Wyższe emerytury dla kobiet, mniej dla mężczyzn

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Reforma emerytalna to jedno z głównych zadań rządu

Rząd Donalda Tuska czeka jedno z najpoważniejszych wyzwań - dokończenie reformy emerytalnej, na której poległ PiS - przypomina "Gazeta Wyborcza". Rząd zmierza do tego, by obciąć emerytury mężczyznom i podwyższyć kobietom.

Dziś emerytury wypłaca tylko ZUS. Za 13 miesięcy oprócz świadczeń z ZUS (tzw. I filar) Polacy zaczną dostawać świadczenia z kilkunastu otwartych funduszy emerytalnych (OFE, czyli II filar). Tu obowiązywać będzie zasada: ile uskładasz, tyle dostaniesz. Od 1999 rok 13,2 mln Polaków co miesiąc odkłada do OFE 7,3 proc. pensji. Przez dziewięć lat uzbieraliśmy tam już ok. 140 mld zł.

W imieniu dam

Nowe zasady obliczania emerytur bardziej uderzą w kobiety - pracują one o pięć lat krócej, biorą urlopy wychowawcze (w czasie których mają odprowadzaną niższą składkę, niż gdyby pracowały na etacie), statystycznie mniej zarabiają. W sumie może się okazać, że kobiety będą miały emerytury nawet o 60 proc. niższe niż mężczyźni.

Gdyby nie nasz pomysł, kobiety byłyby pokrzywdzone. Nie możemy dopuścić do tego, aby ich emerytury były głodowe chlebowski o emeryturach

PO twierdzi, że ma na to metodę. Przy wyliczaniu emerytur z OFE chce statystycznie uśrednić długość życia mężczyzn i kobiet. A długość życia ma wpływ na wysokość emerytury. Im ktoś statystycznie dłużej żyje (a w Polsce kobiety żyją średnio pięć lat dłużej niż mężczyźni), to trzeba mu dłużej wypłacać emeryturę. Za to mniejszą. - Gdyby nie nasz pomysł, kobiety byłyby pokrzywdzone. Nie możemy dopuścić do tego, aby ich emerytury były głodowe - wyjaśnia Zbigniew Chlebowski, szef Klubu Parlamentarnego PO.

W poprzednim rządzie odpowiedzialny za reformę emerytalną wicepremier Przemysław Gosiewski na rozwiązanie, które dziś proponuje PO, się nie zgadzał. Tłumaczył, że kobiety na tym niewiele by zyskały, a mężczyźni zbyt dużo stracili.

Szacunkowe wyliczenia przygotował gazecie Jeremi Mordasewicz z organizacji pracodawców PKPP "Lewiatan": Pani Janina, 30-letnia nauczycielka w przedszkolu, zarabia dziś 1600 zł brutto. Kiedy skończy 60 lat, dostanie ok. 600 zł emerytury. Jej brat bliźniak pan Jacek, który zarabia dokładnie tyle samo, dostanie na emeryturze 1,5 tys. zł. Jeśli pomysł PO wejdzie w życie, pan Jacek dostanie 1350 zł - 15 proc. mniej - a pani Janina ok. 700 zł - 15 proc. więcej.

Nie uwzględniać płci i zrównać wiek emerytalny?

Pomysł PO popiera go prof. Marek Góra, twórca założeń reformy emerytalnej, który teraz pomaga PO w jej dokończeniu. - Nie można uzależniać wysokości emerytury od tego, czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną - twierdzi Góra. Jego zdaniem przy wypłacie emerytur trzeba wszystkich traktować równo. A o tym, ile ktoś będzie żył, decyduje nie tylko płeć, ale i czynniki genetyczne, np. dziadkowie, którzy żyli długo lub krótko, a do tego wykształcenie, stan zdrowia itd. - Skoro nie jesteśmy w stanie uwzględnić przy wyliczaniu emerytury wszystkich tych czynników, to nie powinniśmy brać pod uwagę tylko jednego z nich - przekonuje Góra.



Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: TVN24