Projekt budżetu bez deficytu. Jest decyzja rządu

Pieniądze

Premier Morawiecki o projekcie budżetu na 2020 rokTVN24 BiS
wideo 2/4

Projekt budżetu na 2020 rok zakłada brak deficytu i zrównoważenie wydatków i dochodów na poziomie 429,5 miliardów złotych - poinformował we wtorek po posiedzeniu rządu premier Mateusz Morawiecki. Jednym ze źródeł dodatkowych dochodów ma być jednorazowa opłata związana z przekształceniem Otwartych Funduszy Emerytalnych.

Po raz pierwszy od początku transformacji budżet na 2020 r. ma być bez deficytu, zrównoważony - podkreślił Morawiecki. Jak dodał, projekt jest "bezpieczny" i zawiera "nasze polityki społeczne i zobowiązania godnościowe". Szef rządu podkreślał, że przewidziane jest dalsze uszczelnianie systemu podatkowego. - Nie twierdzimy, że walka z oszustami podatkowymi jest zakończona - zaznaczył. Jak dodał, wydatki na służbę zdrowia przekroczą 5 proc. PKB. Natomiast wydatki na cele społeczne mają wynieść ponad 66 mld zł.

Jak poinformował premier, wzrost dochodów budżetu państwa wynika z głównie z uszczelnienia w VAT i CIT największych firm. Dochody z VAT mają wynieść 200,2 mld zł (wzrost o 20 mld zł w porównaniu z planami na rok 2019), a dochody z CIT 41,1 mld zł (wzrost o 7 mld zł w porównaniu z planami na rok obecny).

Premier mówił, że wzrost wpływów z CIT planowany jest na poziomie 3,8 proc. wzrostu w roku 2020, "a więc nie jest to jakieś bardzo radykalne założenie wzrostu". - Natomiast w stosunku do VAT, tutaj nasze ambicje są wyższe rzeczywiście (...), planujemy 7,9 do 8 proc. wzrostu - na okrągło licząc 8 proc. wzrostu - ale również jest to od zwiększonej bazy. Baza to jest koniec wykonania tego roku. Planowaliśmy 179,5 mld zł, a wykonanie będzie - już dzisiaj wiemy, pan minister (finansów Marian Banaś - red.) ostatnio mi pokazywał prognozę - 186 mld zł. Ja konserwatywnie zakładam 184 do 185 mld zł. A więc trzeba liczyć ten przyrost od tej zwiększonej bazy i w tym kontekście staje się to dużo bardziej realne - tłumaczył szef rządu.

"Mamy pewne rezerwy"

Istotnym źródłem dodatkowych dochodów ma być jednorazowa opłata związana z przekształceniem Otwartych Funduszy Emerytalnych. Rząd wcześniej szacował wpływy z niej na ok. 20 mld zł. Morawiecki podkreślił, że pieniądze z IKE po pobraniu 15 proc. nie będą przy wypłatach opodatkowane, tymczasem świadczenia wypłacane przez ZUS - będą.

Odpowiadając na pytanie, jakie wpływy w kolejnych latach po 2020 r. zastąpią planowaną na przyszły rok tzw. opłatę przekształceniową przy likwidacji OFE, szef rządu stwierdził, że "mamy pewne rezerwy i zakładki". - Rzucam jeszcze poważniejsze wyzwanie ministerstwu finansów przy okazji odzyskiwania podatków - dodał.

Trudne czasy

Premier podkreślił, że panują "trudne makroekonomicznie czasy", ale projekt zrównoważonego budżetu "pozwoli mieć pewność, że Polska jest na dobrym kursie gospodarczym, że państwo polskie prowadzi odpowiedzialną politykę gospodarczą, politykę nastawioną na rozwój gospodarczy". - Przypomnę tylko, że mamy trzykrotny wyższy wzrost gospodarczy niż w strefie euro, a wobec niektórych państw Europy Zachodniej nawet cztero- i pięciokrotnie większy wzrost gospodarczy. I ten wzrost konserwatywny założony na przyszły rok jednocześnie daje nam podstawy do ostrożnego optymizmu, że będziemy mogli kontynuować szereg naszych działań, oczywiście jeżeli wyborcy zaufają rządowi PiS 13 października - powiedział szef rządu.

- My redukujemy zadłużenie do PKB w sposób bardzo szybki (...), zamierzamy, żeby to spadło poniżej 47 proc. do PKB" - poinformował. - Zarządzamy w bardzo odpowiedzialny sposób finansami publicznymi i jesteśmy w rankingu 28 państw europejskich po tej stronie, która ma jeden z najniższych długów publicznych do PKB - podkreślił.

