Sztaby wyborcze oszczędziły na mediach

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN CNBC BIZNESKrzysztof Mocek, Mindshare: Tyle co na tę kampanię telekomy wydają w tydzień

Spośród wszystkich kampanii prezydenckich i parlamentarnych w historii III RP ostatnia okazała się rekordowo skromna - stwierdza "Puls Biznesu". Cytowane przez gazetę szacunki ekspertów mówią, że komitety wyborcze zaoszczędziły nawet 5 - 10 mln zł.

Jak wskazuje "PB", tym razem było mniej ulotek, kandydaci nie dzwonili do wyborców, nie wysyłali też listów, a niewiele brakowało, by zupełnie zrezygnowano z billboardów. Na aktywną kampanię zdecydował się sztab Jarosława Kaczyńskiego, ale twórcy strategii kampanii Bronisława Komorowskiego na bilboardy wydali ledwo co.

Na ulicznych planszach pojawił się jeszcze Andrzej Olechowski, ale generalnie branży pieniądze przeszły koło nosa. Tymczasem dobra kampania w całej Polsce dla jednego kandydata to wydatek miliona złotych. Stacje radiowe i telewizyjne, a także prasa nie miały również swoich żniw.

Tę opinię "PB" potwierdza także partner w firmie MindShare Krzysztof Mocek, który uważa, że wydatki sztabów nie przyniosły mediom zbyt okazałych wpływów. - Kampania prezydencka jest specyficzna ordynacja wyborcza wyraźnie ogranicza wydatki sztabów. W tym roku to było 15,5 milionów brutto na kandydata, z czego 80 procent mogło iść na kampanię. Z tego pewnie połowa poszła na media, co daje 3-4 miliony netto. To nie są wielkie pieniądze. Jeżeli popatrzymy na kampanie komercyjne, to 3-4 miliony złotych wydają telekomy w tydzień. Tu mamy kampanię, która się toczyła przez półtora miesiąca, więc to naprawdę niewiele - ocenił Mocek w TVN CNBC Biznes.

Jak wskazuje "PB", dopiero po pierwszej turze udało im się nieco podreperować budżety, bo wtedy sztaby rzuciły się by z dnia na dzień zamieszczać ogłoszenia - i nikt nie dyskutował o rabatach.

Jednak i tak miliony na reklamie zostały zaoszczędzone. Cytowany przez gazetę ekspert zauważa, że to wynik chłodnej kalkulacji: nie było potrzeby ich wydawania. - Mniejsza liczba przekazów reklamowych polityków jest także skutkiem tego, że najważniejsi kandydaci w związku z katastrofą smoleńską, a także późniejszą powodzią, byli mocno widoczni w serwisach informacyjnych i na okładkach czasopism - tłumaczy na łamach "PB" szef Omnicom Media Group Jakub Bierzyński.

Jednak wskazuje on też, że ostatni tydzień kampanii pokazał, że "stare metody" wcale nie są bezużyteczne. Zdaniem Bierzyńskiego, to intensywna kampania w najlepszym czasie antenowym przyniosła skok notowań Jarosława Kaczyńskiego tuż przed drugą turą wyborów.

Źródło: Puls Biznesu, TVN CNBC Biznes

Źródło zdjęcia głównego: TVN CNBC BIZNES