Polacy na podbój kosmosu?

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24Polacy w kosmos nie polecą, ale polskie urządzenia są tam od dawna

Polskie instytucje naukowe i firmy mogą zawierać kontrakty z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA). Umożliwia to specjalna umowa podpisana w poniedziałek.

Dokument podpisali wiceminister gospodarki Rafał Baniak i dyrektor ESA ds. międzynarodowych Chris Cooker. Oznacza to, że także Polacy będą wykonywać urządzenia i prace badawcze w ramach europejskich programów kosmicznych.

- Polska ma potencjał nie tylko do tego, aby zostać włączona do planu dla europejskich państw współpracujących z ESA, ale także do tego, aby ubiegać się o pełne członkostwo w tej organizacji - stwierdził Baniak po podpisaniu dokumentu. O tym, że Polska ma duże szanse na wstąpienie do ESA po etapie współpracy.

Minister podał jako przykład Czechy, które po kilku latach współpracy przystąpiły do Agencji. - Jednak nawet jako państwo współpracujące Polska będzie mogła znacząco skorzystać na udziale w projektach ESA - podkreślił Chris Cooker. Przedstawiciel Agencji przekonywał, że polskie instytucje

Nawet jako państwo współpracujące Polska będzie mogła znacząco skorzystać na udziale w projektach ESA Chris Cooker, ESA

- Są to m.in.: nawigacja satelitarna, obserwacje Ziemi i badania mikrograwitacji oraz udoskonalanie procedur załogowych lotów kosmicznych - wymieniał.

Polacy w kosmos nie polecą (na razie)

Jednak żaden Polak nie będzie mógł na razie zostać aktywnym astronautą ESA. Ci są bowiem rekrutowani tylko spośród obywateli państw członkowskich Agencji. Ponadto, jak podkreślił Cooker, jest na nich niewielkie zapotrzebowanie - dla ESA pracuje na stałe ok. 10 astronautów. Latają m.in. na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) na orbitę okołoziemską.

Nie ma w zasadzie poważnego projektu ESA z lat 90., w którym Polska by nie uczestniczyła. Np. polskie instrumenty lecą w tej chwili w kierunku komety Czuriumow-Gierasimienko na pokładzie sondy Rosetta prof. Zbigniew Kłos, Centrum Badań Kosmicznych PAN

Wszystko to nie oznacza to jednak, że dotychczas polskie instytucje naukowe nie współpracowały z ESA. Robiły to na własną rękę. Głównie budowały elementy instalacji badawczych dla sond kosmicznych i satelitów. - Nie ma w zasadzie poważnego projektu ESA z lat 90., w którym Polska by nie uczestniczyła. Np. polskie instrumenty lecą w tej chwili w kierunku komety Czuriumow-Gierasimienko na pokładzie sondy Rosetta - powiedział były dyrektor Centrum Badań Kosmicznych PAN prof. Zbigniew Kłos.

Naukowiec wyjaśnił, że wkrótce polska aparatura może zostać pierwszym w historii urządzeniem, które dotknie powierzchni jądra komety.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24