Wikimedia nie przeprosi Buzdygana za "trolla"

TVN24 Biznes

Aktualizacja:
TVN24Arnold Buzdygan przegrał z Wikipedią

Wrocławski sąd odrzucił apelację w sprawie pozwu wrocławskiego przedsiębiorcy Arnolda Buzdygana przeciwko Stowarzyszeniu Wikimedia Polska, właścicielowi internetowej encyklopedii Wikipedia. Mężczyzna twierdzi, że wpisy na jego temat zamieszczone w Wikipedii są obraźliwe. Internauci uznali bowiem, że uprawia tzw. trolling.

Buzdygana uraziło stwierdzenie notki o nim na Wikipedii, że „z powodu treści jego wpisów na forach internetowych, ze względu na zawarte w nich wulgaryzmy, propozycje zakładów oraz zapowiedzi licznych procesów sądowych i groźby pobicia, część społeczności określa te zachowania mianem »trollowania «”.

Przedstawiciele Wikimedii od początku twierdzili, że nie mają nic wspólnego ze sprawą a pozwani powinni być internauci, którzy zamieścili obraźliwe hasła. Ich racje sąd uznał już w wyroku z 8. czerwca. Arnold Buzdygan chciał 100 tysięcy złotych zadośćuczynienia, przeprosin i usunięcia wpisu.

Prawie jak "Doda - blachara"

W apelacji zrezygnował już z zadośćuczynienia. Sąd ponownie uznał jednak, że Wikimedia, ani pozwana administratorka Agnieszka K., nie odpowiadają za ewentualne naruszenie dóbr osobistych, związanych z treściami opublikowanymi w artykule o Buzdyganie zamieszczonym na stronach Wikipedii.

Sędzia argumentował, że Buzdygan, jako osoba publiczna musi liczyć się z komentarzami na swój temat, także tymi nieprzychylnymi. Podoba argumentacja padała w innym wyroku, który piosenkarka Dorota "Doda" Rabczewska wytoczyła raperom z Grupy Operacyjnej, którzy w jednej z piosenek nazwali ją "blacharą".

Buzdygan twierdzi jednak, że w żadnej dyskusji internetowej nie podpisał się nigdy pełnym imieniem i nazwiskiem, ale występował pod "nickiem" Arek. Podchodzące pod "trolowanie" komentarze podpisane jego nazwiskiem przypisuje innym osobom.

Liberum veto w sieci

Na razie nie wiem co będę robił. Musze zapytaź adwokata. Nie czuje się osoba publiczna, wyrok oznacza ze teraz każda osoba, która napisze coś w Internecie, będzie przez sądy traktowana właśnie w ten sposób, a zatem będzie miała zmniejszony zakres praw obywatelskich buzdygan po wyroku

Monika Mosiewicz, obrończyni strony oskarżonej zadowolona jest z wyroku. Wskazuje tylko na jedną rzecz. - Niebezpieczna, bo tworząca pewien precedens, może być tylko ta cześć wyroku, która stwierdza, ze osoby moderujące – jeśli maja możliwość techniczna, dostęp do serwera – powinny obligatoryjnie usuwać treści sprzeczne z czyimś zdaniem. A przecież ustawa o świadczeniu usług droga elektroniczna precyzyjnie określa takie sytuacje - mówiła mecenas. Chodzi o to, że regulaminy forów internetowych, czy stron współtworzonych przez internautów zostawiąją to w gestii operatora serwisu z pełną odpowiedzialnością za umieszczenie czegoś w internecie lub nie.

Aktywny w sieci nie od dziś

Buzdygan jest wrocławskim biznesmenem. W wolnych chwilach udziela się na internetowych forach, głównie o tematyce kulturalnej. Cztery lata temu chciał startować w wyborach na prezydenta Polski. Nie udało mu się zebrać jednak dostatecznej liczby podpisów.

Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24