Koronawirus nie zainfekował rynku mieszkań. Sprawdź, gdzie mieszkania najbardziej podrożały

TVN24 Biznes | Nieruchomości

Autor:
mb
Źródło:
PAP
Czy to dobry moment na zakup mieszkania?
wideo 2/4
Czy to dobry moment na zakup mieszkania?

Za używane mieszkanie w dużym mieście w drugim kwartale trzeba było zapłacić średnio o 11,7 procent więcej niż przed rokiem - wynika z najnowszej analizy HRE Investments. Najmocniej podrożały mieszkania w Katowicach, Poznaniu i we Wrocławiu. Deweloperzy też żądają za mieszkania wyraźnie wyższych stawek niż przed rokiem.

Analiza została przygotowana na podstawie danych Narodowego Banku Polskiego na temat cen mieszkań w Polsce w drugim kwartale tego roku.

"Ze względu na wprowadzone ograniczenia - w czwartym miesiącu doszło po prostu do zahamowania transakcji. Popyt szybko się jednak odrodził i kupujący wrócili na rynek" - podkreślił Bartosz Turek, analityk HRE Investments.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Ceny mieszkań w dobie pandemii

Bartosz Turek zwrócił uwagę, że mimo iż wzrosty cen mieszkań spowolniły, to niemałym zaskoczeniem jest to, że za przeciętne używane mieszkanie w drugim kwartale trzeba było płacić o 11,7 procent więcej niż przed rokiem. To uśredniony wynik dla Gdańska, Gdyni, Krakowa, Łodzi, Poznania, Warszawy i Wrocławia, a zmiany są mierzone tak zwanym indeksem hedonicznym. Zawiera on korektę uwzględniającą różnice w cechach mieszkań ze względu na przykład na ich lokalizację, powierzchnię, standard wykończenia.

HRE Investments

"Jeśli porównamy ceny transakcyjne pomiędzy kwartałami, to tu także czekać nas będzie zaskoczenie. Okazuje się bowiem, że w miesiącach epidemii za mieszkania używane płacono więcej niż na początku roku. Średnia cena transakcyjna dla siedmiu miast wzrosła w tym czasie o 2,3 procent. Jest to o tyle zaskakujące, że w tym samym czasie przeciętna cena pojawiająca się w ogłoszeniach o chęci sprzedaży mieszkań była trochę niższa niż na początku roku (o 0,8 procent)" - dodał analityk HRE Investments.

Bartosz Turek wskazał jednak, że były dość istotne różnice regionalne. Pomiędzy kwartałami pierwszym i drugim w Warszawie, Trójmieście i Krakowie mieliśmy do czynienia ze stabilizacją cen. W tych regionach zanotowano wzrosty o 0,7-1,4 procent. Z kolei w Poznaniu Wrocławiu i Krakowie dane NBP sugerują, że ceny mieszkań używanych wzrosły aż o 4-6 procent.

Nowe mieszkania na sprzedaż

Analityk wyjaśnił, że w przypadku danych dotyczących mieszkań deweloperskich, NBP nie oblicza indeksu hedonicznego. Dostępne są tu informacje z aktów notarialnych, czyli ceny transakcyjne. Metodologia badania jest więc inna. "Niemniej z liczb tych wynika, że nowe mieszkania w okresie epidemii były sprzedawane o 6,5 procent drożej niż przed rokiem i o 1,4 procent taniej niż na początku bieżącego roku" - wskazał.

Turek wskazał, że w przypadku nowych mieszkań mamy do czynienia z mniej dynamicznymi zmianami niż na rynku lokali z drugiej ręki. Jego zdaniem nie powinno to jednak dziwić, bo podobnie było przed epidemią.

"Kupujących może za to cieszyć kosmetyczny spadek przeciętnej ceny transakcyjnej nowych lokali w dużych miastach. Problem w tym, że nie ma pewności, na ile wynika on z faktu, że deweloperzy faktycznie obniżyli ceny, a na ile z tego, że do oferty nie wprowadzano nowych lokali, czy z tego, że część kupujących mieszkania spłoszonych niepewną sytuacją wycofywała się z wcześniej podpisywanych umów" - zauważył Bartosz Turek.

HRE Investments

Jakie prognozy

Analityk HRE Investments jednocześnie zaznaczył, że do przedstawionych danych należy podchodzić z rezerwą. "Przede wszystkim mamy do czynienia z pierwszymi epidemicznymi informacjami. Zanim będziemy mogli mówić z całą stanowczością o jakichś trendach, trzeba będzie poczekać na kolejne publikacje. Do tego omawiany okres - niepełny drugi kwartał kalendarzowy - bez wątpienia charakteryzował się mniejszą liczbą zawieranych transakcji, co daje nam zupełnie inną bazę porównawczą" - zwrócił uwagę.

Zdaniem eksperta, w kolejnych miesiącach ceny mieszkań powinny się stabilizować. Dodał, że pewne przeceny na rynku mogą się zdarzyć, jeśli górę weźmie kryzys, a koronawirus zostanie z nami na dłużej, przez co banki powstrzymają się z akcją kredytową. Analityk przyznał jednak, że nie jest wykluczony zgoła inny scenariusz, w którym górę weźmie stymulacja fiskalna i monetarna.

"Najważniejsze wydają się decyzje o cięciu stóp procentowych. To przez nie spadło oprocentowanie złotowych kredytów mieszkaniowych, lokaty bankowe są niemal nieoprocentowane, a większość obligacji skarbowych nie chroni przed inflacją. Każdy z tych elementów stymuluje popyt na nieruchomości – teraz szczególnie ze strony inwestorów, którzy mogą szukać bezpiecznej przystani dla swoich oszczędności i ochrony przed inflacją" - podsumował Bartosz Turek.

Autor:mb

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock