Targi Katowickie wyrzucone z Chorzowa

Najnowsze


Prezydent Chorzowa wymówił Międzynarodowym Targom Katowickim dzierżawę gruntu i budynków zajmowanych przez tę spółkę. Przyczyną było niewywiązanie się MTK z umowy zawartej z miastem.

Umowa została wypowiedziana wczoraj w trybie natychmiastowym w poniedziałek, ale biuro prasowe chorzowskiego magistratu poinformowało o tym dopiero we wtorek wieczorem.

MTK zapewnia, że 37 firm podnajmujących od spółki pomieszczenia, otrzyma od niej propozycje kontynuowania umów. Także MTK ma otrzymać propozycję podnajmu pomieszczeń i hal niezbędnych do prowadzenia działalności targowo-wystawienniczej.

Jak napisano w komunikacie biura prasowego Urzędu Miasta, umowę wypowiedziano, ponieważ dzierżawca złamał umowę. Z tej wynika, że MTK obowiązywał zakaz poddzierżawienia budynków i terenów osobom trzecim. Umowa zobowiązywała ponadto dzierżawcę do ponoszenia "we własnym zakresie i na własny koszt" nakładów, które były niezbędne do utrzymania obiektów w stanie niepogorszonym. Według prezydenta Chorzowa, MTK nie wywiązała się z tych zapisów.

Przejęcie terenu targów ma nastąpić 31 października. Do tego czasu MTK mają uregulować wszelkie zaległości względem Skarbu Państwa i gminy Chorzów. - Łączna kwota tych zaległości jest chroniona tajemnicą handlową - powiedziała rzeczniczka Urzędu Miasta w Chorzowie Gabriela Kardas.

Od 1 listopada teren targów będzie wydzierżawiony na dotychczasowych warunkach finansowych gminnej spółce zajmującej się zarządzaniem i administrowaniem nieruchomościami "ADM Chorzów Stary" Sp. z o.o. Nie wiadomo jednak, na jak długo, gdyż w komunikacie czytamy, że dzierżawa będzie trwać "do czasu docelowego zagospodarowania".

Pełnomocnik MTK mec. Grzegorz Słyszyk jest zdziwiony tym, że informacja o wypowiedzeniu umowy przedostała się do opinii publicznej. Jego zdaniem jest to sprawa pomiędzy Chorzowem a spółką MTK, a rozpowszechnienie informacji już naraziło spółkę na straty. Ponadto zdaniem Słyszyka decyzja prezydenta jest bezpodstawna, a z zarzutów stawianych MTK żaden nie jest prawdziwy.

Spółka zapowiada, że jeżeli prezydent nie zmieni zdania sprawa znajdzie finał w sądzie. - Jeżeli okaże się, że prezydent w sposób bezpodstawny rozwiązał umowę, Skarb Państwa zostanie narażony na nasze roszczenia rzędu 40-60 milionów złotych - zapowiedział Słyszyk. - To prezydent zrobił pierwszy krok, on podjął decyzję i to on ponosi odpowiedzialność za skutki swoich działań - dodał adwokat.

Źródło: PAP