Zdradzał "sekrety" z windy Goldman Sachs. Zdemaskowali go - nigdy tam nie pracował

Najnowsze

PAPNowojorska siedziba Goldman Sachs

Konto @GSElevator na Twitterze śledziło ponad 600 tys. osób. Jego autor umieszczał na nim informacje, które rzekomo usłyszał w windzie w siedzibie Goldman Sachs - najpotężniejszego banku na świecie. Teraz został zdemaskowany. Okazało się, że nigdy w GS nie pracował.

Profil @GSElevator zdobył rozgłos m.in. takimi wpisami jak: "Jeśli jazda autobusem nie zachęci cię do poprawy sytuacji życiowej, nic tego nie sprawi", "Insider trading jest jak sikanie w basenie. Brzmi ohydnie, ale tak naprawdę to nic wielkiego".

Teraz wyszło na jaw, że te żartobliwe bon moty wcale nie pochodziły z windy Goldman Sachs. Okazało się, że ich autorem był John Lefevre, 34-latek z Teksasu, który co prawda przez siedem lat pracował w banku, ale nie w Goldman Sachs, lecz Citigroup.

Już nie anonimowy

Pomimo usilniej chęci pozostania anonimowym Lefevre został odkryty przez "New York Timesa" w poniedziałek. Jak powiedział internetowej gazecie Dealbook, w 2010 roku zaproponowano mu stanowisko w azjatyckim oddziale Goldman Sachs w Hongkongu. Jednak nigdy nie podjął tej pracy. Mimo to w rozmowie z Dealbook zapewniał o prawdziwości wielu ze swoich wpisów i podkreślił, że zbierał je od lat.

Ich część znajdzie się w książce Lefevre'a o kulturze korporacyjnej w sektorze bankowym, która trafiła do księgarń.

Goldman Sachs odmówił komentarza do sprawy, pozwalając sobie jedynie na żart: "Mamy przyjemność poinformować, że oficjalny zakaz mówienia w windzie został zniesiony ze skutkiem natychmiastowym".

Autor: mn / Źródło: bloomberg.com

Źródło zdjęcia głównego: PAP