Pieniądze

Pieniądze

Decyzja EBC powinna ożywić gospodarkę strefy euro. To nie jest eksperyment, tylko powtórzenie drogi, jaką przeszły Stany Zjednoczone. Dzisiaj gospodarka amerykańska rozwija się, uniknęła groźby deflacji. Teraz [w przypadku strefy euro] zamierzenie jest podobne - powiedział Aleksander Kwaśniewski, który był gościem programu "Świat" w TVN24 Biznes i Świat. - Jeżeli nie uruchomimy inwestycji i nie rozwiniemy rynku pracy to znajdziemy się na beczce prochu - dodał.

Po decyzji Europejskiego Banku Centralnego wciąż istnieje niepewność, czy strefa euro przetrwa w dłuższym terminie. To z kolei napędza kapitał do tzw. bezpiecznych przystani, np. Szwajcarii. Skutkuje to tym, że euro dzisiaj nieco się osłabiło. To dla nas niekorzystna decyzja, bo frank cały czas pozostaje mocny w stosunku do złotego - powiedział w programie "Bilans" na antenie TVN24 Biznes i Świat Mariusz Adamiak, dyrektor Biura Strategii Rynkowych PKO BP.

Zapowiedź uruchomienia programu skupu aktywów z rynku przez Europejski Bank Centralny wywołała sporą zmienność na rynkach - wskazywali analitycy. Jednak po ok. godzinnej konferencji szefa EBC Mario Draghiego emocje zaczęły opadać.

- Zwiększy się podaż euro na rynku, więc jego wycena powinna spadać – komentował decyzję EBC Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds TFI. To ma napędzić gospodarkę. - Jeśli będzie słabszy kurs, producenci mogą taniej się zadłużyć, a jednocześnie ich produkty za granicą są tańsze, a biznes będzie bardziej rentowny - tłumaczy Mariusz Staniszewski. Co musi się stać, by złoty się wzmocnił? - Jeżeli Polska gospodarka będzie się rozwijała w tempie 3-4 proc., czyli szybszym niż gospodarka szwajcarska, to kurs naszej waluty powinien się umacniać – dodał prezes Noble Funds TFI.

Europejski Bank Centralny wpompuje w gospodarkę strefy euro ponad 1 bln euro - poinformował w czwartek szef banku Mario Draghi. Program, który będzie polegał na skupowaniu obligacji wartych 60 mld euro miesięcznie ma ożywić gospodarkę eurolandu oraz przyczynić się do podniesieniu poziomu inflacji do planowanego przez EBC poziomu 2 proc. Po decyzji EBC frank umocnił się wobec złotego do poziomu 4,35, później kurs szwajcarskiej waluty zaczął się osłabiać i obecnie oscyluje wokół 4,25 zł.

Szef Komisji Nadzoru Finansowego zaproponował nowe rozwiązanie, które część osób określa jako rewolucyjne. To przewalutowanie zaciągniętego kredytu z franka szwajcarskiego na złotówki po kursie z dnia zawarcia umowy kredytowej. Jednocześnie szef KNF stawia jeden warunek: kredytobiorca musiałby zwrócić bankowi to, co zarobił dzięki zaciągnięciu pożyczki w walucie Szwajcarii, a nie w złotówkach. Posiadacze kredytów gorączkowo rzucają się do obliczeń. W tym samym czasie, nie czekając na końcowe ustalenia, część banków już idzie na rękę ofiarom szalonego franka. Szczegóły w materiale “Faktów” TVN.

Osoba, która zaciągnęła kredyt walutowy, mogłaby go przewalutować na złote nawet po kursie z dnia wzięcia kredytu - powiedział w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" i radiową "Trójką" przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak. Zaznaczył jednak, że kredytobiorca musiałby spełnić jeden warunek: pokryć różnicę między faktycznie poniesionym kosztem spłaty tego kredytu a tym, który poniósłby, gdyby od początku był to kredyt złotowy. To pierwszy raz, gdy państwowy urzędnik mówi o tak daleko idącym rozwiązaniu.