"Liczby nie kłamią"

Jak tłumaczył minister finansów Marian Banaś, rząd przeprowadził "jedną z najcięższych reform", czyli skonsolidował służby skarbowe i celne. - Zostało wszystko usprawnione - podkreślił. Dodał, że trzy służby, które funkcjonowały poprzednio, czyli Administracja Skarbowa, Służba Celna, Kontrola Skarbowa działały wolniej niż obecnie Krajowa Administracja Skarbowa. Wskazał, że rządowe pakiety legislacyjne wprowadziły narzędzia dające możliwość skutecznej walki z szarą strefą i przestępczością. - Dzięki znakomitej współpracy służb ABW, CBA, policji, jak też prokuratury i pozostałych służb udało nam się w ciągu czterech lat osiągnąć takie, a nie inne wyniki - zaznaczył. Dodał, że m.in. takim działaniom "mogliśmy taki realny budżet, zrównoważony (...) przedstawić". Jak mówił projekt przyszłorocznego budżetu jest "bardzo realny, oparty na faktach, na konkretnych liczbach, liczby nie kłamią".

"Iluzja księgowa"

Zdaniem ekonomisty Ignacego Morawskiego kwestię zerowego deficytu można wytłumaczyć w następujący sposób: "Może tak, jak pisano w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa: 7,5 mld zł z podwyżek składek na ZUS, 3,1 mld zł ze zwiększenia ściągalności składek ZUS, 13 mld zł z likwidacji OFE, 6,5 mld zł z dodatkowej aukcji uprawnień CO2" - wyjaśniał w poniedziałkowym wpisie na Twitterze.

"Będziemy mieli zastrzyk dla budżetu w postaci opłaty przekształceniowej (OFE - red.), szykuje się też aukcja częstotliwości 5G, co także będzie zasilało budżet dodatkowymi środkami" - wyjaśniała także Marta Petka Zagajewska, ekonomistka z PKO BP

Wpływy z tytułu opłaty przekształceniowej mają szczególne znaczenie (do budżetu państwa ma trafić 15 proc. kwot przekazywanych z OFE do IKE). Wcześniej rząd szacował to nawet na 19,3 mld złotych plus 3,5 mld zł z tytułu zaprzestania przekazywania nowych składek do OFE (trafią do ZUS).

To w tym kontekście wiceminister finansów Leszek Skiba stwierdził w maju, że zaplanowana w Wieloletnim Planie Finansowym nadwyżka sektora finansów publicznych w 2020 roku (czyli liczone łącznie budżet państwa i samorządy) "to zdarzenie księgowe, iluzja księgowa, nadwyżka w 2020 r. ma charakter tylko i wyłącznie memoriałowo-księgowy".

- W związku z tym, że dość sporą kwotą, która trafi do budżetu, niejako jednorazowo, jest opłata przekształceniowa, która pozwoli przejść ze świata OFE do IKE, to w sensie kasowym, jak zakłada ustawa, te pieniądze spłyną w latach 2020-2021, ale w sensie metodologii eurostatowej, (...) to one muszą zostać zakwalifikowane jednorazowo, właśnie w momencie wejścia w życie ustawy. Czyli pieniądze zobaczymy w latach 2020 – 2021, ale musimy to wszystko zaksięgować w 2020 roku – powiedział Skiba podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego.

Bez opłaty przekształceniowej i innych wpływów jednorazowych sektor finansów publicznych miał zakończyć rok 2020 deficytem na poziomie 0,9 proc. PKB.

Ekonomiści ING Banku Śląskiego w poniedziałek przekonywali, że nawet jeśli w budżecie centralnym uda się osiągnąć brak deficytu w przyszłym roku (ustawa budżetowa może być w ciągu roku zmieniana), to w całym sektorze finansów publicznych i tak będzie deficyt.

"Po pierwsze, część kosztów wyborczego impulsu fiskalnego (obniżka PIT, podwyżki dla nauczycieli) poniosą samorządy, które w przyszłym roku odnotują najprawdopodobniej niewielki deficyt. Z kolei koszty wypłaty 13-stek dla emerytów (ewentualna wypłata w 2020 roku - red.) mogą zostać przerzucone na sektor ubezpieczeń społecznych" - napisali w komentarzu.

Za i przeciw

Z kolei ekonomiści mBanku tłumaczyli, dlaczego warto mieć plan budżetu bez deficytu. Jak napisali w komentarzu, to "historyczny precedens i wyzwanie dla kolejnych rządów/ministrów" oraz "duży aspekt edukacyjny".

"Już dziś nawet nieinteresujący się gospodarką przeszli kurs, że ważniejsze od wyniku budżetu jest to, czy dług/PKB spada czy nie" - zaznaczyli w komentarzu na Twitterze.

A dlaczego nie warto mieć budżetu bez deficytu? Według ekonomistów mBanku "może być to działanie procykliczne, a więc osłabiające wzrost, o czym też wielu Polaków miało okazję po raz pierwszy z mediów się dowiedzieć".

Autor: tol / Źródło: PAP, tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: KPRM