Decyzja ZUS i "niech sobie ubezpieczony radzi". "W grę wchodzą bardzo wysokie kwoty"

Budynek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych
"Po to wpłacałam składki, żeby mieć emeryturę"
Źródło: TVN24
Próba uderzania głową w mur - tak według ekspertów może wyglądać starcie z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, gdy instytucja po latach podważa składki, nie uwzględnia okresu zatrudnienia albo obniża wysokość świadczeń. Sam ZUS tłumaczy, że ma ustawowy obowiązek dbać o to, by dane zapisane na kontach ubezpieczonych były zgodne ze stanem faktycznym. Sprawdziliśmy, skąd biorą się decyzje kwestionujące składki i jak się przed nimi bronić.
Artykuł dostępny w subskrypcji

Zakład Ubezpieczeń Społecznych mierzy się z krytyką po tym, jak - między innymi w TVN24+ - opisaliśmy przypadki kwestionowania składek emerytalnych nawet kilkanaście lat wstecz.

Na sprawę zareagował Marcin Wiącek, Rzecznik Praw Obywatelskich. Jedną z decyzji ocenił jako "niedopuszczalną pod względem konstrukcji". Zdaniem RPO "prowadzi to do naruszenia Konstytucji RP, gdyż pozbawia uprawnionego oczekiwania opartego na uzasadnionym zaufaniu do prawa".

"Kpiny sobie robią?" - piszą w mediach społecznościowych internauci o ZUS. Są też jednak głosy uspokajające: "Głupoty. Dzięki ZUS ma pani lub będzie miała gwarantowaną przez państwo emeryturę".

Ale co zrobić, jeśli wyliczona emerytura to jedynie kilkaset złotych? Jeśli nie zgadza się z naszym oczekiwaniem? Kiedy powinna się zapalić nam lampka ostrzegawcza i jak zareagować na problem? W naszej wcześniejszej publikacji chodziło głównie o przedsiębiorców, ale problem jest szerszy.

282 złote na życie

O takiej sytuacji czytamy w jednej z decyzji wydanych przez ZUS.

Zobacz także: