Skok na rolniczą agencję

Najnowsze

Aktualizacja:
PAPPSL zrobi czystki w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa

Armia kilkuset działaczy zostanie kierownikami. Ludowcy zmieniają ustawę, by zatrudnić swoich ludzi w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa - pisze dziennik "Polska". Koalicyjna Platforma Obywatelska do zmian nie jest przekonana.

PSL bierze wszystko w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jak wynika z informacji gazety, specjalnie przeforsowali nową ustawę o ARiMR, która umożliwi zwolnienie kilkuset pracowników agencji pełniących kierownicze stanowiska. Dotąd, aby ich usunąć, trzeba udowodnić im rażące niedopełnienie obowiązków. A i tak mogli odwołać się do sądu pracy. Zmiana w ustawie da możliwość pozbycia się ich bez podania przyczyny. Waldemar Pawlak chce mieć 13 tys. oddanych i lojalnych pracowników w agencji rolnej - pisze gazeta.

To nie jest żadne upolitycznienie ani chęć zawłaszczenia agencji. Marek Sawicki

Większe uprawnienia dla ministra Nowe zasady dotyczące ARiMR największą władzę dają PSL-owskiemu ministrowi rolnictwa, któremu agencja podlega. To on ma powoływać zastępców prezesa agencji (obecnie najbliższych współpracowników dobiera sobie sam prezes).

Co więcej - to minister rolnictwa, a nie szef agencji, ustali wysokość ich pensji. On też zdecyduje o wynagrodzeniu głównego księgowego. - To nie jest żadne upolitycznienie ani chęć zawłaszczenia agencji - odpiera zarzuty minister rolnictwa Marek Sawicki.

PO zaspała Za przyjęciem kontrowersyjnych zmian głosowali politycy Platformy Obywatelskiej, którzy - jak wynika z ustaleń gazet - dopiero teraz zorientowali się, że popełnili błąd. W ubiegłym tygodniu ścisłe kierownictwo PO spotkało się, by zastanowić się nad tym, jak zablokować zmiany: - Musimy się z tego wycofać, bo te propozycje naruszają pewne standardy i są przeprowadzane w złym stylu. Dlatego PO będzie próbowała zablokować lub zmienić ustawę w Senacie, gdzie ma większość.

Grzegorz Dolniak, wiceszef klubu PO, przyznaje, że posłowie zagalopowali się: - Trochę to nieszczęśliwie wyszło - mówi. - Dopiero na sali posiedzeń zorientowaliśmy się, że są tam kontrowersyjne zapisy, że zabrakło czasu na refleksję. Teraz mamy czas w Senacie, by raz jeszcze zastanowić się nad tymi zmianami.

Źródło: "Polska", APTN

Źródło zdjęcia głównego: PAP