Duże zmiany w planowaniu przestrzennym. Będzie paraliż?

Budowa bloku mieszkalnego na jednym z osiedli w Rzeszowie
Tusk o najmie krótkoterminowym
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Darek Delmanowicz
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
31 sierpnia kończy się okres obowiązywania dotychczasowych studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego. Od 1 września w nowym systemie planowania przestrzennego ich miejsce zajmą plany ogólne gmin, które w odróżnieniu od studium, są aktami prawa miejscowego.

Zmiana jest szczególnie ważna tam, gdzie nie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. To właśnie na takich terenach inwestorzy korzystają z decyzji o warunkach zabudowy, czyli popularnych WZ-etek. Po 1 września możliwość wydawania nowych decyzji zostanie bezpośrednio związana z planem ogólnym.

Kluczowa data doręczenia

Od 1 września gmina, w której nie wszedł w życie plan ogólny, nie będzie mogła wydać nowej decyzji o warunkach zabudowy na podstawie wniosku złożonego od tego dnia. Natomiast po tej dacie mogą być nadal wydawane WZ-etki w postępowaniach wszczętych wcześniej.

Kluczowe znaczenie ma data doręczenia wniosku do urzędu. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego postępowanie wszczynane na żądanie strony rozpoczyna się w dniu doręczenia żądania organowi. Oznacza to, że samo wysłanie dokumentów przed 1 września nie musi być wystarczające, jeśli wniosek zostanie doręczony urzędowi już po tej dacie.

Przeszkoda dla inwestorów

"Rzeczpospolita" zwraca uwagę, że plany ogólne obecnie ma ponad 30 proc. gmin, a planami miejscowymi pokryte jest 33 proc. powierzchni kraju.

"Rz" dodała, że Ministerstwo Rozwoju i Technologii "będzie potrzebowało kilka dni na zweryfikowanie, gdzie obowiązują plany ogólne i miejscowe, a gdzie nie ma żadnego z nich".

"Obecnie wiadomo, że ponad 638 gmin nie ogłosiło jeszcze projektów planów ogólnych, co oznacza, że procedura potrwa w nich jeszcze co najmniej kilka miesięcy. 118 gmin nawet nie rozpoczęło prac nad planami" - pisze gazeta.

"Dotknie to inwestorów, którzy chcieliby złożyć wniosek o zintegrowany plan inwestycyjny, który jest szczególną formą planu miejscowego, a w tej sytuacji są zblokowani i nie mogą tego zrobić. Nie mogą też wystąpić o decyzję o warunkach zabudowy, bo nie ma planu ogólnego" - ocenia cytowany na łamach dziennika Michał Leszczyński z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Jak dodaje, "jeśli opóźnienie w przyjmowaniu planów ogólnych wyniesie dwa-trzy miesiące, to tragedii nie będzie, natomiast jeśli to potrwa sześć miesięcy, a w niektórych gminach słyszymy nawet o roku, to będzie cios w inwestycje".

Problem dla gmin bez planu ogólnego

Natomiast portal RynekPierwotny.pl zauważa, że jednym z argumentów przeciwko tezie o nagłym zatrzymaniu inwestycji są obowiązujące miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego.

"Mówienie o ogólnopolskim paraliżu inwestycyjnym jest przesadą. 1 września nie przestaną obowiązywać miejscowe plany, pozwolenia na budowę ani istniejące WZ, a postępowania wszczęte wcześniej będą kontynuowane. Problem pojawi się przede wszystkim w dopływie nowych projektów opartych na WZ w gminach, które nie mają jeszcze obowiązującego planu ogólnego. To może z czasem ograniczać podaż inwestycji, ale nie oznacza zatrzymania placów budowy z dnia na dzień" - zaznaczył Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Źródło: PAP, "Rzeczpospolita"
Zobacz także: