Stoczniowcy znów jadą do Brukseli

Najnowsze

Aktualizacja:
PAPO swoje zakłady stoczniowcy będą walczyć przed siedzibą KE, na placu Schumana

Siedem autokarów ze związkowcami wyjechało w poniedziałek wieczorem sprzed bramy głównej Stoczni Szczecińskiej Nowa do Brukseli. We wtorek 400 związkowców weźmie udział w manifestacji w obronie polskich stoczni.

Siedem autokarów zajęli stoczniowcy ze Szczecina, trzy autokary wyruszyły z Gdyni. Stoczniowców mają wspomagać w Brukseli także związkowcy z innych szczecińskich zakładów. To już trzeci wyjazd stoczniowców do Brukseli w obronie miejsc pracy.

Jak powiedział szef zarządu NSZZ "Solidarność" w regionie Pomorza Zachodniego Mieczysław Jurek, związkowcy przekażą w Brukseli petycję do unijnej komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes, w której „podziękują jej za likwidację tysięcy miejsc pracy i polskiego przemysłu stoczniowego”. - Zaproponowane przez panią komisarz rozwiązania są nie do przyjęcia. Jej teoretyczne rozważania doprowadzą do nieszczęścia – dodał Jurek.

Zły wizerunek całej Unii

W petycji, której kopię otrzymali od związkowców dziennikarze, napisano m.in., że "presja wysokiego przedstawiciela KE, jakim jest komisarz Kroes, aby wydzielić majątek stoczni, a pracowników pozostawić samych sobie jest w Polsce odbierana jako stanowisko UE. Byliśmy i jesteśmy przekonani, że podmiotem i podstawą UE jest jej działanie na rzecz wyrównywania szans oraz pomyślności obywateli wszystkich państw członkowskich.

Determinacja stoczniowców jest ogromna i trudno spodziewać się po nich delikatności Mieczysław Jurek, szef "S" , Pomorze Zachodnie

Postawa Pani komisarz w sprawie polskich stoczni, bardzo negatywnie wpływa na wizerunek całej UE w Polsce".

Będzie spokojnie, ale głośno

Pytany o to, jak ma przebiegać demonstracja w Brukseli, Jurek podkreślił, że determinacja stoczniowców jest ogromna i „trudno spodziewać się po nich delikatności”.

- Będzie spokojnie, ale z pewnością emocjonalnie i głośno – przewiduje zaś przewodniczący zakładowej NSZZ "Solidarność" w SSN Krzysztof Fidura.

Fidura dodał, że stoczniowcy nie zgadzają się na plan likwidacji SSN, zaproponowany przez komisarz Kroes. - Liczymy, że polski rząd nie wykona wszystkiego, czego życzy sobie komisarz. Oznaczałoby to, że ludzie znajdą się na bruku – zaznaczył.

Manifestację zapowiedziano przed siedzibą Komisji Europejskiej na Placu Schumana od godz. 11 do 13.

A o co chodzi?

Dla stoczni w Gdyni i Szczecinie unijna komisarz zaproponowała wyodrębnienie majątku trwałego, sprzedanie go inwestorom w drodze przetargów, spłatę długów z pieniędzy, które to przyniesie i likwidację spółki, która przeprowadzi tę operację. KE wydałaby negatywną decyzję w sprawie pomocy publicznej, ale realizacja planu złagodziłaby jej skutki.

Na prośbę komisarz do 30 listopada polski rząd prześle osobny plan restrukturyzacji dla stoczni w Gdańsku, która jest w lepszej sytuacji niż Gdynia i Szczecin, bowiem została już sprywatyzowana i otrzymała mniejszą pomoc z budżetu państwa. Neelie Kroes uważa, że plany restrukturyzacyjne przedstawione przez polski rząd są nie do zaakceptowania przez KE, bo nie zapewniają rentowności zakładów.

12 września resort skarbu przesłał KE plany restrukturyzacji polskich stoczni. ISD Polska proponuje połączenie zakładów w Gdańsku i Gdyni. Konsorcjum z Pomorza Mostostal Chojnice, chce kupić stocznię Szczecin. Jeśli Komisja Europejska ich nie zaakceptuje, zakłady będą musiały zwrócić pomoc publiczną, którą otrzymały po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, a to może oznaczać ich bankructwo.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: PAP