Premier powiedział przed posiedzeniem rządu, że interwencja państwa w mechanizmy cenowe ma charakter nadzwyczajny i jest odpowiedzią na globalny kryzys wywołany m.in. wojną na Bliskim Wschodzie.
- Kierowcy, jeśli średnio bak to 50 litrów, zaoszczędzą średnio około 60 złotych na jednym tankowaniu w porównaniu do cen sprzed wprowadzenia pakietu CPN - powiedział szef rządu.
Niestandardowe narzędzia
Jak wskazał, w warunkach konfliktu i dużej zmienności na rynkach surowców, konieczne jest zastosowanie niestandardowych narzędzi w celu ochrony konsumentów przed nadmiernymi wzrostami cen paliw.
- Nasz mechanizm CPN nie ma wpływu na to, ile paliwa kosztują na giełdach światowych. Jak państwo zauważyliście, wojna a także pewien typ ekspresji politycznej polityków zaangażowanych w tę wojnę, szczególnie prezydenta Stanów Zjednoczonych powodują, że te wahania są dość dynamiczne - powiedział szef rządu.
Od wtorku obowiązują ceny maksymalne paliw, które zostały ustalone obwieszczeniem Ministra Energii opublikowanym w poniedziałek w Monitorze Polskim. Litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł a oleju napędowego - 7,60 zł. Od wtorku obowiązuje też obniżony do 8 proc. VAT na paliwa.
Tusk o turystyce paliwowej
Przed rozpoczęciem wtorkowego posiedzenia rządu premier poinformował także, że zlecił swoim ministrom monitorowanie tzw. turystyki paliwowej, a więc sytuacji, gdy kierowcy z sąsiednich państw przyjeżdżają tankować do kraju, gdzie ceny paliwa są niższe.
Szef rządu przypomniał, że Słowacja wprowadziła m.in. wyższe ceny paliwa dla kierowców zagranicznych i limity w tankowaniu, co - jak ocenił - jest dość trudnym technicznie i ryzykownym rozwiązaniem.
Zapewnił, że rząd obserwuje sytuację po wprowadzeniu pakietu CPN. - Na razie nie mamy do czynienia z jakąś masową turystyką [paliwową - red.], przede wszystkim z kierunku zachodniego, czyli wyjazdami do Polski po tańsze paliwo, ale nie ulega wątpliwości, że pojawią się chętni, szczególnie zza zachodniej granicy, aby to tańsze paliwo w Polsce kupować - przyznał Tusk.
Dodał, że jest to jednocześnie "najlepsza z możliwych recenzja" działania rządu. - Rzeczywiście u nas paliwo jest tak tanie, jak to tylko możliwe, bardzo wyraźnie tańsze niż na przykład w Niemczech. Ale to oznacza też pełną koncentrację i czujność wszystkich instytucji państwa, które są odpowiedzialne za bezpieczeństwo energetyczne i paliwowe, tak, żeby tutaj nie popełnić żadnego błędu - podkreślił premier.