"Nie będziemy drugą Argentyną"

Najnowsze

Aktualizacja:
TVN24, fot. PAPDebata w Sejmie nad kryzysem

- Polska nie stanie się drugą Argentyną, a rząd Donalda Tuska nie zadłuży Polaków, tak jak czyniono to w przeszłości - zapowiedział w Sejmie minister finansów Jacek Rostowski. W czasie nadzwyczajnej debaty na temat kryzysu gospodarczego przyznał, że Polska idzie przez kryzys inną drogą niż inne kraje, ale też jego zdaniem nasza sytuacja jest inna.

Rostowski: kryzys próbą dla naszej gospodarkiTVN CNBC BIZNES

Minister Jacek Rostowski podkreślił, że polska gospodarka ma zdrowy system bankowy, choć jej słabością jest drogi dług państwowy. - W tym roku Polsce nie będzie łatwo sprzedawać obligacje Skarbu Państwa - powiedział. - Tylko w 2009 roku, żeby zrealizować nasz budżet, musimy pożyczyć 155 mld zł. Nasze potrzeby pożyczkowe są 8 razy większe niż nasz deficyt. Te pieniądze musimy zdobyć, sprzedając obligacje Skarbu Państwa - wyjaśnił.

- Istnieje niebezpieczeństwo, że idąc drogą większego deficytu, doszlibyśmy do sytuacji, w której są Węgry. Wpadlibyśmy wtedy w pułapkę zadłużenia, zmuszeni bylibyśmy zaciągać coraz większe długi, żeby spłacić wcześniejsze zobowiązania. Nigdy nie dopuścimy do takiej sytuacji - powiedział Rostowski.

Jak dodał, "musimy być jednak przygotowani także na scenariusze, w których będziemy zmuszeni wybrać mniejsze zło". - Został przygotowany wariant awaryjny do budżetu na 2009 r. Dostosowaliśmy w nim wydatki do prognozy niskiego wzrostu na poziomie 1,7 proc. Jeśli będzie lepiej, to będziemy mogli wrócić do zapisów ustawy budżetowej - poinformował minister.

Polska droga przez kryzys

Minister Rostowski powiedział, że Polska idzie inną droga przez kryzys niż pozostałe kraje, bo nasza gospodarka znajduje się w odmiennej sytuacji. - Polskę ominął kryzys bankowy; nie musieliśmy ratować żadnego banku - powiedział. Mimo to - jak podkreślił minister - rząd przygotował "ustawy na wypadek kryzysu bankowego w Polsce".

"Euro lekiem na kryzys"TVN24

Wśród nich wymienił: ustawę o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, zwiększającą gwarancje na depozyty bankowe do równowartości 50 tys. euro, oraz ustawę o instrumentach płynności sektora finansowego, zabezpieczającą finansowanie kredytów dla rodzin i przedsiębiorstw.

Rostowski podkreślił też, że wyjście Polski z kryzysu powinno być oparte na "rozruszaniu akcji kredytowej". - W normalnej sytuacji to domena NBP, a nie rządu. I tam powinny kierować się pytania o poziom kredytu - zaznaczył. Zapewnił jednak, że w razie "zatkania kanału kredytowego", rząd dokapitalizuje Bank Gospodarstwa Krajowego o 5 mld zł.

Euro lekiem na całe zło

Rostowski zaznaczył, że najlepszym lekarstwem na kryzysem jest wejście Polski do strefy euro. - Przykład słabości złotego, która zwiększyła znacząco nasze koszty obsługi długu, pokazuje jakie byłyby korzyści z wejścia do strefy euro. W tym roku, jeśli kurs pozostanie na poziomie 4,8 zł za euro, to będzie to kosztowało budżet państwa 1 mld 400 mln zł dodatkowych odsetek - ocenił minister finansów.

Powiedział, że gdyby w Polsce obowiązywała europejska waluta, to nie istniałby problem opcji walutowych. - Takich opcji by nie było, gdybyśmy byli w strefie euro czy nawet w ERM2 - zaznaczył.

Minister scharakteryzował też "filozofię polskiej drogi przez kryzys". - Po pierwsze: pragmatyzm, a nie dogmatyzm; po drugie: bez paniki; po trzecie: praktyczne polskie rozwiązania dla polskiej gospodarki; po czwarte: bezpieczeństwo - wyliczał.

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24, fot. PAP