Bankowcy ostrzegają ws. zielonej energii. Na szali nawet 12 mld zł

Pieniądze

ShutterstockWiatraki na cenzurowanym

Regulacje proponowane przez resort energii, mogą pogłębić kryzys na rynku OZE. Ostrzegają przed tym i inwestorzy, i bankowcy, którzy obawiają się, że ci pierwsi nie oddadzą im pieniędzy. - W grę wchodzi ok. 12 mld zł uruchomionych kredytów i każda niepewność, niestabilność jest przedmiotem troski. To duża kwota i byłoby bardzo źle, gdyby te kredyty w jakieś części były nieregulowane – mówi tvn24bis.pl Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

Resort energii przedstawił pod koniec sierpnia projekty czterech rozporządzeń do ustawy o odnawialnych źródeł energii (OZE). Rozpoczął konsultacje społeczne w tej sprawie.

Wątpliwości wobec proponowanych zmian wyrazili już przedstawiciele branży OZE, państwowe spółki energetyczne, BOŚ i samorządowcy. Teraz krytyczne stanowisko wystosowali też bankowcy ze Związku Banków Polskich.

Na rynku OZE kryzys

W czym tkwi problem? Fundamentem wsparcia dla ekologicznej energii w Polsce są tzw. zielone certyfikaty notowane na Towarowej Giełdzie Energii. Jeden certyfikat odpowiada 1 kWh energii elektrycznej. Firma produkująca zieloną energię otrzymuje taki zielony certyfikat i może go sprzedać zakładom energetycznym (czyli np. Tauron Sprzedaż, Energa Obrót, PGE Obrót czy Orange), które mają obowiązek kupić ich określoną liczbę.

Według ustawy o OZE nawet 20 proc. całej nabywanej przez zakłady energii miało pochodzić z odnawialnych źródeł (mieć pokrycie w zielonych certyfikatach) i inwestorzy liczyli na utrzymanie tej proporcji. Jednak w rozporządzeniu do nowej ustawy wpisano obowiązek zakupu jedynie 15,5 proc. w 2017 r. (to ograniczenie nie dotyczy tylko biogazowni rolniczych). Ta zapowiedź pogłębia zapaść na rynku zielonych certyfikatów. Ich ceny biją kolejne antyrekordy cenowe, co oznacza, że wiele farm wiatrowych czy fotowolataicznych stoi na granicy opłacalności.

- Zielone certyfikaty, które dawały instalacjom wsparcie na poziomie 200-250 zł/MWh dziś kosztują ok. 40 zł. To powoduje, że większość z działających instalacji OZE, nie tylko wiatrowych, stoi na skraju bankructwa, co pociągnie za sobą problemy w sektorze bankowym – ostrzegał niedawno w rozmowie z tvn24bis.pl Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Tę opinię podzielają bankowcy. - Tak gwałtowna zmiana polityki w obszarze odnawialnych źródeł energii, a zwłaszcza wiatraków, jest bardzo niedogodną kwestią, zarówno dla zainteresowanych inwestowaniem w tym obszarze, jak i dla banków, które finansowały te projekty – zaznacza Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich.

W swoim pisemnym stanowisku ZBP podkreśla, że propozycje ME przyczynią się do pogłębienia kryzysu i „doprowadzą do poważnych problemów finansowych, zwłaszcza w odniesieniu do małych, średnich podmiotów, które zainwestowały w OZE”. Związek postuluje więc utrzymanie dotychczasowego poziomu 20 proc.

Wyjściem z kryzysu miały być aukcje, czyli nowy system wsparcia firm z sektora OZE. Rząd będzie zamawiał określoną ilość energii pochodzącej z danego źródła – słońca, wiatru, wody, biomasy. Jednak w tym roku takie wsparcie mają otrzymać tylko biogazownie rolnicze i „nowe instalacje o mocy nie większej niż 1 MW, inne niż te produkujące powyżej 3504 MWh/MW energii rocznie”. Co oznacza, że jest to aukcja dedykowana także dla nowych projektów fotowoltaicznych.

Banki apelują

ZBP podobnie jak inni przedstawiciele środowiska OZE, apeluje o włączenie do nowego systemu pozostałych źródeł energii.

„Wobec aktualnych, bardzo niskich cen praw majątkowych wynikających ze świadectw pochodzenia energii elektrycznej z OZE (zielonych certyfikatów), wskazanym jest stworzenie mechanizmu umożliwiającego istniejącym projektom we wszystkich branżach OZE (wiatr, Małe Elektrownie Wodne, biomasa, PV [fotowoltaika - red.]), dalsze funkcjonowanie z uwagi na znaczący wkład do zapewnienia określonego poziomu udziału energii z OZE w bilansie energetycznym” - czytamy w stanowisku.

Prezes ZBP zwraca uwagę na to, że Polska ma unijne cele i zobowiązania do wypełnia w ramach unijnej polityki klimatyczno-energetycznej.

- Do tej pory banki i inwestorzy zakładali, że finansowanie OZE jest zharmonizowane z tą polityką. Przedsiębiorcy czy samorządy przygotowywały się do inwestycji, a teraz w wyniku tych gwałtownych zmian regulacji muszą się z nich wycofać i ponieść poważne straty – mówi w rozmowie z tvn24bis.pl prezes ZBP.

Dodaje, że banki przygotowują się na to, że część kredytów może przestać być spłacana. – Gdyby do tego doszło, będzie to oznaczało konieczność tworzenia rezerw i spowoduje powściągliwość przy inwestowaniu w kolejne tego typu projekty. Musimy budować strukturę energetyczną i każda sytuacja, gdy zainwestowane środki nie dają gwarancji odzyskania ich zgodnie z umowami, obniża zaufanie i wiarygodność kolejnych projektów – mówi Pietraszkiewicz.

Plan Morawieckiego pod rozwagę

To stawia też pod znakiem zapytania realizację jednego z pomysłów mających pchać plan Morawieckiego. Klastry energii, czyli sposób na rozwój lokalnych OZE, które pojawiły się w ustawie, a które podchwycił wicepremier „byłyby rozpatrywane z większą ostrożnością” przez banki.

„Niski poziom ceny zielonych certyfikatów może prowadzić do konieczności restrukturyzacji udzielonych przez banki kredytów, co niewątpliwie może przełożyć się na znaczący poziom strat. Należy podkreślić, że finansowanie udzielone przez sektor bankowy inwestorom OZE cechuje się wysokimi kwotami i długim okresem spłaty. Takie straty na portfelu kredytów finansujących OZE przyczynia się do ograniczenia przez banki finansowania nowych projektów OZE, w tym tak potrzebnych klastrów energii” – pisze w stanowisku Związek Banków Polskich.

Autor: Katarzyna Hejna-Modi / Źródło: tvn24bis.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock