Od kwietnia 2026 r. obowiązują nowe, wyższe limity ceny za kwadratowy dla mieszkań objętych programem. Zdaniem Marka Wielgo, eksperta portalu, podniesienie limitów było konieczne, ponieważ dotychczasowe nie odzwierciedlały realiów rynkowych.
- Podwyżka limitów ceny metra kwadratowego była potrzebna, bo wcześniejsze coraz wyraźniej rozmijały się z rynkowymi realiami. Problem w tym, że podniesienie limitów nie wystarczy, jeśli cena mieszkania nadal nie może przekroczyć 500 tysięcy złotych - zaznaczył.
Aby skorzystać z gwarancji państwa, mieszkanie musi mieścić się nie tylko w limicie ceny za metr, ale też w limicie wartości kredytu - maksymalna gwarancja to 100 tys. zł, czyli 20 proc. wkładu wymaganego przez bank. W praktyce oznacza to, że całkowita cena lokalu nie może przekroczyć 500 tys. zł. Ograniczenie to najmocniej utrudnia zakup w dużych i drogich miastach.
Osoby z odpowiednią zdolnością kredytową, ale bez oszczędności, muszą więc szukać lokum właśnie w tym przedziale cenowym. Jeśli jednak dysponują częścią wkładu własnego, maksymalna cena nieruchomości może być wyższa.
Czytaj też: Rządowy program działa, ale niełatwo z niego skorzystać
Więcej ofert, choć dostępność wciąż niska
Z danych BIG DATA RynekPierwotny.pl wynika, że między marcem a kwietniem 2026 r. liczba mieszkań spełniających oba warunki wzrosła w większości miast, choć nadal pozostaje niska.
W Warszawie takich lokali przybyło z 257 do 293, w Gdańsku z 308 do 334, a w Katowicach z 232 do 252. Największy przyrost odnotowano w Łodzi - z 757 do 899 mieszkań, co sprawia, że to jedno z nielicznych dużych miast, gdzie realnie jest dziś w czym wybierać.
W Krakowie natomiast, mimo wyższych limitów, liczba kwalifikujących się lokali zwiększyła się jedynie z 22 do 37, co - zdaniem ekspertów - wciąż stanowi symboliczny wynik.
Spełnienie wymogów wciąż problematyczne
Eksperci portalu zwracają uwagę, że nawet niewielki metraż nie gwarantuje spełnienia warunków programu.
W kwietniu 2026 r. w Warszawie spośród 293 mieszkań możliwych do zakupu na kredyt bez wkładu własnego tylko 125 było lokalami jednopokojowymi, a 154 - dwupokojowymi. Podobny schemat widoczny jest w innych miastach.
Jak podkreślił Marek Wielgo, połączenie obu kryteriów - ceny całkowitej i ceny za metr - w praktyce eliminuje znaczną część kawalerek i popularnych mieszkań dwupokojowych. - Co z tego, że można je kupić za pół miliona złotych, skoro tylko nieliczne mieszczą się w limicie ceny za metr kwadratowy. Pod tym względem małe metraże są zwykle najdroższe - zaznaczył ekspert.
Przypomniał też o dodatkowej korzyści w postaci dopłat od państwa. W przypadku narodzin drugiego dziecka w okresie spłaty kredytu dopłata wynosi 20 tys. zł, a każde kolejne dziecko premiowane jest kwotą 60 tys. zł.
Program powoli zyskuje na popularności
Z danych Banku Gospodarstwa Krajowego wynika, że w 2025 r. z państwowej gwarancji wkładu własnego skorzystało ok. 21,8 tys. kredytobiorców, czyli ponad dwa i pół razy więcej niż rok wcześniej. Wciąż jednak stanowią oni niewielki odsetek wszystkich kredytobiorców - w 2025 r. banki udzieliły ponad 238 tys. kredytów mieszkaniowych.
Obecnie kredyty z gwarancją państwa oferują jedynie cztery banki: PKO Bank Polski, Bank Pekao SA, Alior Bank i Santander Bank.
Analizy BIG DATA RynekPierwotny.pl pokazują, że kredyt bez wkładu własnego jest realną opcją przede wszystkim w Poznaniu i Łodzi, gdzie dostępnych jest około tysiąca mieszkań spełniających wszystkie wymogi. W pozostałych metropoliach program wciąż pozostaje rozwiązaniem niszowym.