Nie tylko promocje. Co robią deweloperzy, żeby sprzedać mieszkanie?

mat. prasowe

Jak się okazuje, naprawdę dużo. Miejsce parkingowe w cenie, komórka lokatorska za darmo, meble kuchenne w prezencie lub 5000 premii za skuteczne polecenie i talon do SPA. Deweloperzy, jak z rękawa sypią kolejnymi pomysłami i pakietami. Kuszą i obiecują, że tylko teraz i tylko u nich.

Pakiet Antysmogowy, pakiet smart home, a nawet pakiet Stop Inflacji, czyli mieszkania w cenie z 2021 roku. I to nie wszystko. W ofertach można znaleźć pakiet 100 mieszkań w promocyjnych cenach przez 100 dni. Do tego jeszcze premia w postaci niestandardowych transzy. Płatność w systemie 20/80 (najpierw 20%, ceny mieszkania, a 80% już po zakończeniu budowy), lub nawet 10/90, a więc jeszcze korzystniejszy dla kupującego system płatności w dwóch transzach.

Dlaczego tak się dzieje?

Dane Głównego Urzędu Statystycznego jednoznacznie wskazują, że w największych metropoliach, Warszawie, Krakowie, Wrocławiu czy Poznaniu, wielu deweloperów wstrzymuje rozpoczęte inwestycje i stara się za wszelką cenę sprzedać gotowe mieszkania lub te w trakcie budowy.

Czy „wyprzedażowe” promocje to jedyna metoda, aby przetrwać?

Czy rynek jest łaskawszy dla lokalnych deweloperów? Gdy inni wstrzymują budowy, oni zaczynają nowe. Gdy konkurencja obniża ceny, oni wprowadzają na rynek kolejną inwestycję, a zamiast niekończącego się festiwalu promocji, nowy produkt: mieszkania inwestycyjne z gwarancją zysku, odkupu i pełną obsługą najmu. Grupa Moderator na rynku nieruchomości w Bydgoszczy działa od prawie 30 lat. Zaczynali od remontowania kamienic. Liczba tych już zmodernizowanych, dawno przekroczyła 50 i znacząco wypłynęła na wygląd Bydgoszczy. Kilka lat temu postanowili współfinansować dobre polskie kino. I ku zdziwieniu branży filmowej, okazało się, że deweloper z Bydgoszczy może być koproducentem takich filmów jak nagrodzony w Cannes, polski kandydat do Oskara, „IO” Jerzego Skolimowskiego, „Kler” i „Wesele” Wojciecha Smarzowskiego, „Szarlatan” Agnieszki Holland, „Johnny” Daniela Jaroszka, czy zdobywca Złotych Lwów „Silent Twins” Agnieszki Smoczyńskiej.

Pod prąd?

Nietypowe dla dewelopera aktywności okazały się być dobrym pomysłem na dywersyfikowanie dochodów firmy, ale szef Grupy Moderator, Adam Gudell, twierdzi, że nieruchomości to nadal dobry sposób na zarabianie pieniędzy i nie ma zamiaru z tego rezygnować. Wręcz przeciwnie, Grupa Moderator właśnie rozpoczęła budowę kolejnego osiedla.

"Zajmuję się nieruchomościami od 30 lat i uważam, że pracy oraz pomysłów starczy mi na drugie tyle. W Polsce nadal brakuje mieszkań. W dużych miastach wynajęcie przyzwoitego lokum za dobrą cenę graniczy w tej chwili z cudem. Dodatkowy popyt generują uchodźcy z Ukrainy oraz klienci, którym odmówiono kredytu. Teraz chcą wynająć, ale za jakiś czas kupić. Mieszkania są potrzebne, ale trzeba skupić się nad dostosowaniem oferty do zmieniającego się rynku. Moim zdaniem to lepsze niż meble kuchenne w promocji, których koszt i tak przecież jest zaszyty w cenie mieszkania" - mówi Adam Gudell, który przekonuje do swojego najnowszego programu „50% zysku po 5 latach” inwestorów z całej Polski.

Zdaniem bydgoskiego dewelopera, nie ma żadnych powodów, aby w przyszłym roku ceny na rynku pierwotnym spadły. Wręcz przeciwnie, uwzględniając inflację i rosnące ceny usług, mogą wzrosnąć. To dlatego, Grupa Moderator przygotowała program, w którym gwarantuje Klientom, którzy kupią mieszkanie inwestycyjne na osiedlu Industria w Bydgoszczy, stały zysk z dzierżawy mieszkania i gwarancję, że odkupi od Klienta lokal po cenie wyższej niż transakcyjna. Rocznie można zarobić 10%, po 2 latach 20%, więc po 5 latach, zgodnie z nazwą programu, gwarantowany zysk wyniesie 50%.

Obsługą lokalu, poszukiwaniem najemcy i odkupem mieszkania, gdyby jego właściciel zdecydował się na odstąpienie od programu, zajmie się deweloper. Alternatywą jest kolejny program: gwarancja 6% zysku rocznie wyłącznie z dzierżawy. W tym przypadku deweloper również realizuje wszystkie zadania związane z obsługą najmu.

"Po tym kryzysie, wszyscy będziemy poobijani. Jedni mniej, inni bardziej, ale najgorszą rzeczą jest stagnacja. Dlatego musimy dostosowywać się do nowych oczekiwań rynku. Nasze największe osiedle powstaje na 5 hektarach w środku miasta, na rewitalizowanych, poprzemysłowych terenach. To 1500 mieszkań w lokalizacji, która wkrótce będzie należała do najdroższych w mieście. Obok, po sąsiedzku, rozpoczęliśmy kolejną budowę i jestem pewny, że znajdziemy nabywców".

Na fali kasandrycznych wieści z rynku pierwotnego, to nietypowa reakcja na kryzys. Jednak lokalni deweloperzy mogą w trudnej sytuacji, reagować bardziej elastycznie.

To zaleta, z której korzystają nie tylko w Bydgoszczy. W Radomiu, Olsztynie i Gdyni, rośnie liczba mieszkań których budowę rozpoczęto. A skoro się buduje, to znaczy, że jest dla kogo.

Źródło zdjęcia głównego: mat. prasowe

Pozostałe wiadomości