnić się z całego długu wynikającego z kredytu hipotecznego poprzez oddanie bankowi nieruchomości.

Straty banków

Na takim rozwiązaniu straciłyby banki. "Autorzy ustawy zakładają optymistycznie, że straty banków da się rozłożyć w czasie, i wyliczają, że rocznie będzie to koszt rzędu 1,2 mld zł" - pisze gazeta. Jednak zdaniem ekspertów nie da się odroczyć wliczenia w straty rozpoznanych już kosztów - trzeba na nie utworzyć rezerwę od razu. To oznaczałoby 40 mld zł strat sektora i ryzyko upadłości kilku banków. Projekt o którym pisze "GW" jest roboczy i może jeszcze ulec zmianie. Kolejne spotkanie doradców prezydenta ze środowiskiem frankowiczów ma odbyć się dzisiaj.

Autor: tol / Źródło: Gazeta Wyborcza