Prąd wróci w lejce URE?

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Sprawa podwyżki cen prądu wciąż pozostaje otwarta

Jarosław Kaczyński na trzy dni przed przekazaniem władzy szuka człowieka, który zmieni decyzję odwołanego w piątek szefa Urzędu Regulacji Energetyki Adama Szafrańskiego - czytamy w "Gazecie Wyborczej". Nowy prezes ma powstrzymać zapowiadaną podwyżkę cen energii.

Premier zdymisjonował Szafrańskiego, gdyż ten nie skonsultował z nim decyzji o uwolnieniu cen prądu od 1 stycznia 2008 roku. A według wiceministra skarbu Michała Krupińskiego, powinien.

Nowy szef URE może być powołany jeszcze w tym tygodniu. - Zostanie poproszony, żeby wycofał się z decyzji o uwolnieniu cen - mówi osoba z kręgów rządowych.

Teoretycznie szef URE jest niezależny. - Żaden przepis prawa nie nakazuje mu konsultowania decyzji z premierem, choć trzeba pamiętać, że uwolnienie cen prądu to jest także kwestia społeczna i polityczna - mówi prawnik z dużej warszawskiej kancelarii.

Wolny rynek kontra podwyżki

Nie wiadomo, czy do piątku, kiedy ma być już nowy gabinet, rządowi Kaczyńskiego uda się znaleźć człowieka, który odwoła decyzję Szafrańskiego.

- Rząd wprowadza chaos - mówi Grzegorz Lot z Vattenfalla, który sprzedaje prąd na Śląsku. - To jakaś paranoja, wracamy do ręcznego sterowania i socjalizmu - dziwi się Józef Nocoń z elektrociepłowni Elcho należącej do czeskiego giganta CEZ. Lot twierdzi, że jeśli rząd chce powrócić do regulowanych cen, to powinien zacząć od węgla, bo to od niego zależą ceny prądu. Tymczasem Kompania Węglowa - największy sprzedawca węgla w Polsce - już zapowiedziała podwyżkę: ceny węgla pójdą w górę o 10-15 proc.

To spowoduje, że zakłady energetyczne podniosą ceny o 5-10 proc. Dodatkowy argument za uwolnieniem, to znalezienie pieniędzy na nowe elektrownie - szybko rozwijająca się gospodarka potrzebuje coraz więcej energii. Firmy mówią o inwestycjach sięgających 70 mld zł w ciągu kilkunastu lat.

URE ostrzega też, że powrót do taryf na prąd może narazić Polskę na konflikt z Komisją Europejską, która stoi na straży wolnego rynku. Poza tym - argumentują energetycy - po co przywracać taryfy, skoro według prawa niektóre zakłady energetyczne mogą już same wyznaczać ceny.

- Dla mnie jest niewyobrażalne, że decyzja o całkowitym uwolnieniu cen energii została podjęta bez opinii i oceny premiera. Takie rzeczy wydawały się nie do pomyślenia w czasach Kaczyńskiego - mówi "Gazecie" Waldemar Pawlak, kandydat na nowego ministra gospodarki. Ale - dodał tajemniczo - może się okazać, że pewne procesy są nieodwracalne.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło zdjęcia głównego: TVN24