W marcu średnie stawki ofertowe były wyższe o 0,5 proc. w ujęciu miesięcznym i o 3,6 proc. w ujęciu rocznym - wynika z raportu Grupy Morizon-Gratka.
Jak podkreślają autorzy, zmiany cen mieszkań w kilku dużych miastach przekraczają poziom typowej korekty, a zwyżki osiągają 500 zł za metr kwadratowy w skali roku.
Miasta z najwyższymi podwyżkami
"Największą dynamikę cen obserwujemy w miastach regionalnych. Szczególnie widoczne jest to w Olsztynie, Bydgoszczy, Gdańsku i Poznaniu, gdzie w ciągu ostatnich 12 miesięcy średnie stawki ofertowe wzrosły o 5-6 proc." - czytamy w raporcie.
Autorzy wyjaśniają, że "przy braku sygnałów o istotnym wzroście popytu zmiany te należy tłumaczyć rosnącym napływem na rynek wtórny ofert sprzedaży mieszkań w nowoczesnym budownictwie, o wyższym standardzie i wyżej wycenianych".
W tych miastach stabilne wzrosty
Poziom wzrostów nie był jednak taki sam we wszystkich dużych miastach. W Warszawie, Wrocławiu i Białymstoku roczne wzrosty cen nie przekraczają 2 proc., co w ocenie ekspertów oznacza relatywnie niewielkie zmiany w ujęciu nominalnym, czyli podwyżkę średniej ceny metra kwadratowego poniżej 200 zł.
"W stolicy średnia cena ofertowa osiągnęła w marcu poziom 17 492 zł za metr kwadratowy, co oznacza wzrost rok do roku o zaledwie 0,7 proc. Jeszcze stabilniejsza sytuacja panuje w Łodzi, która zanotowała symboliczny spadek średniej względem ubiegłego roku - o 0,1 proc." - zaznaczyli autorzy.
Jak dodali, "w Krakowie, Katowicach, Lublinie i Szczecinie poziom wzrostów średnich cen jest zbliżony do inflacji, co wskazuje na wyrównaną strukturę podaży ofert, a także względną równowagę między popytem a podażą".
"Ceny zakupu są zazwyczaj niższe od wyjściowych o kilka, a niekiedy nawet o kilkanaście procent"
Jak jednak zauważyli eksperci, obserwowane w ogłoszeniach wzrosty cen ofertowych nie zawsze przekładają się na wzrosty cen transakcyjnych, ponieważ powszechną praktyką jest podejmowanie przez klientów negocjacji cenowych ze sprzedającymi.
"W ich wyniku ostateczne ceny zakupu są zazwyczaj niższe od wyjściowych o kilka, a niekiedy nawet o kilkanaście procent. Oznacza to, że udzielane rabaty w wielu przypadkach równoważą, a bywa, że przewyższają wzrosty stawek wywoławczych" - podkreślili autorzy publikacji.
Z raportu wynika również, że w ostatnich tygodniach wyhamowała podaż nowych ofert mieszkań z drugiej ręki, co w połączeniu z rosnącymi wymaganiami nabywców może stanowić czynnik ograniczający liczbę transakcji zawieranych na rynku wtórnym i prowadzić do dalszego rozwarstwiania cen mieszkań.
To ma coraz większe znaczenie dla kupujących
W przypadku lokali starszych, o niższym standardzie i w gorszych lokalizacjach, na które trudniej dziś znaleźć klientów, konieczne będą dalsze obniżki stawek. Natomiast mieszkania w nowym budownictwie, nowocześnie wykończone i wyposażone, z udogodnieniami takimi jak garaż podziemny oraz w poszukiwanych metrażach, będą powoli drożeć.
"Trudno przesądzić, czy obserwowany trend wzrostowy utrzyma się w kolejnych miesiącach, jak będzie przebiegał na rynku wtórnym, a jak na pierwotnym oraz jak będą się zachowywać jego poszczególne segmenty, tj. mieszkania z niższej, średniej i wyższej półki" - oceniają autorzy analizy.
"Łatwo dostrzec, że coraz większe znaczenie dla poszukujących mają dziś czynniki jakościowe - standard budynku i wykończenia lokalu, lokalizacja, dopasowanie mieszkania do indywidualnych potrzeb. To one w dużej mierze będą determinować dalsze zmiany cen na rynku" - dodają.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: ArtMediaFactory/Shutterstock