Warszawa drugim Amsterdamem

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Czy holenderska moda na jazdę rowerem przyjmie się w Warszawie?

Bierzesz rower ze stojaka w jednym miejscu miasta, a zostawiasz w innym - tak może być w stolicy. Warszawa bierze przykład z europejskich metropolii i chce wprowadzić system rowerów publicznych - zapowiada "Życie Warszawy".

Władze miasta negocjują z firmą reklamową Clear Channel Polska wprowadzenie w stolicy systemu publicznego transportu rowerowego - dowiedział się stołeczny dziennik. Szacuje się, że na potrzeby Warszawy wystarczy 6 – 8 tysięcy rowerów. Stojaki z pojazdami byłyby ustawione w najbardziej ruchliwych miejscach, np. przy stacjach metra, uczelniach czy centrach handlowych.

Jak działałby system? Chętny wypożyczałby pojazd np. na stacji rowerowej Powiśle, a odstawiał na stacji Centrum. Za wypożyczenie płaciłby kartą miejską (na niej są zapisane są dane osobowe). – Zawsze jest tak, że jedne stacje są oblegane bardziej niż inne. Z miejsc, gdzie rowerów jest zbyt dużo, przewozi się je później tam, gdzie jest ich za mało – tłumaczy Marek Łutkin z Wydziału Transportu Rowerowego ratusza – Dlatego miejsc w stojakach zawsze musi być więcej niż rowerów.

Stacje rowerowe

Chętny wypożyczałby pojazd np. na stacji rowerowej Powiśle, a odstawiał na stacji Centrum. Za wypożyczenie płaciłby kartą miejską (na niej zapisane są dane osobowe). rower

Jednak najbardziej znany jest francuski Velib. Po Paryżu jeździ ponad 20 tysięcy publicznych rowerów. Jest też prawie 1,5 tys. stojaków (każdy na 20 rowerów). „Stacje” rozmieszczone są mniej więcej co 300 metrów, więc jednoślady można zostawić bardzo blisko miejsca docelowego miejskiej podróży.

Warszawa śladem Paryża czy Wilna W pojazdach zainstalowane są mikrochipy, które informują system o wszelkich awariach. W przypadku kłopotów technicznych rower zostaje zablokowany w stojaku i odtransportowany do naprawy. Nad Sekwaną aby korzystać z rowerów należy wykupić abonament. Tygodniowy kosztuje 5 euro, roczny 29 euro, czyli ok. 100 zł. Pierwsze pół godziny jazdy jest za darmo, a ponieważ w tym czasie na rowerze można dojechać naprawdę daleko, większość podróży jest bezpłatna. Na czas używania roweru na koncie użytkownika zostaje zablokowana kwota 150 euro. To ma zapobiec kradzieżom i niszczeniu pojazdów.

Systemu rowerowego nie udało się wprowadzić w Wilnie. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych na ulice wystawiono 1,5 tys. pojazdów i w ciągu dwóch dni... zniknęły wszystkie. Potem można je było kupić na okolicznych targach.

Źródło: "Życie Warszawy"

Źródło zdjęcia głównego: TVN24